[ANIME BD] Legend of the Galactic Heroes Premium Box Set

Ten dzień nastał. Po wielu zapowiedziach oddaję w wasze ręce… Znaczy się do poczytania najdłuższy post w historii tego blogu (i pewnie tak zostanie) o istnej perełce w mojej kolekcji. Zanim zacznę się tu rozpływać nad tym cackiem, parę stałych fragmentów. Aktualnie nie czekam na paczuszki, ale pewnie się to niebawem zmieni. Czas na nowinki wydawnicze. Ciągle czekamy na konwent, który się odbędzie w najbliższy weekend. Czekają nas tam pewnie jakieś zapowiedzi. Mamy w końcu odpowiedź UK na rocznicowe wydanie z USA filmu „Mój sąsiad Totoro” – w UK pojawi się bardzo bogaty box, który jest jednak bardzo drogi. Wprawdzie jakieś dwie godziny po jego zapowiedzi obniżono cenę o 1/5, ale to i tak drogo. Może będą później przeceny. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kompletna seria Legend of the Galactic Heroes. No dobra, kompletna stara seria, bo to uniwersum po latach doczekało się czegoś nowego. Na początek wam zdradzę, że marzyłem o tej chwili od bardzo dawna (mam na myśli posiadanie jej w swojej kolekcji). Mniej więcej w czasach, gdy zaczynałem coś zbierać, myślałem sobie, że bez tej serii moja kolekcja będzie niepełna. Bo czemu by miała być, skoro zabrakłoby najważniejszego trofeum? Serii, którą uważam za najlepszą? Tak właściwie to chciałem ją już mieć nawet wcześniej, gdy ją zwyczajnie oglądałem. Wtedy to były takie marzenia ściętej głowy, ale już trudno tam. W każdym razie dawno temu sobie wyobrażałem, że mam na półce i wyciągam płyty, by oglądać z oryginału. Niestety świetlana przyszłość zmienienia tego faktu nie była wesoła. Seria nigdy nie doczekała się wydania poza Japonią. Swego czasu jedna osoba chciała podjąć się tego wyzwania (Robert J Woodhead – znany wam, bo odpowiedzialny za między innymi KS od Otaku no Video), ale Japonia mogła zgodzić się pod jednym warunkiem, który nie podlegał dyskusji – gdy będzie kosztować tak dużo, że nikt z Japonii nawet nie pomyśli przez sekundę, by ją importować. Tak, cena była zawrotna, chyba 1700$. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale podobno zgłosiło się 8 osób, które były gotowe tyle zapłacić. W każdym razie pomysł upadł, zanim się na dobre rozwinął. Potem minęło kilka lat i na jednym konwencie Sentai ogłosiło, że po wielu dyskusjach udało im się podpisać kontrakt i zostanie wydana ta seria w USA. Nie mogłem w to uwierzyć dosłownie. Jak im się to udało? Japonia jednak otworzyła się po latach na inne części świata? Przecież cały czas zasłaniali się fanami, którzy niejako sponsorowali tę serię. Nie wiem, czy wszyscy są tego świadomi, ale to seria OAV. Tak, odcinków od groma i jeszcze trochę, ale jednak taka była. Wiązało się to z wydawaniem na VHS i sprzedażą. W związku z popularnością udało się dociągnąć całość do finału i wydać serie poboczne. Jednak Sentai jakoś się udało. Wiązało się to z kosmicznym (fajnie pasuje w sumie to sformułowanie) wręcz kontraktem podpisywanym na by… Może trochę tutaj żartuję, ale podali kilka jego przykładów i powiem wam, lekko nie było. Cena zestawu była negocjowana prawie 3 lata. Zbili, ile mogli. Japonia pozwoliła sprzedawać Sentai tylko z ich sklepu, tylko na terenie USA (mowa tutaj o oficjalnej dystrybucji, a nie jakimś ebay, żeby była jasność). Cena nie może być obniżana. Zestaw mam mieć 1000 kopii i ani sztuki więcej. Jeśli ktoś będzie miał uszkodzoną, ma im odesłać i oni przyślą kolejną. Jeśli się okaże, że istnieją dwie z tym samym numerem, będą płacić karę Japonii i więcej licencji nie dostaną. Otrzymają oryginalne, wyczyszczone klisze i sami wykonają swój remaster (przekodują obraz), pomijając jeden film kinowy. Napisy do całości mają bazować na skryptach przesłanych przez Japonię. Nie można nic dodawać. Dobra, wystarczy wam? Wymogi były abstrakcyjne, ale jakoś się udało. Zaraz opowiem wam o absurdach przez nie wynikające. Może najpierw trochę o serii. Od czego by tu zacząć. Ogólnie istnieje całkiem nawet sporo produkcji z gatunku anime, które warto zobaczyć. Wyróżniają się specyficznymi elementam: muzyką, klimatem, scenariuszem, bohaterami czy animacją. Odpowiednie dobranie tych elementów, dobry scenariusz i można uzyskać pozycję wartą uwagi. Jednak istnieje naprawdę niewiele, którym trudno coś zarzuć. Nawet nie zarzucić, co powiedzieć, co można by było zrobić lepiej. Właśnie tego typu serią jest Legend of the Galactic Heroes. To pozycja zwyczajnie fenomenalna w pełnym znaczeniu tego słowa. Pomimo naprawdę sporej liczbie odcinków, nie ma jakichś rozciągaczy czy zbędnych elementów. Masa bohaterów, wątków, kapitalnych bohaterów i niecodziennych zwrotów akcji. Łączy wszystkie elementy, które zazwyczaj widzimy rozbite w wielu pozycjach. To adaptacja cyklu powieści o tym samym tytule, która ukazywała się w formie OVA na przestrzeni lat 1988­‑1997 (na VHS, a później bodajże LD).

