Archiwa tagu: MangaPL

[MANGA PL] Planetes (TOM 1)

Po lekkiej przerwie wracamy ze wpisami. Była zapowiadana, więc nie powinniście czuć się oszukani. Wracam wypoczęty i pełen zapału do pracy, oglądania i czytania, by wam recenzować swoje wydania. Na początek małe ogłoszenie. Postanowiłem lekko odkurzyć kolekcję, czego owocem są pewne wyprzedaże. Zapraszam zainteresowanych w to miejsce, klik. Zaczynajmy więc nasze standardowe wprowadzenie. Podczas tej nieobecności dotarły do mnie trzy małe paczuszki. W pierwszej znalazła się już raczej wyprzedana seria, którą nabyłem od znajomego. Zwyczajnie się z nią zgapiłem. Dalej mamy również pozycję aktualnie nieosiągalna, która trafiłem na amazonie. Chyba podczas porządków znaleźli jakieś kopie. Na koniec dwa pre-ordery mangowe, z czego pierwszy musiałem reklamować – niby już leci do mnie zamiennik. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec ogłosił wydanie: Kyo Kara Maoh! R OVA Series (BD), 07-Ghost (BD), Space Adventure Cobra The Movie 4K ULTRA HD (UHD). No, Cobra w 4K (i to w takiej cenie), chyba będzie trzeba sobie nabyć w końcu odtwarzacz UHD. Aniplex zapowiedział wypuszczenie Natsume Yujin-Cho The Movie Ephemeral Bond (BD). VIZ natomiast uraczy nas ostatnią częścią powszechnie znanego hitu – Sailor Moon Sailor StarS Set 2 (BD/DVD). Trzeba sobie nadrobić tę serię, bo utknąłem gdzieś przy pierwszym sezonie, a to przecież klasyk i mieć trzeba. Critical Mass ogłosiło wydanie Angel Blade (BD). Skąd taki remaster wzięli, pojęcia nie mam. Mamy też zapowiedź Gundam Reconguista In G Movie Part 1 Perfect Pack (BD) – w Japonii i na sklepach USA w formie importu. Chyba poczekam na wydanie Anime Ltd. Na koniec nowinki z obozu Funimation: Chain Chronicle The Light Of Haecceitas (BD), Meiji Tokyo Renka (BD), Conception (BD) i Is This A Zombie? Complete Series (BD/DVD). Oczekiwałem w sumie Chain Chronicle w wersji limitowanej. Może nie było ciekawych dodatków, więc zrezygnowali? Kto ich tam wie. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy tom mangi Planetes. Co tu dużo pisać. Po latach wyczekiwań fanów w końcu się pojawiła ta pozycja w naszym kraju. Chwilka, bo zabrzmiało to tak, jakby to była nowość. Oczywiście tak nie jest, bo premierę swoją miał ten tomik w 2016 roku. Mamy tutaj lekki poślizg, ale kto mi zabroni o tym dzisiaj napisać? Skłonił mnie do tego fakt powtarzania sobie niedawno tej pozycji. W każdym razie doczekaliśmy się. Fani tego tytułu mieli pierwszą z nim styczność dziesięć lat wcześniej, gdy ukazało się u nas anime o tym samym tytule. O ile seria jest świetna na obu tych płaszczyznach (mimo że odmienna), tak poziom wydawniczy już drastycznie u nas był różny. Co tu dużo pisać, anime miało koszmarne napisy – czasem się człowiek zastanawiał, jak te potworki słowne powstawały i wtedy zdawał sobie sprawę, że wydanie u nas dostępne było jedynie importem z Niemiec – z polską okładką – tam powstały napisy, więc miały „drobne” wpadki. Odłóżmy na bok te dywagacje na temat tego wydania, które od dawna nie jest dostępne, a swoją drogą za granicą wydawcy nie kwapią się do uraczenia nas remasterem na BD z Japonii – ciągle czekam. Może najpierw nakreślmy nieco fabułę tej pozycji. Jest rok 207X. Człowiek na dobre otworzył drzwi do czarnej, bezkresnej przestrzeni Kosmosu i teraz właśnie obiema nogami znalazł się po tej drugiej stronie… Jak na Ziemi, tak i w przestrzeni są zawody darzone większym lub mniejszym szacunkiem. Do tych ostatnich z pewnością należy „kosmiczny śmieciarz”, czyli zbieracz wszelkiego rodzaju odpadków (od śrub po stare satelity), które, okrążając Ziemię, stanowią zagrożenie dla kosmicznego ruchu. Jak się już można domyślić, bohaterami mangi jest właśnie taki zespół „śmieciarzy”, w którego skład wchodzą: czarnoskóra kapitan – Fee, młody Japończyk – Hachimaki, oraz rosyjskiego pochodzenia Yuri (oryginalnie