[MANGA PL] Wyjące rury

Wracamy do tradycyjnych wpisów. Zaczyna nam się robić gorąco, ale miejmy nadzieję, że nie wpłynie to znacznie na częstotliwość moich wypocin. Na początek nowinki zakupowe. Wczoraj dotarła do mnie w końcu paczka z KS od celników i wszystko wygląda niesamowicie. Ależ się cieszę, że sponsorowałem ten projekt. Opiszę go niebawem. Jedna paczka gdzieś mi zaginęła prawdopodobnie, ale sklep poprosił o wstrzymanie się jeszcze trzy dni przed reklamacjami. Będę cierpliwy. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec ogłosił wydanie: Lupin The 3rd Goemon’s Blood Spray (BD), Kyo Kara Maoh! Season 2 (BD), VS Knight Lamune & 40 Fresh (DVD) i Kemono Friends Season 1 (BD). Sklep FYE wyda swoje exclusivy dla serii: Dragon Ball – Complete Series Collectors Box Set [Exclusive Limited Edition DVD] i Dragon Ball Z – Complete Series Collectors Box Set [Exclusive Limited Edition DVD]. Są to stare i ciągle jedne z lepszych jakościowo setów w zbiorczym wydaniu – box. Na koniec nowości wydawnicze z naszego rynku. Studio JG wyda: Fire Punch Tatsukiego Fujimomto, Gokushufudou: The Way of the House Husband autorstwa Kousuke Oono i Mairimashita! Iruma­‑kun, którego autorem jest Osamu Hishi. Kotori natomiast ogłosiło wydanie Color Recipe autorstwa Harady. Trochę się tego uwierało. Kemono Friends tylko fragmenty widziałem i było zabawne, ale to bym kupił jak już w jakiejś promocji. Najbardziej Lupin mnie zainteresował. Fire Punch od Studia JG jest podobno niezłą historią, więc chyba się tym zainteresuję. Reszta niusów następnym razem, a teraz przechodzimy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolejny tom opowiadań Junjiego Itou o podtytule „Wyjące rury”. Aktualnie mi brakuje jednego wydanego tomu, a do ostatnich dwóch już ruszył pre-order. Pojawia się więc pytanie: co dalej? Trudno powiedzieć. JPF wielokrotnie pisał, że mangi tego pana dobrze się u nas sprzedają. Są bodajże jeszcze jakieś dwie kompilacje historii i coś tam nowego, więc mogą po coś jeszcze sięgnąć. Moim skromnym zdaniem powinni zrobić jakąś małą przerwę i wydać coś innego. Tak naprawdę i tak mamy tego masę, więc wolałbym poczytać coś innych autorów. Nie ma co gadać, wielu klasyków ciągle brakuje, że wymienienie ich zajęłoby cały ten wpis. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że musi się to wszystko jeszcze sprzedawać, bo charytatywnie nie działają. Ostatnio jednak coś zaczyna brakować ich zapomnianych perełek, które były wydawane w ramach serii Mega Manga. Pomijając edycje deluxe w wielkim formacie, które nie do końca pasują do tego, o czym tutaj piszę (mimo że to kapitalne pozycje), właściwie nic się w tej dziedzinie prawie nie wydaje. Trochę to smutne, bo kiedyś mieliśmy po kilka w roku naprawdę świetnych perełek. Oby wydawnictwo JPF o nich nie zapomniało. Dobra, bo odeszliśmy trochę za daleko od meritum dzisiejszego wpisu. W zaprezentowanych tu krótkich opowiastkach dominuje szczególny rodzaj groteski – mamy więc kpinę z jednej z najbardziej ogranych mangowych klisz, czyli „nowego, tajemniczego ucznia w klasie”. W historyjce zatytułowanej Nowy jest paranormalny Itou, któremu zresztą zdarzało się korzystać z tego motywu, wprost wyśmiewa takie zawiązanie fabuły. Naturalnie, robi to w typowy dla siebie, niepozbawiony odrobiny makabry sposób. Po takim początku czytelnik może z pewną ulgą powitać Las kropel krwi, będący bardziej typową historyjką grozy. Ta wariacja na temat opowieści wampirycznych pokazuje, że Itou potrafi z bardzo ogranego schematu wyciągnąć coś nowego i nietypowego, czym mnie pozytywnie zaskoczył. A potem uderzają Wisielcze balony – bardzo udane skrzyżowanie groteski i grozy. To chyba najmocniejszy punkt tego tomu – choć znowu, to opowiastka tak przegięta, że jednych zachwyci, a inni będą kręcić nosem. Tę dobrą passę kontynuuje Domostwo marionetek, ponownie mieszanka czegoś na poły śmiesznego i strasznego, przy okazji odwołująca się do popularnego wśród twórców grozy motywu lalek. Itou opowiada o nich po swojemu, popisując się jak zwykle szalonymi pomysłami. Na finał dostajemy dwie miniaturki. Pierwsza, O włos od katastrofy, to bardzo klasyczna opowiastka z dreszczykiem, w rodzaju tych, które opowiada się przy ognisku. W ziemi to coś podobnego, choć moim zdaniem ciekawszego i bardziej udanego, z finałem, który faktycznie może czytelnika zaskoczyć. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Przy okazji… O czym konkretniej jest ta manga? Cytując opis ze strony wydawnictwa JPF:
Pedantyczna matka i jej dwie piękne córki postrzegają świat jako siedlisko brudu i brzydoty. Ale czy zdołają ich uniknąć? Co zrobią, jeśli to, czego się boją, nawiedzi je w ich własnym domu?

Oprócz tytułowych „Wyjących rur” zbiór zawiera siedem innych opowiadań.