tumblr_mpmkhswOSH1re5609o1_1280

Mamy tutaj do czynienia z serialem traktującym o wojnie w kosmosie, a patrząc na datę, można stwierdzić, że będzie to poważne podejście do gatunku zwanego „space opera”. Nie zdziwiłbym się, gdyby niektórzy po pobieżnym zapoznaniu się z tematyką tego anime, stwierdzili, że najprawdopodobniej ukazuje ono dramatyczny bój szlachetnych bohaterów o wolność, równość i demokrację, a w tle – oczywiście obowiązkowe hasła potępiające wszelkie niedemokratyczne ustroje polityczne i konflikty zbrojne same w sobie. Wprawdzie może wiele by się taka osoba nie pomyliła. Inaczej ujmując, jest w tym trochę prawdy, ale tutaj mamy coś więcej. To seria po pierwsze nieco bardziej inteligentna. Nawet nie chodzi tutaj o bohaterów, którzy przechodzą faktyczny progress – nie stoją w miejscu. Nie chodzi tutaj o dwie strony konfliktu o różniących się ideałach, a mimo wszystko trudnej do określenia słuszności (nie ma jasnego podziału, który jest tym złym i jego ideały są despotyczne). Nie chodzi o kapitalne bitwy, które przypominają potyczki morskie. Ich wspaniałe strategie, które są nietuzinkowe i nie polegają tylko na strzelaniu, aby do celu. W tym momencie warto by wspomnieć, jak się ta główna seria zaczyna. Od około stu pięćdziesięciu lat toczy się wojna pomiędzy inspirowanym XIX­‑wiecznymi Prusami, rządzonym przez cesarza Galaktycznym Imperium a demokratycznym Przymierzem Wolnych Planet. „Trzecią stroną” jest autonomiczna planeta, zajmująca ważną ze strategicznego punktu widzenia pozycję – Fezzan, finansowy kolos żerujący na wojnie mocarstw. Sytuacja ma jednak ulec dramatycznej zmianie – zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie objawia się militarny geniusz. Mowa tu o głównych bohaterach tego konfliktu – pierwszym, będącym już kapitanem okrętu i powszechnie cenionym (no może nie przez wszystkich) oraz jego przyszłym rywalem, który swoją karierę dopiero zacznie na podobnym stanowisku. Osobowości to niezwykle różne, a jednak oddane sprawie. Pewnie w innych okolicznościach byliby przyjaciółmi. Los postawił ich po różnych stronach barykady i muszą mu się przeciwstawić. Jednak nie jest to historia tylko dwóch jednostek, a reszty będącej tłem. Nic podobnego. Nawet często zdające się odgrywać niszową rolę bohaterowie są przedstawiani wraz z ciekawą historią i pełnia kluczowe role. Tak samo sam główny konflikt, który ma swoje inne stron. Mamy tutaj także odwieczne pytania, czy dylematy. Mógłbym tu pisać jeszcze wiele, ale tak naprawdę nie o to chodzi, bo mogę to zakończyć słowami: Drogi czytelniku, jeśli jeszcze tego nie widziałeś, to ci zazdroszczę. Wróćmy do samej recenzji wydania. Wspominałem w sumie wcześniej, że w związku z rygorystycznymi warunkami pojawiło się kilka problemów. Zacznijmy od takich, które dotknęły wszystkich. Sentai miało bazować na napisach dostarczonych przez stronę Japońską. W nich brakuje podpisów pojawiających się na ekranie, gdy jakaś osoba pojawia się po raz pierwszy. Fani, którzy tę serię znają, pewnie teraz mają niemałe grymasy zdziwienia. Trochę faktów: te napisy występowały tylko w wydaniach na LD na ekranie. W remasterach zostały usunięte, bo strona japońska stwierdziła, że jeśli dadzą je do książeczki, to nie trzeba ich tam wpychać. Niesamowity pomysł, no naprawdę. Kolejny problem to remastering. Sentai otrzymało materiały do wszystkich serii i filmów, pomijając „My Conquest is the Sea of Stars”, czyli będący alternatywną wersją pierwszych odcinków. Ten obraz miał pozostać w najlepszej jakości tylko w Japonii. Szkoda, nie powiem, ale i tak wygląda nieźle. Remaster reszty tego pakietu wypadł lepiej niż w ripach, które do tej pory oglądałem. Sentai się chwaliło, że robili, co mogli, by wypadło to kapitalnie. Mamy ziarno, jest moc, jak to mawiają. Kolejna znana mi wpadka to reklamacje. Pewien znajomy z zagranicznego forum otrzymał swoją kopię uszkodzoną. Źle została zapakowana, Sentai poprosiło o zwrot kopii. Niestety osoba zamawiająca mieszkała w UK, więc nie chciała jej wysyłać. To niestety jest spory koszt. Box jest duży i ciężki. Sentai mu odpisało, że to rozumie, ale obejmuje ich regulamin, więc ewentualnie może nagrać, jak niszczy ten box, to mu wyślą. Nic tu nie ściemniam, miał nagrać, jak pali ten box lub robi coś podobnego. Bez komentarza. Tak właściwie to nasuwa się tutaj kolejna wpadka. Pomimo rozmiarów, ceny, rygorystycznych wymogów, sporo boxów było źle zapakowanych. Nawet nie wiecie, jak się cieszyłem, gdy otrzymałem swoją kopię w idealnym stanie. Ostatni problem to sama wysyłka. Sentai może obsługiwać klientów tylko z USA. Nawet do Kanady tego nie wyślą. Musiałem pierwszy raz wykorzystać pośredników. Wiecie co? Zrobię to ponownie. Jak wspominałem, obraz jest bardzo dobrej jakości, tak samo z dźwiękiem (kapitalny 5.1). Pomijam ten jeden film, który wypada trochę gorzej. Napisy są też wykonane świetnie. Wypadają lepiej od tych znanych przez fanów. Brakuje znanych opisów, co mnie osobiście zirytowało, bo jednak to utrudnia seans, ale można ewentualnie sobie dodać brakujące napisy. Nie jest to może bardzo wygodne, ale można to zrobić w chwilę, a fani już wszystko przygotowali. Podobnie jak w przypadku reszty boxów od Sentai, mamy tu blokadę geo-lock, czyli bez problemu oglądamy. No to co, lecimy z detalami w końcu.