zapewne Jurij), no i oczywiście ich statek – trzydziestoletni „Toy Box”. Na jego pokładzie wykonują swoją żmudną i niespecjalnie docenianą pracę. Dlaczego to robią? Każdy z własnych powodów – Yuri szuka pamiątki po żonie, która zginęła w katastrofie promu po zderzeniu z kosmicznym śmieciem, Fee ucieka przed sobą, a Hachimakiego goni ambicja – dalej w przestrzeń, do gwiazd. Tak więc, gdy na poważnie rusza projekt pionierskiej ekspedycji na Jowisza, Hachimaki zgłasza się, nie zastanawiając się ani chwili. Lecz zanim będzie mógł całkowicie oddać się treningowi, musi jeszcze wyszkolić nowego pracownika na swoje miejsce, a jest nim młoda idealistka – Tanabe. Jak się potoczą losy ekspedycji? Czy bohaterowie żyjący u schyłku XXI wieku znajdą odpowiedzi na swoje pytania? Tak to mniej więcej się zaczyna. Jak już pewne wszyscy zdają sobie sprawę (nawet ci, którzy w ogóle tytułu nie znają), mamy tutaj niesamowicie realnie nakreślony świat. Oczywiście można się do czegoś przyczepić, ale jak na mangę tego typu jest naprawdę nieźle. Nawet w anime już było bardziej „bajkowo” na tym polu. Dodajmy przy okazji, że manga bardziej skupia się na przedstawieniu świata, niż na fabule, czy jakimś konkretnym wątku, gdzie w anime jest lekko odwrotnie, chociaż do przesady. W mandze mamy też więcej historii pokazanej (dalsza część zamiast komediowych wstawek – filerowatych). Moim skromnym zdaniem jest to pozycja bardzo dobra, którą dodatkowo można czytać wielokrotnie. Po prostu wciąga w swój świat i nie pozwala z niego wyjść aż do zakończenia lektury. Nie jest bardzo długa (tak, wiem, i tak treści jest sporo, ale to nie tasiemce lub dwunastu tomikowe historie), więc ułatwia to sprawę. Radzę dać szanse, później mi podziękujecie. Pod względem tłumaczeniowym czy wydawniczym jest to wysoka półka. Mamy piękny papier, nic nie przebija przez kartki, a czerń jest faktycznie ciemna jak smoła. Doczekaliśmy się kilku przypisów, które w tej pozycji mogą ułatwić czytanie nieobeznanym z tematem czytelnikom. Zanim przejdziemy do detali, standardowa zapowiedź wydawcy.
Ludzkość dokonała sporych postępów w dziedzinie eksploracji kosmosu. To jednak ma swoją cenę – przestrzeń kosmiczna staje się coraz bardziej zanieczyszczona wszelkiego rodzaju odpadami. Jest jednak ktoś, kto czuwa nad jej czystością. Poznajcie załogę statku „Toy Box”, przemierzającą przestrzeń kosmiczną w poszukiwaniu potencjalnie niebezpiecznych śmieci. Hachimaki i jego współpracownicy dokładają wszelkich starań, by kosmos stał się choć trochę czystszym miejscem. Oto ekipa kosmicznych śmieciarzy!
IMG_9362_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 480
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_9310_wynik
W ramach gratisu do pre-orderu była dodawana zakładka. Później ją można było otrzymać za punkty w sklepie. Wewnątrz komiksu znalazł się dodatek w postaci yonkomy przedstawiającej historyjki z codziennego życia załogi „Toy Boxa”. Jak wspominałem, papier jest świetnej jakości, tak samo jakość wydruku – trudno się do czegoś przyczepić. Część fanów narzekała na objętość tomiku i trudności związane z czytaniem – przegladaniem obrazków na dwóch stronach. Taka już wada opasłych wydawnictw.
IMG_9311_wynik
W tomiku mamy sporo kolorowych stron, bo aż trzydzieści sześć. Trzeba przyznać, że wynik to niezły, ale też zaznaczyć, iż to zbiór kilku – taki omnibus (jeśli mnie pamięć nie myli, tak się nazywało takie twory). W każdym razie jest co podziwiać.
Podsumowanie: Kapitalna manga w końcu po polsku. Radzę brać, póki jest, bo jeszcze wam przepadnie i będziecie żałować. Wprawdzie w przypadku tego wydawnictwa to raczej wykluczone, bo są znani z ponownych wydruków swoich tytułów, chyba że zaznaczają inną sytuację od razu. Kapitalna historia, która wciąga i jest dosyć unikatowa – i to nie tylko na naszym ryneczku. To tyle na dzisiaj, miłego.
Reklamy

