[ANIME BD] Eden of the East (TV Series/Movies) – Collector’s Edition

Tym razem bez opóźnień prezentuję olejny wpis. Mimo zaledwie dwóch dni różnicy mam dla was porcję nowinek, więc nie ma co zwlekać. Zacznijmy może od „prawdziwej” nowości, a mianowicie od zapowiedzi VIZ serii Jojo’s Bizarre Adventure Set 4 Limited Edition (BD lub DVD). Napisałem tak nie bez powodu, ponieważ kolejne nowinki wynikają z mojego zapominalstwa. Niedawno pisałem o premierze na Steam Grisaia: Phantom Trigger Vol. 5.5 i 6. Firma Frontwing uruchomiła pre-order dla edycji pudełkowych tych części w trosce o fanów. Bardzo miły gest i lepsza cena, bo bez prowizji KS. Kolejna nowinka dotyczy ekranizacji tej serii. Niebawem ma ruszyć KS dla ekranizacji części trzeciej znanej z VN. Wszystko fajnie, ale wolałbym najpierw zobaczyć poprzednika. Ostatnia nowinka to start pre-orderu dla on LOVE³ (VN od twórców Nekopary). Wygląda to… seksownie. Kiepska ta edycja fizyczna, bo dostajemy tylko artbook. Trochę to dziwne, bo przecież w Japonii ma się taka pojawić. Trochę szkoda, bo obserwowałem nowinki jej dotyczące i teraz mam dylemat. Zaczynamy temat główny.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie kolekcjonerskie serii Eden of the East od Anime Ltd. Jest to kolejna pozycja nabyta podczas świątecznych wyprzedaży za śmieszną kwotę. W przyszłym roku trzeba powtórzyć tę akcję. Opisywany tutaj tytuł po raz pierwszy oglądałem dawno temu. Przyznam się bez bicia, że bardzo mi się wtedy podobał. Wciągała mnie zarówno fabuła, jak i relacje między bohaterami (czy oprawa audiowizualna). Był to dla mnie tytuł, który zapamiętałem na długo. Kilka lat minęło i zachciało mi się zobaczyć go ponownie. Szczęśliwie się złożyło, że akurat były wtedy świąteczne wyprzedaże, na której ten tytuł się pojawił. Nabyłem go sobie, bo pamiętałem, jak kiedyś mi się podobał. Wtedy zobaczyłem go ponownie. Pierwsza refleksja, która mnie naszła, dotyczy takiego oglądania po latach danych produkcji, gdy człowiek jest starszy, inaczej patrzy na pewne rzeczy, ma jakieś doświadczenia czy zwyczajnie więcej widział. Odbija się wtedy to na oglądanych seriach w różny sposób: czasem coś się bardziej doceni, a innym razem wręcz przeciwnie – dany twór wydaje się teraz naiwny i wtórny. W przypadku dzisiaj omawianej skłaniam się do pierwszej opcji. Pierwsza rzecz, która mnie przy tej serii dalej wciąga, to już sam opening i obecność w nim utworu zespołu Oasis z utworem Falling Dawn- to coś nietypowego jak na anime, a idealnie się wpasowuje (nawet pisząc ten wpis, go słucham, bo jest kapitalny, a połaczenie z tym niesamowitym openingiem daje niesamowity efekt). Dalej mamy samą serię, która od razu przypomina inne produkcje od Production I.G. (znanego chociażby od serialowej wersji Ghost In The Shell). Tworzone przez nich mieszanki kryminału z sensacją zawsze wypadały świetnie, a tutaj mamy przykład potwierdzający tę tezę. Cała oś fabularna wywodzi się od dosyć mało wyszukanego pytania: gdybyś dostał masę kasy i miał uratować świat, jakbyś to zrobił? Przed takim wyzwaniem stoi grupa osób, które poznajemy w tej serii. Dodajmy do tego, że nie współpracują ze sobą. Generalnie kolejne fakty na ten temat dostajemy w trakcie tej historii, która trochę (a nawet bardzo) przypomina mi Tożsamość Bourne’a – tutaj także pewna osoba utraciła wspomnienia, pomaga mu dziewczyna, a on sam dokonywał „wielkich rzeczy”. Właśnie to odkrywanie kolejnych faktów jest najlepszą stroną tej produkcji. Akira Takizawa (bo tak się zwie) z nie wiadomych przyczyn stracił pamięć, kluczem do rozwiązania zagadki jest tajemniczy telefon z obco brzmiącym napisem Selecao. Głos w telefonie radzi mu, gdzie ma się udać. Na miejscu znajduje spory arsenał broni i małą kolekcją paszportów należących do niego, każdy z innym nazwiskiem. Okazuje się również, że ma do dyspozycji ponad 8 mld jenów. Czy Akira rzeczywiście jest terrorystą i co łączy go z atakiem rakietowym na Japonię? Największą bolączką serialu była jego niedokończona forma. Od razu planowano coś później, ale fani nie chcieli czekać, więc niejednokrotnie wytykali ten problem. Pojawiły się później trzy filmy kinowe (jeden z nich był recapem serialu, więc pewnie część o nim nie pamięta). Moim zdaniem filmy te mogły być jednak lepsze. Pierwszy dosyć leniwie się toczy, a kolejny jest bardziej rozwiązaniem historii, ale bez jakiś spektakularnych finałów i wielkich zwrotów akcji o 180 stopni. Oczywiście trzeba je zobaczyć i będą to seanse udane, ale jest pewien problem. Podczas oglądania serialu razem z bohaterami odnajdujemy fragmenty układanki i składamy je w spójną całość. Do tego dochodzi fakt zacieśniania się więzi i tego typu sprawy. W filmach tego właściwie nie ma, bo już wszystko w sumie wiemy. Są pewne tajemnica do odkrycia, ale jest tego zdecydowanie mało. Pod tym względem są rozczarowujące. Na pochwałę zasługuje jeszcze lepsza grafika niż w serialu (a tam już była wysokich lotów i trudno mieć zastrzeżenia, ale tutaj mamy bogatsze tła, więcej scen akcji itd.). Higashi no Eden jest serią niezwykłą. Akira ma w sobie tyle optymizmu, że starczyłoby na trzech i jeszcze sporo by zostało. Reżyser Kanji Kamiyama chciał stworzyć coś oryginalnego i udało mu się to w 100 procentach. Seria ta zamknęła się w 11 odcinkach i dwóch filmach kinowych. Taki pakiet sprezentowało nam Anime Ltd. Pod względem oprawy audiowizualnej (Jakości Aniplexu tutaj nie ma, ale nie mam się do czego specjalnie przyczepić) czy napisów jest naprawdę dobrze (chociaż brakuje mi tutaj czasem technik dostępnych przy fanowskich subach, gdy widzimy wpisy na telefonach itd.). Czas na detale dotyczące wydania.