IMG_8970_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 392
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_8971_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 392 stron nie czyta się w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.
IMG_9008_wynik
Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.
Reklamy

Help KyoAni Heal

Nie spodziewałem się, że kiedyś przyjdzie mi napisać na tym blogu o czymś tego typu. Niezwykle smutna wiadomość obiegła świat dzisiaj z rana. Kultowe studio Kyoto Animation padło ofiarą podpalacza. W budynku w momencie tragedii było około 70 osób. Wejście do środka wymaga użycia karty, ale w ten dzień miało miejsce spotkanie, więc dla wygody gości zniesiono to zabezpieczenie. Ktoś wykorzystał ten fakt i wniósł kanister benzyny (lub podobnej substancji) i podpalił budynek. Jego konstrukcja utrudniła ewakuację. Odpowiedzialną osobą za tragedię jest 41-letni mężczyzna. Motyw na razie nie jest znany, ale został złapany i przyznał się do winy. Na chwilę obecną wiadomo, że 33 osoby zmarły w wyniku poniesionych obrażeń. Reszta ciągle walczy o życie, ale prawdopodobnie bilans ofiar się już nie powiększy. To wielka tragedia dla tego kraju, a także dla fanów na całym świecie. Kyoto Animation jest znane chociażby z „Full Metal Panic”, „K-On”, „Violet Evergarden”, „Haruhi” oraz „Clannad”. Jeszcze dwa dni temu wspominałem o tym studio przy okazji recenzji Hyouki.
Sentai Filmworks uruchomiło składkę, którą można wesprzeć w tym miejscu. Zachęcam do niej.
Składam najszczersze kondolencje rodzinom i bliskim ofiar.

[ANIME BD] Hyouka: Part 1 – Collectors Edition with Art Box

Po małej przerwie wracamy ze wpisem. Nigdy się nie udaje dzień po dniu, ale co zrobić. Pogoda dalej nie dopisuje, więc mam kiepskie światło na fotki. Robienie ich przy nienaturalnym różnie wychodzi, ale jeszcze coś mam przygotowane, więc nie ma co płakać. Lecimy z tematem. Na początek nowinki zakupowe. Dzisiaj doszła do mnie mała paczuszka, która przybyła niezwykle szybko. Uzmysłowiło mi to, że inna z tego sklepu już chyba przepadła i będzie trzeba reklamować. Dalej mamy nabytek z KS, który oficjalnie jest u celników, jak w sumie przewidywałem. Czas na nowinki wydawnicze. Funimation zapowiedziało: Black Clover Season 2 Part 1 (BD/DVD), Senran Kagura Shinovi Master (BD), Golden Kamuy Season 2 (BD/DVD), A Certain Magical Index Season 3 Part 1 (BD/DVD), Ulysses Jeanne D’Arc And The Alchemist Knight (BD), Dragon Ball Super Part 9 (BD), That Time I Got Reincarnated As A Slime Season 1 Part 1 (BD/DVD), Angels Of Death (BD), Goblin Slayer Season 1 Limited Edition (BD/DVD), Double Decker! Doug & Kirill + OVA (BD), Hetalia 10th Anniversary World Party Collection 1 + Movie (DVD) i Hetalia 10th Anniversary World Party Collection 2 (DVD). Mamy tu parę interesujących pozycji, więc będzie nad czym myśleć. Fani narzekają na małą liczbę limitowanych edycji, co jest trochę dziwne, bo takie się zawsze lepiej sprzedają. Szczególnie ich brakuje przy seriach, które przy innych sezonach takie dostawały. Z drugiej strony mamy tu parę części pierwszych, więc może przy drugich się pojawią. Zobaczymy. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Hyouka part 1. Zakupiłem tę serię podczas wyprzedaży świątecznych i było bardzo blisko, bym stracił jej drugą część. O tym jednak opowiem przy opisie tej pozycji. Na razie skupmy się na dzisiaj omawianej. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą (zapewne pewnie tylko mniejszość), ale jakiś czas temu została zakończona współpraca między Anime Ltd i Funimation. W związku z powyższym wszystkie serie, które były z nią związane, nie powrócą już za szybko do sklepów/nie będą dotłaczane i są w sumie wyprzedawane. Taki los spotkał też Hyoukę, więc jeśli ktoś się spóźnił, a dodajmy, że wydanie to jest bardzo dobrze wykonane, jest w kiepskiej sytuacji. W każdym razie mi się tę pozycję udało nabyć. Muszę się w tym miejscu przyznać, że jestem cichym fanem Kyoto Animation, więc tym bardziej chciałem to nabyć. Wprawdzie spory czas temu (gdy się pojawiały pozycje typu Haruhi, Clannad, Kanon 2006 itd.) firma ta wydawała same perełki, by później już wykreować masę kontynuacji, które nie zawsze były tak dobre, jakbym chciał, ale i tak mój szacunek oraz upodobania do kreski, oraz humoru pozostały. Nie inaczej było z Hyouką, którą ostatecznie jest udaną pozycją, ale jakby niedokończoną (bez jakiegoś