[MANGA PL] Ayako

Ponownie mamy nieplanowaną przerwę, którą sponsoruje trwający upał (niby od jutra ma być znacznie lepiej, oby, bo się roztopię ^^) i najnowszy album grupy Tool – czekałem 13 lat i jest super. Właśnie zdałem sobie sprawę, że zapomniałem o poprawkach na stronie, ale chyba nikogo nie dziwi, że ich nie ma (skoro ze wpisami jest krucho). Czas na standardowe nowinki. W ostatnim tygodniu dotarła do mnie jedna paczuszka. Aktualnie czekam na jeszcze jedną oraz najnowszy zakup, czyli serii, która jest właściwie wyprzedana. Później raczej będzie cisza, pomijając jakieś mangi z prenumeraty i taka większa paczucha pod koniec miesiąca. Mam co oglądać i czytać, zresztą nie tylko hobby człowiek żyje. Czas na nowinki wydawnicze. Mamy zapowiedź od VIZ: Castlevania Season 2 na BD (to w sumie nie anime, ale większość ludzi wrzuca je z nim do jednego worka, więc nie będę gorszy). Shout Factory potwierdziło plotki i zapowiedziało Millennium Actress na BD/DVD. To właściwie wszystko, ale wspomnę jeszcze o starcie pre-orderu do KOS-MOS od GSM, czyli trzeciej postaci z Xenoblade Chronicles 2. Ostatnie dwie bardzo szybko się wyprzedały i osiągają wręcz kosmiczne ceny. Radzę się szybko zastanawiać, bo szykuje się podobna sytuacja (tym bardziej że wygląda cudnie). Swoją rezerwację już zrobiłem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest manga Ayako Osamu Tezuki, która została wydana w naszym kraju przez Waneko. Dodajmy do tego, że jest to kolejna pozycja (bo parę takich mamy) w ramach 20-lecia wydawnictwa. Jeśli takie perełki mają się ukazywać na rocznicach, to ja je chce co roku. Nie ma tu nawet grama przesady, bo w tym roku to Waneko wygrało pod względem zapowiedzi. Dzisiaj opisywana pozycja jest tego doskonałym przykładem. Po pierwsze to powieść kapitalnie napisana, świetnie prowadzona, zaskakująca i przypominająca filmy czy inne dzieła literackie, czy komiksowe, a jednak różniąca się od nich rozpisaną historią – diabeł tkwi w szczegółach. Dodatkowo mamy tutaj kapitalnie wydaną mangę, bo naprawdę trudno jej coś zarzucić, a pochwalić można naprawdę sporo. Na koniec dochodzi fakt, że została wydana w jednym tomie, co pozwoliło ją przeczytać od razu w całości i pozostawić na kolejny raz, bo wygląda naprawdę dobrze. Nawet cenowo jest dosyć strasznie, ktoś może powiedzieć, ale przy tym wydaniu i liczbie stron, jest to świetna inwestycja. Dobra, ale o czym to właściwie jest, ktoś spyta. Akcja tej toczącej się na przestrzeni niemal dwudziestu lat mangi rozpoczyna się w 1949, kiedy z obozu jenieckiego powraca do Japonii młody Jiro Tenge, potomek starego ziemiańskiego rodu. Okazuje się jednak, że przyjazd do ojczyzny nie jest dlań końcem wszystkich nieszczęść. W tle rodzinnego dramatu, zaczynające się powoli rozwijać wraz z przybyciem Jiro, rozgrywa się wielka i mniejsza historia, w którą główny bohater zostaje wplątany wbrew swojej woli. W czasie pobytu w obozie jenieckim został zwerbowany przez amerykański wywiad i donosił na współwięźniów. Szantażowany, zgadza się teraz na współpracę z tajnymi służbami, które prowadzą w Japonii działania zmierzające do zażegnania zagrożenia komunistycznego. Zmiażdżony przez wojnę, powoli podnoszący się z kolan kraj znajduje się cały czas na granicy kryzysu i załamania, z czego chętnie korzystają komuniści. Wplątany w działania przeciwko nim Jiro bierze udział w akcji kończącej się zamordowaniem jednego z komunistycznych przywódców. W międzyczasie odkrywa, że dziewczyną i bliską współpracowniczką ofiary była jego siostra, uwielbiana przez całą rodzinę Naoko. I tak wielka polityka miesza się z rodzinną tragedią rodu Tenge, której największą, choć całkowicie niewinną ofiarą stanie się mała Ayako. Mamy tu tło historyczne, którego wplątywaniem lubował się autor, wątki prześladowań, zemsty, ukrywania prawdy oraz przewijający się bardzo często morał prawdy wychodzącej na jaw – czasem szybko, a innym razem po wielu latach. Jeszcze w ramach tradycji… Zacytujmy opis od wydawnictwa Waneko:
Japonia, rok 1949. Do kraju powraca Jirou Tenge, tajny współpracownik amerykańskich władz okupacyjnych. Oficjalnie udaje się do niewielkiej miejscowości Jodojama, w regionie Tohoku, gdzie mieści się posiadłość jego ojca. Nie zamierza jednak poświęcać się rodzinie, otrzymał już bowiem pierwsze zadanie. Ma zlikwidować chłopaka, swojej siostry, Naoko, który, podobnie jak ona jest zaangażowany w działalność ruchu komunistycznego. W noc morderstwa, gdy usiłuje uprać zakrwawioną koszulę, zostaje zauważony przez służącą Oryo i kilkuletnią siostrzyczkę, Ayako. Jirou wie, że musi pozbyć się niewygodnych świadków… Jakiś czas później Dyrektor Japońskich Kolei Państwowych zostaje przejechany przez pociąg. Wypadek w zadziwiający sposób przypomina morderstwo chłopaka Naoko… Tymczasem okazuje się, że Ichirou, najstarszy syn głowy rodu Tenge, ulegając namowom ojca, czasami „wypożycza” mu swoją żonę. W zamian Sakaemon obiecuje zapisać pierworodnemu cały majątek. Czyim dzieckiem jest mała Ayako? Czy zdecyduje w jej sprawie rodzina, chcąc za wszelką cenę zatuszować zbrodnię Jirou, by nie dopuścić do skandalu?
Trudno mi ocenić tłumaczenie, bo nie porównywałem go z japońskim czy angielskim (z tym pierwszym miałbym i tak spory problem), ale wydaje się poprawne, dialogi żywe i naturalne, więc moim zdaniem jest bardzo dobrze. Co ciekawe właściwie nie napotkałem tutaj literówek, a przy takiej liczbie stron to niewątpliwy sukces. Czas na detale dotyczące wydania.
IMG_9290_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 700
Format: A4 (16,5 x 23,5cm)
Oprawa: twarda
IMG_9291_wynik
Zacznijmy może od zewnętrznych aspektów. Piękne wydanie, twarda okładka, papier co prawda niezbyt atrakcyjny, ale tomiszcze tych rozmiarów okazało się bardzo lekkie i w związku z tym nie odczułem dyskomfortu podczas czytania. Zdecydowanie wszystko na plus. Dodajmy do tego wspomnianą okładkę, która robi świetne wrażenie – minimalizm w cenie. Aha, nie wspominałem w sumie, a to kolejna zaleta. Tomik jest szyty, co zapewni mu dodatkową trwałość mimo upływu lat. Niewątpliwie jest to droższa pozycja, ale świetnie wydana i kapitalna sama w sobie.
IMG_9292_wynik
Jest tomisko grube, a nawet boczna część wypada świetnie.
IMG_9293_wynik
Podsumowanie: Kultowa manga niesamowitego twórcy w końcu po polsku. Niesamowita i dojrzała historia, której akcja rozgrywa w powojennej Japonii i ciągnie przez lata. Ukazuje między innymi aspekt zmiany w psychice dziewczynki odizolowanej od reszty świata i jej zemsty. To wszystko wydane z niewątpliwą dbałością o szczegóły. Wydanie raczej należy do trochę droższych, ale jest zdecydowanie warte swojej ceny. Zdecydowanie polecam i zachęcam do zakupu i dodania do kolekcji. Na koniec jeszcze wielkie podziękowania dla Waneko za wydanie tej pozycji. Brawo! To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Wyjące rury