IMG_8442_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1  japoński
Rozdzielczość: 1080i HD
Format obrazu: 4:3
Region: A (geo-lock)
Napisy: angielskie
Dyski: 26xBD
Lista odcinków z wydania:
Seria główna:
1. In the Eternal Night
2. The Battle of Astarte
3. The Birth of the 13th Fleet
4. The Afterglow of the Empire
5. The Castrop Uprising
6. The Knights of the Rose
7. Iserlohn Captured!
8. Cold Cybernetic Eyes
9. The Klopstock Incident
10. Jessica`s War
11. The Actress Exits
12. The Invasion of the Empire
13. When the Sad Rains Come…
14. The Liberation of the Frontier
15. The Battle of Amritsar
16. A New Tide
17. Before the Storm
18. The Lippstadt Agreement
19. The Yang Fleet Sallies Forth
20. Heavens of Bloodshed
21. The Battle of Doria, and Then…
22. Courage & Loyalty
23. The Fall of the Goldenbaum
24. Victory, for Whose Sake?
25. The Day Before Destiny
26. Farewell, Distant Days
27. First Battle
28. Portrait
29. One Slender Thread
30. Lost Things
31. The Inquiry
32. The Battle Without Arms
33. Fortress vs Fortress
34. The Return
35. Decisions & Ambitions
36. Thunder
37. The Abduction of the Child Kaiser
38. The Arrow Is Loosed
39. A Single Journey
40. Julian`s Journey, Mankind`s Journey
41. Operation „Ragnarok”
42. Invitation to a Requiem
43. The Gjallarhorn Is Sounded
44. The Fezzan Occupation
45. The Cold Wave Arrives
46. Admiral Yang`s Ark Fleet
47. Seeking a Free Universe
48. The Double-Headed Serpent: Showdown at Rantemario
49. It`s Always Darkest…
50. Consecutive Battles
51. Mortal Combat at Vermillion (Part One)
52. Mortal Combat at Vermillion (Part Two)
53. A Sudden Turn
54. Sieg Kaiser!
55. After the Ceremony, the Curtain Rises Once Again…
56. To Terra
57. The Kummel Incident
58. Visitors
59. The Past, the Present & the Future
60. The Magician Is Captured
61. Invitation to an Opera
62. A Cascade of Blood
63. The Holy Land
64. The Holiday Is Done
65. Against All Flags
66. Under the Flag of the Goldenlowe
67. Ragnarok Once More
68. To El Facil
69. The Mission to Retake Iserlohn
70. The Prodigal Sons Return
71. The Battle at Marr-Adetta Stellar Region (Part One)
72. The Battle at Marr-Adetta Stellar Region (Part Two)
73. The Winter Rose Garden Edict
74. The Long Road Ahead
75. Rolling Thunder
76. Before the Festival
77. The Wind Blows Towards the Corridor
78. Spring Storm
79. The Battle of the Corridor (Part One): The Invincible & the Undefeated
80. The Battle of the Corridor (Part Two): Kaleidoscope
81. The Battle of the Corridor (Part Three): The End of the Great Campaign
82. The Magician Never Returns