finału – chociaż spotkałem się z argumentacją, że tak właśnie jest lepiej – to ma być wycinek z normalnego życia szkolnego – a nie jakaś historia z jawnym finałem, kto wie, może i tak jest). Nie jest to nawet dziwne, bo nie został zaadaptowany cały dostępny materiał. Mimo wszystko podobało mi się, a jakiś czas temu miałem chęć do niej wrócić. Dlatego nabyłem ją podczas wyprzedaży i nie żałuję, seria mi się aktualnie może nawet bardziej podoba niż podczas premiery. Jest to przyjemna pozycja z takim zagadkami, które nie są na poziomie zazwyczaj jakimś bardzo wysokim, ale chociażby fanom Conana może przypaść do gustu. W sumie można tę serię określić mianem połączenia typowej kreski znanej z Clannad z Conanem (coś ala Sherlock Holmes dla nieobeznanych). A o czym jest to dokładniej? Oś fabuły stanowią poczynania czwórki bohaterów, zrzeszonych w Klubie Literatury Klasycznej: Houtarou Orekiego, Eru Chitandy, Mayaki Ibary i Satoshiego Fukuyi. Trudno powiedzieć, czym tak właściwie powinni zajmować się członkowie owego klubu, ale ich samych chyba nieszczególnie ta kwestia obchodzi. W praktyce bowiem poświęcają swój wolny czas na rozwiązywanie wszelkiej maści tajemnic, jakie czaić się mogą w przeciętnej japońskiej szkole. Bynajmniej nie mamy tu do czynienia z kolejnymi łowcami duchów czy też innych nadnaturalnych zjawisk, bowiem poszczególne zagadki, z którymi stykają się nasi bohaterowie, mają bardzo przyziemny charakter, a do ich rozwiązania wystarczają zwykłe szare komórki (zazwyczaj należące do Orekiego). Podczas seansu będziemy rozwiązywać wraz z bohaterami różnego typu zagadki (łatwiejsze i trudniejsze) aż do finału serii. Historie bywają nierówne, co jest chyba największą wadą tego serialu. Zaletą są niewątpliwie bohaterowie i piękna kreska. Wydanie Anime Ltd i Funimation ukazało się wraz z dodatkowym odcinkiem, którego akcja rozgrywa się na basenie. Stało się tak, ponieważ wydawca nabywał licencję jakiś czas po premierze. Zaleta takiego posunięcia dla fanów, ponieważ dostają komplet. Jeśli chodzi o aspekty techniczne, to jest zwyczajnie dobry z plusem. Mogłoby być lepiej, ale nie ma na co specjalnie narzekać. Napisy się dobrze czyta, ale natrafiłem na informację w sieci o jakiś wpadkach, gdy porównywano z oryginałem (powieścią). Zawsze mnie zastanawia, czy to dobre rozwiązanie, ponieważ w samej adaptacji mogą być przecież wpadki… Czas na detale dotyczące aspektów wydania fizycznego.
IMG_8800_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0 japoński, angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. The Return of the Time-Honored Classic Lit Club
2. The Prestigious Classic Lit Club`s Activities
3. The Circumstances of the Classic Lit Club`s Scion
4. The Classic Lit Club`s Glorious Days of Yore
5. The Truth About the Historic Classic Lit Club
6. Committing a Cardinal Sin
7. Upon Seeing the True Nature
8. Let`s Go to the Screening!
9. The Case of the Furuoka Deserted Village Murder
10. Blind Spot to All
11. Credit Roll of Fools
11.5 What Should Be Had
IMG_8801_wynik
Mamy tutaj artbox na serię, a w środku kolejny box, w którym umieszczono digipack. Wydaje się to może dziwne, ale wypada bardzo fajnie i staje się prawie standardem u Anime Ltd. W tym wypadku obyło się bez limitowanych wydań z boxem – wszystkie miały go dodanego.
IMG_8802_wynik
Tutaj zdjęcie przedstawia okładkę od boxu wewnętrznego. Główne pudło ma miejsce na dwie części tego cyklu. W środku był jeszcze pusty kartonik z podpisem „miejsce na część drugą”, ale wywaliłem go przed zrobieniem fotek.
IMG_8803_wynik
Tylna część tego opakowania – warto wspomnieć, że Funimation nie miało tak ładnych ilustracji.
IMG_8806_wynik
Zewnętrzna część digipacku, który się znajduje w środku.
IMG_8804_wynik
Wewnętrzna strona digipacku, czyli płyty. 
IMG_8807_wynik
Jedyny dodatek w tej części, czyli sześć pocztówek. Muszę przyznać, że artwork bardzo mnie przekonuje. Jest dopasowany, ciekawy, bez powtórzeń i pochodzi z wydania oryginalnego. Tak jak lubię.
Podsumowanie: Pierwsza część bardzo udanej serii, która spotkała się w sumie ze średnim przyjęciem. Fani zagadek, okruchów życia czy szkolnych obyczajów ze szczyptą czegoś więcej będą zadowoleni. W dodatku uraczeni piękną i dopracowaną kreską oraz nastrojową muzyką. Polecam dać szansę, moim zdaniem mi podziękujecie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[LIGHT NOVEL] PUSTE GRANICE: OGRÓD GRZESZNIKÓW (TOM 2)