Wracamy do tradycyjnych wpisów. Zaczyna nam się robić gorąco, ale miejmy nadzieję, że nie wpłynie to znacznie na częstotliwość moich wypocin. Na początek nowinki zakupowe. Wczoraj dotarła do mnie w końcu paczka z KS od celników i wszystko wygląda niesamowicie. Ależ się cieszę, że sponsorowałem ten projekt. Opiszę go niebawem. Jedna paczka gdzieś mi zaginęła prawdopodobnie, ale sklep poprosił o wstrzymanie się jeszcze trzy dni przed reklamacjami. Będę cierpliwy. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec ogłosił wydanie: Lupin The 3rd Goemon’s Blood Spray (BD), Kyo Kara Maoh! Season 2 (BD), VS Knight Lamune & 40 Fresh (DVD) i Kemono Friends Season 1 (BD). Sklep FYE wyda swoje exclusivy dla serii: Dragon Ball – Complete Series Collectors Box Set [Exclusive Limited Edition DVD] i Dragon Ball Z – Complete Series Collectors Box Set [Exclusive Limited Edition DVD]. Są to stare i ciągle jedne z lepszych jakościowo setów w zbiorczym wydaniu – box. Na koniec nowości wydawnicze z naszego rynku. Studio JG wyda: Fire Punch Tatsukiego Fujimomto, Gokushufudou: The Way of the House Husband autorstwa Kousuke Oono i Mairimashita! Iruma­‑kun, którego autorem jest Osamu Hishi. Kotori natomiast ogłosiło wydanie Color Recipe autorstwa Harady. Trochę się tego uwierało. Kemono Friends tylko fragmenty widziałem i było zabawne, ale to bym kupił jak już w jakiejś promocji. Najbardziej Lupin mnie zainteresował. Fire Punch od Studia JG jest podobno niezłą historią, więc chyba się tym zainteresuję. Reszta niusów następnym razem, a teraz przechodzimy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolejny tom opowiadań Junjiego Itou o podtytule „Wyjące rury”. Aktualnie mi brakuje jednego wydanego tomu, a do ostatnich dwóch już ruszył pre-order. Pojawia się więc pytanie: co dalej? Trudno powiedzieć. JPF wielokrotnie pisał, że mangi tego pana dobrze się u nas sprzedają. Są bodajże jeszcze jakieś dwie kompilacje historii i coś tam nowego, więc mogą po coś jeszcze sięgnąć. Moim skromnym zdaniem powinni zrobić jakąś małą przerwę i wydać coś innego. Tak naprawdę i tak mamy tego masę, więc wolałbym poczytać coś innych autorów. Nie ma co gadać, wielu klasyków ciągle brakuje, że wymienienie ich zajęłoby cały ten wpis. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że musi się to wszystko jeszcze sprzedawać, bo charytatywnie nie działają. Ostatnio jednak coś zaczyna brakować ich zapomnianych perełek, które były wydawane w ramach serii Mega Manga. Pomijając edycje deluxe w wielkim formacie, które nie do końca pasują do tego, o czym tutaj piszę (mimo że to kapitalne pozycje), właściwie nic się w tej dziedzinie prawie nie wydaje. Trochę to smutne, bo kiedyś mieliśmy po kilka w roku naprawdę świetnych perełek. Oby wydawnictwo JPF o nich nie zapomniało. Dobra, bo odeszliśmy trochę za daleko od meritum dzisiejszego wpisu. W zaprezentowanych tu krótkich opowiastkach dominuje szczególny rodzaj groteski – mamy więc kpinę z jednej z najbardziej ogranych mangowych klisz, czyli „nowego, tajemniczego ucznia w klasie”. W historyjce zatytułowanej Nowy jest paranormalny Itou, któremu zresztą zdarzało się korzystać z tego motywu, wprost wyśmiewa takie zawiązanie fabuły. Naturalnie, robi to w typowy dla siebie, niepozbawiony odrobiny makabry sposób. Po takim początku czytelnik może z pewną ulgą powitać Las kropel krwi, będący bardziej typową historyjką grozy. Ta wariacja na temat opowieści wampirycznych pokazuje, że Itou potrafi z bardzo ogranego schematu wyciągnąć coś nowego i nietypowego, czym mnie pozytywnie zaskoczył. A potem uderzają Wisielcze balony – bardzo udane skrzyżowanie groteski i grozy. To chyba najmocniejszy punkt tego tomu – choć znowu, to opowiastka tak przegięta, że jednych zachwyci, a inni będą kręcić nosem. Tę dobrą passę kontynuuje Domostwo marionetek, ponownie mieszanka czegoś na poły śmiesznego i strasznego, przy okazji odwołująca się do popularnego wśród twórców grozy motywu lalek. Itou opowiada o nich po swojemu, popisując się jak zwykle szalonymi pomysłami. Na finał dostajemy dwie miniaturki. Pierwsza, O włos od katastrofy, to bardzo klasyczna opowiastka z dreszczykiem, w rodzaju tych, które opowiada się przy ognisku. W ziemi to coś podobnego, choć moim zdaniem ciekawszego i bardziej udanego, z finałem, który faktycznie może czytelnika zaskoczyć. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Przy okazji… O czym konkretniej jest ta manga? Cytując opis ze strony wydawnictwa JPF:
Pedantyczna matka i jej dwie piękne córki postrzegają świat jako siedlisko brudu i brzydoty. Ale czy zdołają ich uniknąć? Co zrobią, jeśli to, czego się boją, nawiedzi je w ich własnym domu?

Oprócz tytułowych „Wyjących rur” zbiór zawiera siedem innych opowiadań.

IMG_8970_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 392
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_8971_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 392 stron nie czyta się w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.
IMG_9008_wynik
Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.