83. After the Festival
84. A Disappointing Triumph
85. The Order to Transfer the Capital
86. New Government in August
87. Premonition of a Storm
88. On the Frontier
89. The Last Roses of Summer
90. Rumbling
91. Germination
92. The Urvashi Incident
93. In the Name of Pride
94. Rebellion Is a Hero`s Privilege
95. Clash of the Twin Jewels!
96. To Live by the Sword…
97. To Die by the Sword
98. The Endless Requiem
99. Approach to the Future
100. Hoch Kaiserin!
101. Invitation to Upheaval
102. Daring to Take Up Arms
103. Cosmic Mosaic
104. Towards Peace, Via Bloodshed
105. Planet in Turmoil
106. The Stehibalm Schlossbrand
107. Crimson Star Road
108. The Brunhild Calls for Blood
109. The Dying Light of the Goldenlowe
110. Seeing a Dream Through to the End
Legend of Galactic Heroes: Spiral Labyrinth:
1. Hero of El Facile
2. A New Hero
3. Profile of a Hero
4. Journeys Past
5. A Goddess` Favorite (2nd Tiamat Battle)
6. A Hero`s Death (2nd Tiamat Battle)
7. Between the Mourning Dress and the Service Uniform
8. Planet POW Camp
9. Prisoner and Hostage
10. A Rebellion of Microscopic Size
11. Hero of Iconia
12. Thread from Bygone Days
13. The End of One Journey
14. Looking for a Way Out
15. Those Who Revolt (Part 1)
16. Those Who Revolt (Part 2)
17. Those Who Revolt (Part 3)
18. Those Who Revolt (Part 4)
19. Those Who Duel (Part 1)
20. Those Who Duel (Part 2)
21. Those Who Duel (Part 3)
22. Those Who Duel (Part 4)
23. Those Who Recapture (Part 1)
24. Those Who Recapture (Part 2)
25. Those Who Recapture (Part 3)
26. Those Who Recapture (Part 4)
27. The Third Tiamat Battle (Part 1 of 2)
28. The Third Tiamat Battle (Part 2 of 2)
Legend of Galactic Heroes: A Hundred Billion Stars, a Hundred Billion Lights:
1. Valley of White Silver (Part 1)
2. Valley of White Silver (Part 2)
3. Valley of White Silver (Part 3)
4. Valley of White Silver (Part 4)
5. Morning`s Dream, Night`s Song (Part 1)
6. Morning`s Dream, Night`s Song (Part 2)
7. Morning`s Dream, Night`s Song (Part 3)
8. Morning`s Dream, Night`s Song (Part 4)
9. Disgrace (Part 1)
10. Disgrace (Part 2)
11. Disgrace (Part 3)
12. Disgrace (Part 4)
13. Battle at Starzone Van Fleet
14. Three Reds
15. Those Who Defect
16. Blood Red Dye
17. A Dangerous Man
18. Confused Denouement
19. Strong Winds of Summer
20. The New Earl
21. Party Night
22. Truth`s Daughter
23. The Sixth Iserlohn Offensive
24. A Hundred Billion Stars, One Ambition
Filmy:
Legend of Galactic Heroes: My Conquest is the Sea of Stars
Legend of Galactic Heroes: Overture to a New War
Legend of Galactic Heroes: Golden Wings