IMG_8789_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: Dolby TrueHD 5.1: japoński, angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: A/B
Napisy: angielskie
Dyski: 4xBD
Lista odcinków z wydania:
1. I Picked Up a Prince
2. Melancholy Monday
3. On the Night of the Late Show
4. Real Reality, Fabricated Reality
5. This Is No Time to Be Thinking About That…
6. Eden of the East
7. Flight of the Black Swan
8. Searching for the Path Already Lost
9. A Man Too Ephemeral
10. Who Killed Akira Takizawa?
11. The East That Continues On
Eden of the East: The King of Eden
Eden of the East: Paradise Lost
IMG_8790_wynik
Wydanie od Anime Ltd tej serii przypomina wersję USA, która jest już wyprzedana. Na pierwszym planie mamy obwolutę na całość z opisami. Tutaj taka ciekawostka. Początkowo miał to być box z pudełkiem typu bd-case z serialem i miejscem na filmy kinowe, które trzeba by było kupić w późniejszym terminie. Ostatecznie przerobiono całość i umieszczono kompletne wydanie (nie zmieniając ceny). Śmiesznej est to, że na części sklepów nawet teraz można spotkać opis sugerujący tę pierwszą wizję.
IMG_8791_wynik
Po zdjęciu obwoluty widzimy bardzo ładny box w standardowym dla tej firmy formacie. Przyznaję się bez bicia, że bardzo mi się podoba jego projekt.
IMG_8792_wynik
Tylna część tego pudła, czyli kolejna grafika nawiązująca do znanych z serii.
IMG_8838_wynik
W środku mamy digipack z wszystkimi płytami. Na każdej części widzimy obrazek znany z grafik promocyjnych filmu czy serialu. Wypada to bardzo fajnie i jest utrzymane w stylistyce opakowania głównego.
IMG_8793_wynik
Na wewnętrznej części mamy płyty, a pod nimi widok na miasto. 
IMG_8795_wynik
Czas na tajemniczą kopertę ze środka. Fani serialu pewnie rozpoznają grafiki oraz napisy na niej zawarte.
IMG_8796_wynik
Tylna jej część. Imituje taką zawiązywaną kopertę, ale oczywiście taka nie jest. Papier, który wykorzystywano do produkcji, też imituje właśnie taki, jaki jest używany do trzymania dokumentów utajnionych.
IMG_8797_wynik
W środku mamy cztery grafiki nawiązujące do serii. Jedna z nich jest bardzo ciekawa, bo pochodzi od fotografii, którą robili sobie bohaterowie w tej produkcji. Do tego mamy trzy naklejki nawiązujące do tego serialu.
IMG_8798_wynik
Ostatni dodatek to artbook/książeczka z opisami, wyjaśnieniami. Liczy sobie czterdzieści stron i jest wykonana bardzo ciekawie.
IMG_8799_wynik
W środku mamy wywiady z twórcami, zespołem nadzorującym, mapę, szkice, opis obsługi telefonu, którym posługują się bohaterowie, wywiad z reżyserem i wiele innych. Jest co poczytać. Bardzo polecam.
Podsumowanie: Kompletne wydanie kultowej serii, która podczas emisji była wielkim hitem i mogę śmiało napisać, że mimo upływu lat temat ciągle jest interesująca i bardzo na czasie. Pamiętam, że była mianowana produkcją nie tylko dla fanów anime. Trochę tak w sumie jest, chociaż należy tutaj bez ściemy napisać, że trochę tutaj takich absurdalnych rzeczy jest – jeśli przymkniemy na nie oko i damy się ponieść scenariuszowi, mamy kapitalną zabawę, która bardzo wciąga. Kenji Kamiyama bezapelacyjnie potrafił stworzyć rzecz niezwykłą, niesamowicie klimatyczną i oryginalną. Higashi no Eden mogę polecić widzom poszukującym w anime czegoś więcej, niebojącym się eksperymentów fabularnych i nienawidzącym nadużywania wszelkich schematów. Bardzo trudno zaklasyfikować tę serię gatunkowo, co również poszerza widownię. Znajdziemy tu zarówno misterną intrygę, dramat obyczajowy, trochę komedii, jak i odrobinę sensacji w zaledwie jedenastu odcinkach i dwóch filmach kinowych. Ciągle do nabycia, chociaż powoli zaczyna zanikać. Niestety nie traficie teraz w tak świetnej cenie, jaką sam dałem, ale myślę, że i tak warto się skusić. To tyle na dzisiaj, miłego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s