Kolejny wpis tym razem bez opóźnień. Właśnie zdałem sobie sprawę, że mi się fotki skończyły już właściwie i trzeba będzie porobić nowe. No nic, muszę się wziąć do roboty, gdy wskoczy ładna pogoda. Zaczynamy standardowo od moich zamówień. Nic nowego nie kupiłem, chociaż mogłem skorzystać z tej promocji na Waneko na mangę „Nasz cud”, ale w sumie może to i lepiej, bo i tak mam co czytać/nadrabiać, a tak bym się wciągnął w kolejny tasiemiec. Skoro już o promocjach mowa, to aktualnie trawa na gildii.pl, więc radzę zerknąć. Dobra, bo odskoczyłem trochę od meritum. Licytuję pewną pozycję na ebay i wygląda na to, że uda mi się ją nabyć w śmiesznej cenie. Zobaczymy, czy wszystko pójdzie po mojej myśli. Aha, przesyłka z KS dotarła do Polski, ale chyba leci do celników. W sumie się nastawiałem, ale zawsze trzeba wyłożyć hajs i się opóźni (smutek). Czas na zapowiedzi. Dzisiaj będą nieco muzyczne, ponieważ na Zavvi można nabyć soundtrack do Berserka na winylu. Ostatnio również zapowiedziano OST do Final Fantasy na winylu – wszystko super, ale picture disc, czyli słabawa jakość, bo ładnie wygląda. Nigdy nie zrozumiem tego formatu. Na koniec mam dla was ogłoszenie Waneko – w listopadzie zadebiutuje u nas manga Dr. Stone. Niedawno zadebiutowała adaptacja, więc mają idealną czasówkę. Lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest tom drugi LN o tytule Puste granice: Ogród grzeszników (szeroko znane jako Garden of Sinners: Kara no kyōkai). Niespodziewanie dużo czasu minęło od recenzji pierwszej części, od razu napiszę, że tak tego nie planowałem. Mówi się trudno i leci z tematem. Drugi tom jest zdecydowanie dłuższy od pierwszego, bo prawie dwukrotnie. To się sprowadza na więcej wątków, ciekawych historii i samego pchnięcia fabuły do przodu. Zanim opowiem nieco o tym, co się tutaj dzieje, przypomnę, że jestem fanem tego cyklu i bardzo dziękuje wydawnictwu, że zdecydowali się na przetłumaczenie tej pozycji. Jakiś czas temu widziałem na zagranicznej stronce fotkę kompletu i ubolewanie fanów, że ciągle nie ma po angielsku. Pewnie kiedyś się pojawi i… dokupię sobie ten dodatkowy tom, na który u nas już nie ma szans (a miałem o tym wspomnieć dopiero przy trzeciej części). Czas na streszczenie nieco fabuły. Początek cofa nas do czasu, kiedy Shiki obudziła się ze śpiączki i powodowana traumatycznymi snami, dokonała nieudanej próby samooślepienia. Czyn ten z kolei sprawił, że zainteresowała się nią Toko Aozaki. Fragment ten, choć ciekawy, jest tak naprawdę dodatkiem do zasadniczej historii, kontynuującej wątki z tomu pierwszego. Wśród narratorów pojawia się nowy bohater – Tomoe Enjo, chłopak w wieku w mniej więcej Shiki i Mikiyi, który uciekł z domu po tym, jak zamordował własnych rodziców. Napadnięty w alejce przez kilku chuliganów, zostaje uratowany przez Shiki, która następnie zaprasza go do siebie. Znalazłszy azyl, Enjo zastanawia się, dlaczego, choć miała miejsce makabryczna zbrodnia, policja nie wydaje się wcale zainteresowana ustaleniem sprawcy, media zaś dziwnie pomijają ten, teoretycznie bardzo dla nich atrakcyjny, temat. Historia Tomoe Enjo jest początkiem wątku fabularnego, w którym bohaterom powieści przychodzi zmierzyć się z dwójką taumaturgów, będących, jak się z czasem przekonamy, osobami nieobcymi także i Toko Aozaki. Zresztą, o ile w pierwszym tomie najwięcej miejsca poświęcono Mikiyi oraz Shiki, tak teraz Toko wyrasta na jedną z najważniejszych postaci. Czytelnik wreszcie ma okazję się przekonać, co ta bohaterka faktycznie potrafi oraz co skrywa pod maską nieco ekscentrycznej lalkarki. Przyznam, że sceny z jej udziałem należą do zdecydowanie najlepszych momentów w drugim tomie Pustych granic. Myślę, że już każdy fan tej pozycji odgadł, który film (Kara no Kyoukai: The Garden of Sinners Movie 5, Borderline of Emptiness: Paradox Spiral) adaptował ten tom. Tak, ta część skupia się na Tomoe – chłopaku, który uciekł z domu i został uratowany przez Shiki. Wielu nazywa ten film najbardziej pogmatwanym z całej serii, co oczywiście jest prawdą. Podczas czytania tego tomu czułem podobną atmosferę zagubienia/sytuacji bez wyjścia. W sumie już o tym wspominałem, ale Kara no Kyoukai zarówno w wersji książkowej, jak i animowanej jest niesamowita. Naprawdę mi się podoba wersja dzisiaj recenzowana i polecam ją gorąco. To prawdziwa książka, ponieważ obrazków tu właściwie brak – pełna tekstu i to w dodatku niekiedy niełatwego. Zdarzyło mi się jakiś fragment czytać po dwa razy, by go dobrze zrozumieć. Moim zdaniem to plus tej powieści. Polecać fanom Nasuverse nie ma potrzeby, więc kto inny może sięgnąć? Każdy, a przede wszystkim fani mrocznych klimatów, magi, thrillera, powieści detektywistycznych lub zwyczajnie nieco innego typu LN, bo moim zdaniem do takich ta należy. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
Po przebudzeniu się z dwuletniej śpiączki, Shiki Ryōgi traci pamięć, ale w zamian zyskuje Mistyczne Oczy Widzenia Śmierci, które pozwalają jej zobaczyć śmierć wszelkich bytów. Odbijający się w nożu Shiki codzienny, zwykły świat nieustannie miesza się z innym, niezwykłym…
Puste granice, pierwotnie wydane jako legendarna już amatorska publikacja, to powieść, która zapoczątkowała w Japonii ruch „nowej fantastyki” i zyskała status historycznego arcydzieła.
IMG_9013_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 340
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9014_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Niestety wielu grafik kolorowych tu nie uświadczymy, ale tak już było w oryginale (ciekawostką jest ta umieszczona na obrazku poniżej). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle, chociaż pojawiały się (raz czy dwa) jakieś jakby nazbyt przekombinowane dialogi. Widziałem też jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego zdecydowanie wiele. Generalnie dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów. Jest to zdecydowanie dłuższa część od poprzednika, bo prawie dwa razy.
IMG_9015_wynik
Podsumowanie: Pierwowzór kapitalnego cyklu zawitał do naszego kraju, a nasi fani nie pobiegli do sklepów tak licznie, jak liczył wydawca. Może jeszcze da się coś zmienić? Polecam gorąco wszystkim, a przede wszystkim fanom powieści detektywistycznych, lekko mroczniejszych tematów z odrobiną magii czy thrillera. Pochłonie was bez reszty, a przynajmniej taką mam nadzieje. Ciągle dostępna i czeka na fanów nowych i starych. Nie przegapcie tej okazji, bo jak zaniknie, nie wiadomo, kiedy zostanie wznowiona. Ciągle brak tego tytułu za granica powinien zachęcić tym bardziej do sięgnięcia po rodzime wydanie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Eureka Seven: Hi-Evolution 1 – Collector’s Edition