[MANGA PL] Bezgłowe rzeźby

Mamy drobne opóźnienie ze wpisem, bo go planowałem opublikować wczoraj. Mówi się trudno i lecimy dalej, bo w planach jeszcze mam dłuższy seans na dzisiaj. Zacznijmy może od nowinek zakupowych. Otrzymałem jedną paczkę z przedmiotem, który miałem dawno temu kupić i jest związany z dzisiejszymi zapowiedziami. Brzmi tajemniczo? Recenzja niebawem, tylko zrobię fotki. Na resztę paczek czekam. Najbardziej mnie jedna zastanawia, bo już powinna dotrzeć. Jeśli gdzieś przepadła, to mam problem, bo to przedmiot już wyprzedany. Udało mi się za to zdobyć pewną zaginioną serię w edycji specjalnej, nagle pojawiła się na sklepie, bo podczas czyszczenia magazynu znaleźli kilka kopii. Niezły fart. Czas na nowinki wydawnicze. Anime Ltd uruchomiło pre-order do: Mobile Suit Gundam: Char’s Counter Attack – Collector’s Edition (BD), Mobile Suit Gundam Movie Trilogy (BD, edycja standardowa) i Mobile Suit Zeta Gundam: Part 1 (BD, edycja standardowa). W końcu ten film kinowy, reszta mnie nie interesuje, bo mam edycje specjalne. Kotori ogłosiło wydanie „Oyasumi Punpun” autorstwa Inio Asano. Podobno ma świetne rysunki. Będzie to wersja 2w1. Tiger Lab podało, że dla ich kolejnego wydawnictwa niebawem ruszy pre-order („Elfen Lied”), a jeszcze następne niedługo zapowiedzą. Ciekawe, co to będzie. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolejny tom opowiadań Junjiego Itou o podtytule „Bezgłowe rzeźby”. Właśnie sobie zdałem sprawę, że jeszcze nie nabyłem ostatnio wydanej pozycji tego pana przez wydawnictwo JPF. Trzeba to będzie nadrobić jakoś przy okazji, bo bardzo lubię to czytadło. Skoro już o tym mowa, to Itou ma sporo fanów na świecie, a także w Polsce, dlatego udało się wydawać te pozycje w takich ilościach. Pewnie ilu fanów, tyle spekulacji, czemu te pozycje spotykają się z podobnym zachwytem. Wydaje mi się, że na pierwszy plan wchodzą tutaj… rysunki, ale nawet nie chodzi mi o kreskę jako taką, co samą treść rysowaną. Tutaj naprawdę sporo można znaleźć kadrów pasujących na okładki czy książeczki jakiś surrealistycznych grup (industrial?), gdzie by pasowały od ręki. Dodatkowo mamy horror pełną gębą połączony z gore, którego jakoś bardzo często nie uświadczymy w komiksach japońskich. To tak na marginesie, bo jakoś mnie naszło. Wróćmy do samego tomiku. Kolejna porcja opowiadań Junjiego Itou razem zawiera dwanaście utworów narysowanych w latach dziewięćdziesiątych. Podobnie jak wcześniejsze tomy z tej kolekcji, jest to przedruk wydania z roku 1991 wydawnictwa Asahi Sonorama, w którym niewiele zmieniono. Równie tradycyjnie w zamieszczonych opowiadaniach nie sposób się dopatrzyć wspólnego motywu – autor swoją starą metodą podpatruje od prawa do lewa różne motywy kulturowe, po czym poświęca po opowiadaniu na każdy i, co mu się chwali, nie powtarza się ani trochę. Klucz był chyba chronologiczny, ale trudno to potwierdzić, bo żadnych informacji o zamieszczonych opowiadaniach nie zawarto, a nie są one łatwo dostępne w innych źródłach. Mamy tutaj sporo historii, które jak zwykle zresztą, są nierówne. Bywają takie, które mnie nawet lekko nudziły (Czerwona nić oraz List pożegnalny), a zaraz za nimi skrywają się jakieś perełki (Deszcze, Bezgłowe rzeźby czy Gniazdo szerszeni). Gore, wszechobecna obrzydliwość i specyfika jego pomysłów, po raz kolejny się sprawdziła. I choć początek nie zwiastował tego, to w ostatecznym rozrachunku czytelnik otrzymuję następną porcję grozy, z którą należy się poznać. Warto natomiast wspomnieć o jednej rzeczy, a mianowicie o bardzo widocznej „japońskości” w prezentowanych historiach. Po pierwsze widoczne jest to w niezwykle otwartych i pełnych zagadek zakończeniach, w których Japończyk się lubuje. Naprawdę ogromna część jego krótkich form, co potwierdza też siódmy tom kolekcji, kończy się w sposób pozostawiający nam pole do interpretacji i bez określania losów bohaterów. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Przy okazji… O czym konkretniej jest ta manga? Cytując opis ze strony wydawnictwa JPF:
W starej pustej szkole działa tylko pracownia plastyczna wypełniona budzącymi grozę rzeźbami. Czy odważysz się wejść do środka i odkryć, jaki był zamysł autora?
Oprócz tytułowych „Bezgłowych rzeźb” zbiór zawiera jedenaście innych opowiadań.

IMG_8967_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 390
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_8968_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 390 stron nie czyta się w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.

IMG_9007_wynik

Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA! (TOM 2)