Po drobnym opóźnieniu lecimy z kolejnym wpisem. Mam dla was trochę niusów, więc zaczynamy bez zbędnych wstawek. Jeśli chodzi o moje zakupy, dotarła paczuszka z kilkoma pozycjami, które już są wyprzedane. Wszystko w idealnym stanie, bo nówki sztuki, więc jest super. Do tego jakaś manga z pre-orderu. Aktualnie tak naprawdę czekam na jeszcze jedną paczkę (pomijając KS), a inne zamówienia są w fazach kompletacji, więc sobie poczekają. Nic straconego, bo jest co eksploatować. Czas na dalsze nowinki z Anime Expo, Rightstuf zapowiedział zdobycie licencji na wydanie: AD Police TV, El Hazard OVA+Alternative World, Boogiepop Phantom (stara wersja, upscale do BD), Captain Tylor, Aria (edycje standardowe, sam czekam na limitowaną z KS), Gundam Seed Ultra Edition, Gundam 0080 War in the Pocket i Zetsubou-Sensei. Gundama się wszyscy spodziewali, ale Zetsubou-Sensei to nie lada pozytywne zaskoczenie. Mamy potwierdzenie zapowiadanego wydania Osamu Tezuka’s Phoenix: Perfect Collection na BD w tym roku. Do tego jeszcze dochodzi zapowiedź na przyszły rok Akiry w 4K (Japonia i USA prawdopodobnie). Na koniec smutna wiadomość, Harmony Gold odnowiło licencję na serię Macross czy Mospeada, więc już chyba straciliśmy szansę na wydanie z napisami angielskimi na kolejnych dobrych kilka lat. Kolejne nowinki następnym razem. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Eureka Seven: Hi-Evolution 1 w edycji kolekcjonerskiej od Anime Ltd. Jakiś czas temu opisywałem wam wersję ultimate tej pozycji, a dzisiaj przyszedł czas na kinową. Wiążę się z tym ciekawa historia, ponieważ otrzymałem go za darmo, ale po kolei. Samą serię kupiłem podczas obniżek świątecznych. Nie wiem, czy wspominałem, ale Anime Ltd miało w latach poprzednich sporą zadymę z tym związaną (masa zamówień, z którymi się nie wyrabiali, co powodowało niechęć klientów), więc w tym roku zlecili wszystko firmie zewnętrznej. Jak się ostatecznie okazało, nie wyszli na tym najlepiej. Pojawiło się sporo pomyłek, błędnych zamówień, a opóźnienia i tak występowały. Jedną z częściej występujących pomyłek, której owocem jest dzisiejszy post, było wysłanie tego filmu zamiast edycji ultimate serialu. Musicie sobie wyobrazić moją minę, gdy otworzyłem pudło. Nastąpił proces reklamacyjny, oczekiwanie na zamówienie i odsyłanie paczek. Niestety tam też pojawiły się problemy – wysyłano nabywcom etykiety, które miały przenieść opłatę na odbiorcę, ale placówki często odmawiały przyjęcia takich oświadczeń. Ostatecznie Anime Ltd napisało mejla, w którym podali, że można sobie zachować swoje kopie, jeśli się ich jeszcze nie odesłało. Tym samym zostałem ze swoją. Pamiętam, że fani nazywali to celowym posunięciem – to pierwsza część z trylogii, więc mogą nakłaniać do zakupu kolejnych. Przejdźmy może do samego filmu. Spotkał się z różnymi opiniami – w dużej mierze mało pozytywnymi. Dziwnym trafem się zdarzyło, że oglądałem go z płyty już… trzy razy. Przed serialem, po serialu, a nawet jakoś tydzień temu, więc jestem na bieżąco. Moim zdaniem jest bardzo przyjemny, ale ma swoje wady. Początek jest zwyczajnie genialny/bardzo dobry. Mamy około 30 minut pełnych akcji, dramatu i ogólnie rzecz biorąc tego, czego w serii brakowało – fragmentu historii sprzed serialu. Wszystko świetnie animowane i z genialnym podkładem. Każdy już wie, że początek jest super, ale co dalej? No i tu mamy schody. Po pierwsze reszta to recap, ale nawet nie taki normalny. To nie jest skrócona wersja historii, ale zbiór różnych wyrywków z niej. Ogląda się to tak, że jeśli ktoś nie pamięta serialu (już w ogóle, jeśli go nie widział), to się zaraz tu zgubi. Ci, którzy widzieli, nie mają tego problemu, ale i tak nie jest to jakieś super rozwiązanie. Pewnie stąd wzięły się te opinie. Mnie w sumie ta forma nawet przypadła do gustu i ciągle pamiętam świetny początek, dlatego cieszę się, że mam tę pozycję w kolekcji. Jeszcze nie widziałem kontynuacji, więc się nie wypowiem, jak to wygląda dalej. Czas na detale techniczne. Pod względem jakościowym jest bardzo dobrze – to właściwie kopia wydania japońskiego (DVD też wygląda dobrze, ale kto by to oglądał). Napisy moim zdaniem dają radę – są nawet lepsze od wersji serialowej. Czas na opis fizycznych aspektów.
IMG_8914_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 5.1 japoński i angielski
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (płyta BD), 2 (płyta DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD
IMG_8915_wynik
Mamy tutaj dosyć standardowe wydanie, jeśli chodzi o firmę Anime Ltd, co nie znaczy, że nie cieszy oka. Mowa tutaj o pudełku typu artbox i włożonym do środka digipacku z płytami oraz książeczce w twardej oprawie. Cała stylistyka jest dosyć minimalistyczna, ale w sumie przypadło mi to do gustu.
IMG_8916_wynik
Digipack od zewnętrznej strony i ten minimalistyczny design.
IMG_8917_wynik
Tutaj wewnętrzna strona, czyli płyty. Odpalamy „ciemną stronę mocy”, bo chcemy najlepszą jakość.
IMG_8918_wynik
Mamy tutaj artbook w twardej oprawie. Ładnie stylizowana książeczka liczy sobie 52 strony i zawiera szkice bohaterów czy tła oraz mechów. W sumie takie standardowe, ale zawsze przyjemnie się ogląda i jest dobrym dodatkiem.
IMG_8919_wynik
Tylna część okładki tego artbooka.
IMG_8921_wynik
Tutaj fragment ze środka, by było wiadomo, z czym to się je. Wypada bardzo przyjemnie.
Podsumowanie: Udane wydanie filmu, który wzbudza bardzo różne opinie, z czego jednak większość jest mało pozytywna. Mimo szumnych zapowiedzi i przyrównywania do Evangeliona (w sumie nawet zdaje się to podobna koncepcja), jest bardziej uzupełnieniem niż czymś zastępującym oryginał. Mimo wszystko seans należy do udanych i sam już widziałem tę produkcję kilka razy i wrócę do niej pewnie ponownie jeszcze niejednokrotnie. Filmy mają to do siebie, że ogląda się je za jednym podejściem, a na serię trzeba poświęcić trochę czasu – jest to plus i minus zarazem. Pozycja ciągle dostępna. Czy warta swojej ceny? To musicie osądzić sami, bo ja wiadomo, ile za nią zapłaciłem. To tyle na dzisiaj, miłego.

[GRA] Rabi-Ribi Limited Edition

Po małej przerwie wracamy ze wpisem. Nie przedłużając zbytnio tego początku, bo jeszcze mam plany na dzisiaj, zaczynamy, bo jest o czym pisać. Na początek nowinki zakupowe. Dotarła do mnie paczuszka z KS, ominęła celników i finalny produkt wygląda i jest niesamowity. Jest taka drobna wada, ale o tym przy opisie tej pozycji (miejmy nadzieję już niebawem). Jeszcze przybył pre-order drugiego tomu pewnej mangi, który pochłonąłem od razu. Pamiętam, jak się zastanawiałem, czy kupować tę pozycję, a tak mnie ostatecznie wciągnęło. Trzeba będzie wam opisać. Lecimy z nowinkami wydawniczymi, bo Anime Expo w pełni nas zaskakuje. By nie leciało wszystko jednego dnia, ograniczamy się tym razem tylko do panelu Aniplexu. Ogłoszono wydanie: Rascal Does Not Dream Of Bunny Girl Senpai (BD), Fate/Stay Night Heaven’s Feel II. Lost Butterfly Limited Edition (BD), I Want To Eat Your Pancreas (BD), Fate/Zero Complete Box Set (BD) i KILL La KILL Complete Box Set (BD). Pomijając ostatnie dwie pozycje, które już zwyczajnie mam w edycjach premierowych, właściwie wszystko mnie interesuje, więc zapowiedzi uznaję za udane. Na koniec dla was zapowiedź od Studia JG: „Omoide Emanon” od Shinji Kajio i Kenji Tsuruta, czyli manga z edycji exclusive. No to lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie przesympatycznej platformówki od CreSpirit, GemaYue i Sekai Project o nazwie Rabi-Ribi. Nie wiem, ilu z was kojarzy ten tytuł, ale zauroczył mnie on prawie od początku, by potem wciągnąć bez reszty. Nie tylko mnie dodajmy, bo stał się sporym fenomenem, ale może na razie cofnijmy się kilka lat do tyłu, gdy miał swoją premierę. Pod koniec roku 2015, jeśli dobrze pamiętam jakoś koło gwiazdki, miało swoją premierę demo tej pozycji. Sięgając pamięcią wstecz, przypominam sobie, że je pobrałem od razu i bardzo mi się spodobało. Początkowo wydawało mi się dosyć proste. Myślałem sobie, że to taka zwykła platformówka, ale z króliczkami i w tym cały bajer (lub jej atrakcyjność, jeśli ktoś tak woli). Jak ja się myliłem… W każdym razie już wtedy byłem zainteresowany. Początkowo miała to być gra dostępna tylko w wersji cyfrowej i na wyłącznie na platformę Steam. Wraz z premierą pełnej wersji (jakoś pod koniec stycznia 2016) rozpoczął się fenomen tej pozycji. Wciągała kolejne masy ludzi, których urzekł ten tytuł. A było co, bo jak się okazuje, wcale do łatwych nie należy – dosyć szybko poziom trudności rośnie i przegrywanie w jakiś trudniejszych momentach staje się prawie normą (lub atakowanie wrogów bez pomysłu/poznania ich ataków). Okazało się, że to metroidowa platformówka – czyli cofanie się między światami, zdobywanie broni czy umiejętności, by odkryć nowe obszary, masę sekretów i wiele, wiele innych. Dodajmy do tego, że rozgrywka jest długa, ma przyjemną fabułę z masą wstawek obrazkowych. Same postaci są bardzo fajne i… nawiązują do serii telewizyjnych różnych tytułów. Radzę prześledzić temat, bo jest tego sporo (np. Nisekoi). Dodatkowo twórcy nie siedli na laurach i kuli żelazo, póki gorące. Pojawiły się DLC (pierwszy był darmowy), które rozwijały już i tak bardzo bogatą rozgrywkę. Były też jakieś patche poprawiające jakościowo grę (np. tzw. HD patch, który dostosowywał wszystkie obrazki i menu do monitorów HD) czy błędy. W pewnym momencie zadebiutował też dzisiaj omawiany box, który bardzo szybko nabyłem, bo obawiałem się, że się sprzeda na pniu. Okazało się, że przez pewien czas można go było kupić, chociaż aktualnie jest wyprzedany. Sama pozycja zadebiutowała później na konsolach różnego typu. Twórcy wydali ostatnie DLC, które raczej było ukłonem w stronę fanów – dodatkowe stroje, kilka gadgetów, garść dodatkowych obrazków do gry czy alternatywne walki z bossami – niż faktycznie czymś konkretnie nowym. Wielu się zastanawia, co dalej z tą pozycją? Trwają debaty, czy nie zabiorą się za kontynuację. Fenomen był wielki, więc to całkiem prawdopodobne, pytanie, czy powtórzy swój sukces. Bardzo im tego życzę, bo sam bym chciał mieć taka kolejną gierkę. Mnie dodatkowo przypadła do gustu, bo jestem fanem takich tytułów – na ich się wychowałem, grając na „Pegazusie”. Wspominam o tej pozycji z istotnego powodu, aktualnie trwają przeceny na Steam i można ją tanio złapać. Może to dobra pora na zakupy? Czas na opis wydania.