Po lekkiej przerwie wracamy ze wpisami. Trochę się ogarnąłem i ustawiam sobie grafik, by nie tracić czasu na głupoty. Takie tam gadanie, ale różnie bywało, trzeba się wziąć za siebie. W każdym razie lecimy z tematem. Na początek sprawa paczuszek. Niewiele do mnie dotarło, bo większość nie jest „w drodze”, ale dostałem jakieś mangi. Dotarła też reklamowana, a inną wysłali mi ponownie, bo przepadła. Trzeba będzie wam porobić recki nowości. Aktualnie trwa MCM w Londynie, gdzie pojawiają się nowości, a ja wam opowiem o Anime Central (z zeszłego weekendu). Aniplex ogłosiło wydanie Sword Art Online II Box Set oraz Cells At Work! na BD. GKIDS potwierdziło wydanie Ronja The Robber’s Daughter na BD z opcją oryginalnej ścieżki dźwiękowej (w końcu, bo wersje wydania miały tylko angielski dubbing). Nozomi ogłosiło wydanie Gravitation Complete Collection. Shout Factory natomiast zaoferuje nam Penguin Highway na BD/DVD. To tyle z ostatniego tygodnia. Warto wspomnieć o zapowiedzi od JPF, czyli LN Neon Genesis EVANGELION -ANIMA-. Szczerze mnie zaskoczyli tą pozycją, a jako fan nawet się nie zastanawiam (chociaż i tak miałem brać angielskie wydanie, więc mi zrobili dzień). Na gildii mamy aktualnie promocje z okazji targów książki, można złapać trochę starszych tytułów w fajnej cenie, by uzupełnić kolekcję. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wersja deluxe mangi Battle Angel Alita od wydawnictwa JPF, a konkretnie tom drugi. Ostatnio poinformowano fanów, że trzecia część tej pozycji zaliczy obsuwę – pojawi się dopiero w czerwcu, i to pod koniec. Pomijając moje ubolewanie nad tym faktem, zdałem sobie sprawę, że jeszcze wam nie opisałem drugiego tomu. Efektem tego jest dzisiejszy wpis, który jakoś wam zrekompensuje te opóźnienia. Przy okazji wspomnę, że jeszcze można nabyć w tej wersji kolejną część, ale jest to już zdecydowanie ostatni moment. Jak już ostatnim razem wspominałem, pozycja ta nie jest mi obca. Kiedyś miałem stare wydanie, nad którym trochę ubolewałem. Czemu? Bardzo mi się podobało, bo nawet fanem tego gatunku nie jestem od wczoraj, a do tego dochodziły kapitalne ilustracje na… małym formacie. Wyobrażałem sobie wtedy, jak by to było, gdyby to wydano na wielkim. Marzenie to stało się faktem, więc decyzja o nabyciu tej pozycji ponownie w tym formacie trwała mniej niż minutę. W dodatku otrzymamy również kontynuacje, na które zdecydowanie czekam (i razem ładnie będzie wyglądać, prawda?). Skupmy się jednak na obecnej pozycji. Tom drugi został wydany w identyczny sposób, więc mamy również edycję w twardej oprawie, która była dostępna w pre-orderze wraz z „plakatami” Trudno mi je tak nazywać, bo format ten za wielki nie jest, ale plus dla wydawnictwa za wysyłanie w twardych kopertach. Zawsze można to trzymać jako takie ładne obrazki na dużym formacie. A co w tomie? Historia Yugo kończy się w łatwy do przewidzenia sposób: chłopiec podejmuje ostatnią, rozpaczliwą próbę dotarcia do Zalemu. Alita może jedynie obserwować jego bezsensowną śmierć, a widok spadającego z kanału przesyłowego ciała ukochanego zmienia ją całkowicie i na zawsze. Pozostałą część historii zawartej w tym tomie poznajemy z punktu widzenia Ido, który, nie mogąc doczekać się powrotu Ality, zamknął praktykę lekarską i wyruszył na poszukiwania. Ku jego zdumieniu okazuje się, że Alita nie tylko żyje i ma się całkiem nieźle, ale nawet została wschodzącą gwiazdą motorballu – brutalnego sportu wyścigowego, bardzo popularnego w Mieście Złomu (w końcu jest, znany z adaptacji fanom, którzy dzięki niej sięgnęli po oryginał). Wydaje się jednak, że nie chce mieć już nic wspólnego z dawnym mentorem. Ido uświadamia sobie, że pragnie odzyskać Alitę – nawet za cenę jej porażki… Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Jak wiadomo, na złomowisku znaleźć można przeróżne cuda. Doktor Ido może jednak uważać się za wyjątkowego szczęściarza – pewnego dnia bowiem w stercie rupieci znajduje szczątki dziewczyny-cyborga. Zabiera ją do domu, daje nowe ciało, pomaga powrócić do normalnego funkcjonowania po zupełnej niemal utracie pamięci… i wszystko byłoby jak w dobrej futurystycznej bajce, gdyby nie fakt, że dobre futurystyczne bajki nie istnieją. Pewnego dnia okazuje się, że Alita – takie imię nadał dziewczynie Ido – posiada zdolności przewyższające nawet najwyższej klasy roboty bojowe…
Komentarz, który najczęściej chyba pojawia się wśród tych, którzy przeczytali „Alitę”, to po prostu: „kawał dobrej mangi!”. Ta historia spod znaku cyberpunk ma już stałe miejsce na liście żelaznej klasyki gatunku, doczekała się wersji animowanej, kontynuacji (o podtytułach „Last Order” i „Mars Chronicle”) i filmu aktorskiego (premiera w roku 2018)

Brutalna i zabawna, romantyczna i zaskakująca, a przede wszystkim – wciągająca jak diabli. Opowieści o pancernej pannie młodej nie da się chyba nie lubić.

Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na dwie. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy. Kolorowych grafik właściwie brak, bo mamy tylko powtórkę z okładki (swoją drogą na stronie wydawnictwa podają „kolorowe strony”, co jest drobnym przekłamaniem).
IMG_8886_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 448 (w tym 18 kolorowych)
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
IMG_8887_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty. Tym razem polscy fani już nie pogubili się przy paczkach i wiedzieli, gdzie szukać dodatków. Jednak człowiek uczy się na błędach.
IMG_8890_wynik
Dostałem w formie pre-orderu dwa plakaty na twardej tekturze (jedna nawiązuje do okładki). Wszystko w klimacie mangi, więc fanom przypadnie na pewno do gustu. Całkiem nieźle.
IMG_8889_wynik
Samo wydanie prezentuje się, jak wspomnąłem wcześniej, znakomicie. Duży format pozwala zobaczenie szczegółów tych świetnych grafik. Twarda oprawa wygląda okazale i wyróżnia się na tle innych pozycji z naszego runku (chociaż są też takie i nie myślę tutaj tylko o wspominanym Blame).
IMG_8888_wynik
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wydawnictwo podało, że preordery na edycję w twardej oprawie będą otwarte do końca maja. Nie przegapcie tej daty. To tyle na dzisiaj i miłego.

[MANGA PL] BATTLE ROYALE (TOM 15)