IMG_8086_wynik
Specyfika wydania:
Język: japoński
Napisy: angielski, chiński, niemiecki, hiszpański i francuski
Platforma: Steam
Liczba płyt: 1 CD z soundtrackiem
Dodatki: artbook, soundtrack na CD, 2 przypinki, 4 pocztówki
IMG_8087_wynik
Pozycja została zapakowana w prześliczny box, który został solidnie wykonany. Rozmiarem jest identyczny z tym od Clannad, jeśli ktoś widział, co oznacza spore pudło. Jest bardzo sztywny. Zanim przejdę do opisu wszystkich elementów, małe uwagi z problemami tego opakowania. Po pierwsze gra nie jest na płycie, co mnie zasmuciło. Trochę szkoda, że taki ruch wykonali twórcy. Kolejna wpadka to brak wszystkich DLC – musiałem dwa dokupywać. Dostałem tylko to, co było w momencie premiery już dostępne (nie było jakiegoś „season pass”). Moim zdaniem w tej cenie powinno być wszystko.
IMG_8088_wynik
Pierwszy dodatek po otworzeniu, który zobaczymy, to artbook. To najlepszy prezent z tego opakowania, jeśli mam być szczery. Wielki format i świetnie wykonany.
IMG_8089_wynik
Tylna jego część. Przedstawia bohaterkę jak z gry, czyli jest lekka „pikseloza”.
IMG_8096_wynik
Jak wspominałem chwilę temu, artbook jest wykonany fenomenalnie. To bite 120 stron pełne opisów postaci, miejsc, artów promocyjnych, jakichś koszulek i tym podobnych, które były sprzedawane, screenów z rozgrywki czy menu, a nawet web buttonów ze Steam. Słowem: wszystko, co się dało. Kompletne wydanie. No, prawie, bo po wydaniu DLC cos tam doszło jednak.
IMG_8097_wynik
Jeszcze jedna fotka, by wam pokazać, z czym to się je. Naprawdę fajna rzecz. Jeśli dobrze pamiętam, to akurat ten dodatek potem pojawił się w limitowanej edycji konsolowej.
IMG_8090_wynik
Kolejny dodatek to fizyczny soundtrack na płycie CD w opakowaniu typu digipack. Bardzo ładnie wydany i świetny gest od twórców – jestem fanem takich rzeczy, więc się ucieszyłem.
IMG_8091_wynik
Tylna jego część, czyli kolejny śliczny art.
IMG_8092_wynik
A tutaj widok ze środka. Swoją drogą soundtrack jest bardzo fajny. Taki dynamiczny, chociaż niekiedy zwyczajnie melodyjny i wolniejszy. Idealnie pasuje do rozgrywki, ale może się podobać osobno. Moim zdaniem wypada świetnie.
Jeszcze lista utworów:
1. Theme of Rabi-Ribi
2. Adventure Starts Here
3. Spectral Cave
4. Rabi Rabi Shop
5. Rabi Rabi Park
6. Exotic Laboratory
7. Aurora Palace
8. Floating Graveyard
9. Unfamiliar Place
10. Get on with It
11. Hi-Tech Duel
12. Brawl Breaks
13. cyberspace.exe
14. Full on Combat
15. Sky-High Bridge
16. Speicher Galerie
17. M.R.
18. The Truth Never Spoken
19. No Remorse
20. Staff Roll
21. Credits
IMG_8093_wynik
Kolejny dodatek to cztery pocztówki. Nie jest to może nic wielkiego, ale zawsze cieszy. Wspominana postać nawiązująca do Nisekoi na pierwszym obrazku po lewej u góry.
IMG_8094_wynik
Ostatnie dodatki to przypinki i tajemnicza zamknięta karta. Nie jestem fanem tego pierwszego wymienionego tu dodatku, ale tam zawsze fajnie, że coś więcej.
IMG_8095_wynik
Tak, w tym drugim dodatku jest karta z kodem na Steam do tej pozycji. Szkoda, że nie na płycie, ale przynajmniej zabawnie zapakowany. Taki plus dla twórców. Swoją drogą edycja liczyła 1000 sztuk, jeśli mnie pamięć nie myli.
Podsumowanie: Przesympatyczna gra platformowa w stylu metroid w świetnym wydaniu. Tego nie można było przegapić. Wciągnęło mnie bez reszty na długie godziny. Jako fan platformówek byłem zainteresowany od zapowiedzi, ale produkt końcowy mnie wręcz zaskoczył ogromem zawartości, poziomem trudności czy przyjemną historią pełną sekretów. Aktualnie opisywane tutaj wydanie jest wyprzedane, ale istnieją edycje konsolowe czy cyfrowa na Steam. Dajcie jej szanse, nie pożałujecie. To tyle na dzisiaj, miłego.