Witam po lekko dłuższej przerwie, która była spowodowana moją delegacją. Wprawdzie już się tak zdarzało, ale wtedy wpisy się pojawiały, tym jednak razem natłok roboty zbyt mnie przygniótł i już nie miałem chęci. Przejdźmy do konkretów. Po pierwsze dotarła do mnie seria, na którą polowałem od prawie dwóch lat (przynajmniej w tym wydaniu). Jest super. Dotarła do mnie również figurka i kolejne wydawnictwo, które nagle przepadło (znalazłem jakąś ostatnią kopię). Zaczęły coś do mnie przychodzić Pyrkonowe premiery, ale na razie mało. Czekam na resztę z nich. Dostałem też pewną pierdołę, której zabrakło w przesyłce z KS ostatniego. Czas na nowinki, bo jest tego trochę. Ruszył pre-order od VIZ od Boruto Naruto Next Generations Set 2 (BD). Mamy też start pre-orderów od Anime Ltd: Sword Art Online Alternative: Gun Gale Online Part 1 – Blu-ray Collector’s Edition w/ Exclusive Art Box (BD), Kokkoku: Moment by Moment – Blu-ray Collector’s Edition (BD), Welcome to the Ballroom: Part 1 – Blu-ray Collector’s Edition (BD), Twin Star Exorcists: Part 2 – Blu-ray w/ Ltd Ed. Bonus Booklet (BD i również części 3 i 4) i na dniach Mirai – Blu-ray/DVD Collector’s Edition (BD). MVM natomiast ogłosił: Garden of Sinners (BD), Eromanga Sensei (BD), Fate/Apocrypha (BD), Chivalry of a Failed Knight (BD) i Berserk ’97 (BD, steelbook). Na koniec jeszcze The Wind Rises – Zavvi Exclusive Steelbook (BD) i Arrietty – Zavvi Exclusive Steelbook (BD). To tyle na dzisiaj, lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest ostatni tom mangi Battle Royale, czyli część piętnasta. Szczerze powiedziawszy dzisiaj miałem recenzować inną mangę, ale postanowiłem zakończyć ten cykl. Tak, moi drodzy, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy, więc i tutaj przyszła pora. Dobrze, że nie będę musiał już szukać fotek na główną od tej serii (śmiech). To się zrobił spory problem, ale jakoś się udało. W każdym razie ostateczny pojedynek czas zacząć oraz poznać odpowiedź na kluczowe pytanie – kto przetrwa jako ostatni. Tak przy okazji wspomnę, że ostatnio wziąłem się ostro za czytanie i pochłaniam swoje nabytki w całkiem przyzwoitym czasie. Wszystko zawdzięczam „odpowiedniemu grafikowi”. Można się śmiać, ale czasem człowiek się zasiedzi na necie czy innych bzdurach i ostatecznie straci czas. Jeśli jednak się organizujemy, możemy wiele zdziałać w tym samym czasie. Wiem, nic nowego, ale mam masę rzeczy do nadgonienia, więc trzeba sobie radzić. Trochę się tu nabijam, ale we wszystkim jest ziarno prawdy. Takie już życie fanów, że coraz więcej produkcji chce się zobaczyć, inne sobie powtórzyć, a czas nie jest z gumy, więc trzeba go szanować. Do tego dochodzi praca, inne rozrywki czy obowiązki – samo życie. Dobra, wróćmy już do tego tytułu w końcu. Co się tutaj dzieje? Po karkołomnym pościgu samochodowym rodem z amerykańskiego kina Shuuya, Shogo i Noriko wreszcie zaszachowali Kazuo, który za żadne skarby nie chce umrzeć i trzyma się kurczowo życia, chyba tylko po to, by machinalnie pozbawić go innych. Jeszcze tylko kilkanaście stron przemyśleń Nanahary, wewnętrznej spowiedzi, samousprawiedliwienia i jeden pocisk, by dokończyć dzieła… Kto by jednak pomyślał, że po tych wszystkich ekscesach Kawada nagle zmieni nastawienie do towarzyszy niedoli. Przejdźmy może do jakiś standardowych cech pozycji. Manga została wydana w powiększonym formacie z obwolutą. Tłumaczenie jest całkiem niezłe, mimo że trafiają się literówki (ale jest ich jakby mniej). Nie jest ich jakoś tam bardzo dużo, ale mogli się bardziej postarać. W polskim wydaniu ponownie raziło to, co zwykle, czyli minimalna szerokość wewnętrznych marginesów albo ich brak, w wyniku czego ucierpiało gros ilustracji zajmujących całą szerokość strony albo rozciągniętych na dwie sąsiednie Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać: 
Kiriyamy jakby nie imały się kule…
Jednak Nanahara, wspominając śmierć kolegów, oddaje ostatni, celny strzał. Czy to już koniec tragedii?! Co widzi umierający człowiek, zanim pochłonie go ciemność? Wspaniały koniec serii, która wstrząsnęła Japonią.
IMG_9045_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 190
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta

IMG_9046_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie mangi bez gratisów, chyba że jakieś były i o nich nie wiem, bo kupowałem tę pozycję, gdy już kilka tomów wydanych zostało. Druk jest przyjemny, nie ma jakiś prześwitujących stron czy słabej czerni w miejscach, gdzie powinna być. Tłumaczenie całkiem zgrabne, a osoba odpowiedzialna za przekład nie bała się używać wulgaryzmów, które przecież do tej serii pasują. Przez ich brak straciłaby na wiarygodności, więc należy podziękować.

IMG_9047_wynik

Podsumowanie: Piętnasty, a zarazem ostatni, tom kultowej pozycji dla dorosłych, która wydana została ładnych parę lat temu przez Waneko. Ciągle dobrze się czyta i dalej wciąga strasznie. Nim się obejrzycie, będziecie już czytać kolejny tom, bo teraz nic was nie powstrzyma. Dzięki fajnym brzegom ładnie wygląda na półce, jeśli macie na nią miejsce. Aktualnie już niedostępny ze strony wydawcy, ale możliwy do zdobycia na wszelkiego rodzaju serwisach aukcyjnych. Bierzcie, zanim jego cena wzrośnie do niebotycznych kwot. Spotykałem się z różnymi opiniami na temat tej serii. Fakt, chwilami może wydawać się absurdalna czy przerysowana – w końcu to są uczniowie, a nie jakiś gang, uczennice nie epatują seksem w normalnych warunkach. Oczywiście mamy tutaj często wyjaśnienia tego, a nie innego stanu rzeczy, ale i tak jest wszystko przesadzone. Ale wiecie co? Nie przeszkadza mi to. To ma takie być i ja to kupuję. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] BATTLE ROYALE (TOM 14)

Witam ponownie po przerwie. Jak to zwykle bywa na naszym blogu, pojawiły się opóźnienia. Ładna pogoda była, więc postanowiłem wypełznąć na powietrze i się tam zasiedziałem. To generalnie dobrze, ale odbiło się to na wpisach. W międzyczasie dostałem trochę „makulatury” do przerobienia (mangi, ln etc.), więc jest się na czym zawiesić. Nabyłem też fajny mebel na kolekcję, który dodatkowo pięknie mi się komponuje. Może wam kiedyś strzelę fotkę. Dobra, przejdźmy do tematów głównych. W kwestach zakupowych dotarły do mnie mangi i ln, więc mam co czytać. Jeszcze jakieś pre-ordery premier Pyrkonowych się ciągną, ale to pewnie dojdzie w przyszłym tygodniu. Pewna seria, której szukałem prawie dwa lata, jest prawie na miejscu. Już nie mogę się doczekać. Nabyłem też część pierwszą innej produkcji w fajnej cenie, która właściwie jest wyprzedana (ale fart). Jedyny smutny fakt dotyczy serii od Anime Ltd, której mam pierwszą część i chyba się druga nagle wyprzedała. W ostateczności dołażę sobie wersję USA. Ale jeszcze nie straciłem nadziei. Czas na nasze zapowiedzi wydawnicze. Nazbierało się tego trochę, więc lecimy. Shout Factory zapowiedziało wydanie filmu Okko’s Inn (BD/DVD) – reżyserią zajmował się tam Kitaro Kosaka znany z Ghibli). Discotec zapowiedział: Lupin The 3rd Blood Seal Of The Eternal Mermaid (BD), Yowamushi Pedal Re:RIDE & Re:ROAD (BD) i New Cutey Honey OVA Series (BD). Anime Ltd ogłosiło (wystartował pre-order): Re:ZERO: Part 2 Blu-ray Collector’s Edition w/ Exclusive Art Box (BD), Maquia – Blu-ray/DVD Collector’s Edition (BD/DVD), Martian Successor Nadesico (TV series) (BD), Martian Successor Nadesico The Movie: The Prince of Darkness (BD), Lupin the Third: Part IV – Blu-ray English Language Collection (BD), Belladonna of Sadness (BD) i Silver Spoon: Season 1 – Blu-ray Collector’s Edition (BD). Z Re:Zero jest ciekawa sytuacja, ponieważ na oficjalnej stronie już jest wyprzedane. Można jeszcze kupić na Zavvi. Radzę się speszyć, bo wszystkich zauroczył box na serię i jest wykupowane w zastraszającym tempie (moja kopia zarezerwowana). Wydawca od razu poinformował, że niedługo rozpocznie program wymiany dysków z kiepskim kodowaniem od części pierwszej tego sezonu. Maquia zdecydowanie do przemyślenia oraz Silver Spoon (swoją drogą w lipcu ma być premiera 2 sezonu). Kogo ja oszukuje, to się kupi bankowo. Zapomniałbym o jednym, Anime Ltd uruchomiło pre-order dla importu limitowanej edycji filmu Love Live! Sunshine!! The Movie: Over the Rainbow prosto z Japonii. Dobra, czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolejna część mangi Battle Royale – tym razem tom czternasty. Wracamy do omawiania tej mangi i wielkimi krokami zbliżamy się do końca. Na placu boju ostała się tylko grupka bohaterów, a wartka akcja leci na złamanie karku do przodu. Tutaj ciekawa refleksja z mojej strony. Oryginalnie (w Japonii to już w ogóle) fani czekali po kilka miesięcy na dokończenie tej historii. Muszę przyznać, że trzeba mieć nerwy ze stali lub odłożyć sobie kilka tomików, jak ja to zrobiłem. Trochę sobie nie wyobrażam czekać tak długo na koniec. Sam wciągnąłem ostatnie tomy na jednym posiedzeniu. Tak to już bywa z tymi seriami, że końcówka bywa emocjonująca, a czas na jej narysowanie/przetłumaczenie i wydanie się dłuży. Aktualnie wszystko właściwie (pomijając serie, które nie jestem pewien, czy mam zbierać) kupuję hurtowo i tak czytam. Oczywiście bywają wyjątki – na coś długo czekałem i zbieram na bieżąco. Trochę się rozgadałem na tematy pośrednie, wracajmy do meritum. Co tym razem się wydarzyło? Podczas gdy Kiriyama beznamiętnie szlachtuje Mitsuko, kilka kilometrów dalej Shuuya, Shogo i Noriko spokojnie czekają w lesie na powrót Hirokiego, do którego wcześniej wysłali sygnał dymny. Nie mają jednak pojęcia, że umówiony znak nie mógł już dotrzeć do adresata, za to zwrócił uwagę żądnego krwi Kazuo. W międzyczasie Nanahara przybliża więc przyjaciołom kilka szczegółów ze swojego dzieciństwa i razem snują pokrzepiające wizje przyszłości. Wtedy też z głośników dobiega ich komunikat o śmierci Hirokiego Sugimury i Mitsuko Soumy, a to oznacza, że „terminator” jest już na tropie ostatnich żywych uczestników programu. Rozpoczyna się efektowna ucieczka i samochodowa eskapada przez szutrowe drogi małej wyspy. Przejdźmy może do jakiś standardowych cech pozycji. Manga została wydana w powiększonym formacie z obwolutą. Tłumaczenie jest całkiem niezłe, mimo że trafiają się literówki (ale jest ich jakby mniej). Nie jest ich jakoś tam bardzo dużo, ale mogli się bardziej postarać. W sumie przypomniał mi się nieco może bardziej drażniący błąd, a mianowicie jakiś zmienny zapis imion i nazwisk – raz jest najpierw nazwisko, a potem imię, a innym razem odwrotnie. Wypadałoby to ujednolicić. Zawsze cytuję wydawcę w tym miejscu, więc wypadałoby tę tradycję podtrzymać: 
Co planuje zrobić grupa Nanahary, jeżeli udałoby im się uciec? Shuuya chciałby przenieść się do Ameryki, zaś Kawada zemścić się na rządzie. W międzyczasie Kamon informuje o śmierci Mitsuko, Sugimury oraz Kayoko, w grze pozostały zatem tylko cztery osoby. Wszystko rozstrzygnie się podczas ostatecznego starcia w śmiertelnie niebezpiecznym Kiriyamą.

IMG_9041_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 190
Format: A6 (13,5cm x 19,5 cm)
Oprawa: miękka, obwoluta

IMG_9042_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie mangi bez gratisów, chyba że jakieś były i o nich nie wiem, bo kupowałem tę pozycję, gdy już kilka tomów wydanych zostało. Druk jest przyjemny, nie ma jakiś prześwitujących stron czy słabej czerni w miejscach, gdzie powinna być. Tłumaczenie całkiem zgrabne, a osoba odpowiedzialna za przekład nie bała się używać wulgaryzmów, które przecież do tej serii pasują. Przez ich brak straciłaby na wiarygodności, więc należy podziękować.

IMG_9044_wynik

Podsumowanie: Czternasty tom kultowej pozycji dla dorosłych, która wydana została ładnych parę lat temu przez Waneko. Ciągle dobrze się czyta i dalej wciąga strasznie. Nim się obejrzycie, będziecie już czytać kolejny tom, bo teraz nic was nie powstrzyma. Dzięki fajnym brzegom ładnie wygląda na półce, jeśli macie na nią miejsce. Aktualnie już niedostępny ze strony wydawcy, ale możliwy do zdobycia na wszelkiego rodzaju serwisach aukcyjnych. Bierzcie, zanim jego cena wzrośnie do niebotycznych kwot. To tyle na dzisiaj, miłego.