pobrane

Na koniec fragment rozgrywki.

[ANIME BD] Mikagura School Suite

Witam was ponownie, moi mili, po nieoczekiwanej przerwie. Chyba ze dwa-trzy razy miałem już pisać ten wpis, ale coś mnie skutecznie odciągało. Zazwyczaj to były upały lub jakaś niemoc twórcza, ale to już za mną. Wracam i mam co relacjonować. Na początek nowinki zakupowe. Po pierwsze dotarł do mnie przedmiot, który już myślałem, że przepadł. Jest to świetna nowinka, ponieważ wygląda super, a jest już wyprzedany. Dalej mamy kilka pozycji z wyprzedaży, jakieś mang, kilka pozycji ln i figurkę. Nazbierało się tego trochę. Przybyła też paczuszka z amazonu. Jest się czym chwalić, ale to niebawem. Jeśli chodzi o jakieś aktualne nabytki, została mi wysłana paczka z limitowaną wersją pewnej serii. Też prawie wyprzedane. Dalej mam zbieraną paczkę z seriami, które są prawie wyprzedane. Do tego dochodzi paczka z KS (a właściwie dwie), która niby dotarła do Polski na weekend, ale gdzieś utknęła. Oby się odetkało, bo czekam z utęsknieniem. Czas na zapowiedzi. Funimation uruchomiło pre-order dla Tokyo Ghoul Re Part 2 Limited Edition (BD/DVD) i Fruits Basket Season 1 Part 1 Limited Edition (BD/DVD). Studio JG zapowiedziało: Watashi to Sensei no Genjuu Shinryouroku autorstwa Kaziyi, Sick autorstwa Tomo Kurahashi oraz spin­‑off do serii Noragami – Noragami Shuuishuu. Warto jeszcze wspomnieć o aktualnych urodzinach sklepu rightstufanime.com, czyli przecenach. Dodatkowo promocje są aktualnie na zavvi.com, więc wiecie, gdzie uderzać. Zasypu nowinek spodziewam się w aktualnych dniach, bo mamy Anime Expo. Co się pojawi? Zobaczymy. Na koniec, bo prawie zapomniałem, niedługo ujrzy światło dzienne czwarta część Nekopary – popularnego visual nowel, które doczekało się OAV, a niedługo też i serialu… Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest anime Mikagura School Suite od Anime Ltd. To jedna z tych pozycji, które dostałem w paczce bonusowo podczas zakupów okołoświątecznych. Sprzedawali pakietami i czasem wskoczył jakiś tytuł, którego nie znałem. Właśnie tak było w tym wypadku. Szczerze przyznam, że nie kupiłbym tego tytułu sam z siebie i gdybym musiał się zacząć jakichś pozbywać, pewnie byłby to jeden z kandydatów. Ale seria nie jest taka zła, o czym za chwilę. Może na początek trochę o tej pozycji, by było wiadomo, o czym ja tu gadam. Pełna optymizmu i radości nastolatka, lekko podchodząca do życia – Eruna Ichinomiya – bo tak rzeczone dziewczę się nazywa, staje przed ważnym życiowym wyborem: w której ze szkół średnich kontynuować edukację. Myli się ten, kto pomyślał, że zastanawia się ona nad swoją przyszłością, nad tym, co będzie kiedyś jej źródłem utrzymania lub jakąś inną równie istotną kwestią. Eruna wybiera liceum, bo spodobała się jej dziewczyna, której zdjęcie widnieje na ulotce szkoły Mikagura! Eruna woli bowiem przedstawicielki płci pięknej – czyli mamy serię yuri! Potem jest już typowo – po zapoznaniu się z latającym kotem (nauczycielem w tejże szkole) i zaliczeniu egzaminów wstępnych dziewczyna ląduje w śpiworze na korytarzu i dowiaduje się, że jest na to skazana, dopóki nie przyłączy się do jednego ze szkolnych klubów. Kluby te, jak w każdej normalnej szkole, toczą ze sobą walki przy użyciu mocy magicznych. Śmieszna sprawa, bo to kolejna seria, która mi przypomina (z wiadomych powodów) The Asterisk War, The Irregular At Magic High School czy tam Chivalry of a Failed Knight. Ponownie szkoła i magiczne moce oraz pojedynki międzyklubowe. Jednak w przeciwieństwie do wyżej wymienionych, tutaj nie jest tak dobrze (tamte mi się bardzo podobały). Jest to raczej typowa, sztampowa seria z elementami yuri. Główna bohaterka wzbudzała we mnie skrajne emocje. Na początku jej właściwie nie lubiłem – dziewczę z ADHD nie jest chyba w moim typie (śmiech). Nasza dziewoja lata, skacze i cieszy się prawie ze wszystkiego. Do tego dochodzą te w sumie średnio udane wątki i niczym szczególnym się niewybijające historie. Z czasem jednak się wciągnąłem i kończyłem serię z lekkim żalem, że już więcej odcinków nie ma, a to oznacza jedno – przekonałem się. Nie wystawiłbym tej serii wysokich not, ale niewątpliwie jest to pozycja przyjemna. Czas na jakieś aspekty techniczne. Pod względem jakościowym mamy tutaj kopię wydania Funimation. Jest to jedna z tych pozycji, która się pojawiła w Europie na bazie ich kooperacji, czyli wydawali kopie jeden do jednego, ale w naszym regionie i nic nie zmieniali. Swoją drogą już podobno upadła ta ich współpraca i tytuły w jej ramach (takie jak ten) zanikną. Pod względem jakości obrazu czy dźwięku jest poprawnie, czy nawet na dobry z plusem. Nie powala, nie razi, ale jakoś tam epicko nie jest. Wersje DVD tylko chwilkę sprawdziłem. Napisy wyglądają jak ze streamu, więc należy się cieszyć, że nie były tam takie złe. Przynajmniej tak czytałem i zwyczajnie raczej dobrze się to czytało. Wpadka czy dwie były, ale to raczej standard. Czas na aspekty fizyczne.
IMG_8820_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 2.0 japoński, Dolby TrueHD 5.1 angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 4:3
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 2xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. Youthful Prelude
2. After-School Stride
3. Not Quite a Heroine
4. Apathetic Coup d`Etat
5. School Fantasia
6. Junk Innocence
7. Izayoi Seeing
8. Unidentified Treasure
9. Derailed Scandal
10. Sleeping Bag Haunting
11. Nostalgic Triangle
12. Infinite Grand Finale
IMG_8822_wynik
Mamy tutaj standardowe wydanie, czyli BD-case z płytami. W tym wypadku z czterema, więc swoją grubość osiąga. Zastanawiacie się, czemu tyle dysków? Wynika to z wrzucenia tej pozycji na obu formatach. Zawsze mnie trochę zadziwia, czemu liczba płyt BD i DVD jest jednakowa, ale to już przemilczę, bo i tak ten nośnik DVD mi do niczego niepotrzebny. 
IMG_8821_wynik
Sam artwork jest przyjemny, ale dosyć standardowy. Przyzwyczaiłem się do bogatych wydań i tutaj wszystko wydaje się „biedne”, ale jak to mawiają pasjonaci „tanio i zajmuje mało miejsca”. Coś w tym jednak jest.
Podsumowanie: Przyjemna seria, ale bez czegoś więcej. Na plus należy zaliczyć nieirytujące postacie (jak już się przekonacie), w miarę ciekawe walki oraz okazyjnie dobry humor. Aktualnie coraz trudniejsza do zdobycia pozycja, więc jeśli ktoś się zastanawiał, niech się pośpieszy. To tyle na dzisiaj, miłego.