IMG_8443_wynik

Box ma specyficzny kształt i jest bardzo duży. Jest jakiś centymetr wyższy od płyty winylowej. Po każdej stronie logo innej strony konfliktu. Dodam tylko, że wszystko jest tutaj wytłaczane, świeci  się i błyszczy oraz stylizowane jest na coś lekko podniszczonego. W środku mamy wszelkie materiały, jakie udało się wyciągnąć od Japonii. Wiele tego nie ma, bo sami podobno mało dawali. Znaczy się jest ubogo, jak na taki pakiet, żeby to było jasne. 

IMG_8444_wynik

Tutaj boczna jego część, by wam trochę uzmysłowić, jak szeroki to pakiet jest. W pełnym znaczeniu tego słowa.

IMG_8448_wynik

W środku mamy następujące dobra: cztery digipacki z płytami w stosownych obwolutach (takie artoboxy), artbook/opisy w twardej oprawie, dwie grafiki trójwymiarowe (ruchome obrazki), dwie monety, wybity numer na metalu.

IMG_8449_wynik

Tutaj lepiej widoczny mój numer, czyli #73.

IMG_8445_wynik

Na tylnej części frontu boxu zostały wybite sentencje głównych bohaterów. Niby mała rzecz, a bardzo cieszy.

IMG_8450_wynik

Lecimy, moi mili. Na początek pierwszy box, który zawiera część głównej serii oraz wszystkie filmy kinowe. Każdy digipack jest zapakowany w artbox, który połyskuje pod światłem. Daje to niesamowity efekt i jest zwyczajnie eleganckie. Mamy tutaj grafiki przedstawiające różnych bohaterów konfliktu – w tym przypadku Yang Wenli.

IMG_8451_wynik

Tylna jego część i kolejna osoba, czyli Frederica Greenhill.

IMG_8452_wynik

Czas na pierwszy digipack. Wszystkie są dosyć podbne – ten sam design ma całość, ale różnią się bohaterami, jak na wspomnianych artboxach. Mnie osobiście całokształt wydania niesamowicie przypadł do gustu.

IMG_8453_wynik

Wewnętrzna jego część, czyli pierwsze siedem płyt. Na każdym dysku inny nadruk, co śmiało można zaliczyć jako plus. Po opisach możecie się dowiedzieć, co jest na płytach. Wszystkie filmy znajdziemy tutaj. Jak wspominałem, pierwszy z nich nie ma tak świetnej jakości, jak reszta remasteru, co nie znaczy, że wygląda źle. Mogło być lepiej. Reszta już wypada super.

IMG_8454_wynik

Drugi box, który zawiera część głównej serii oraz sporo odcinków z serii pobocznych. Tym razem na okładce widzimy Juliana Mintza. Jakież to wspaniałe historie będą związane z tym chłopcem i jego późniejszą podróżą.

IMG_8455_wynik

Tylna jego część i kolejna osoba, czyli Katerose „Karin” von Kreutzer.

IMG_8457_wynik

Czas na drugi digipack. Wszystkie są dosyć podbne – ten sam design ma całość, ale różnią się bohaterami, jak na wspomnianych artboxach.

IMG_8458_wynik

Wewnętrzna jego część, czyli kolejne sześć płyt. Na każdym dysku inny nadruk, co śmiało można zaliczyć jako plus. Po opisach możecie się dowiedzieć, co jest na płytach. Swoją drogą ciągle mnie zastanawia to rozłożenie odcinków. Nie jest to chronologia w sumie, nawet według emisji chyba nie pasuje. Ciekawe. Ma ktoś pomysł?

IMG_8459_wynik

Trzeci box, który zawiera część głównej serii oraz sporo odcinków z serii pobocznych. Tym razem na okładce widzimy Annerose von Grunewald. Skoro już przy tych pobocznych seriach jesteśmy, bo w sumie nie wspominałem, to muszę przyznać, że trzymają bardzo wysoki poziom. Generalnie są podzielona na dwie różne, ale każda opisuje losy przed serią główną. Jedna dotyczy losów Reinharda von Lohengramma, a druga koncentruje się na Yangu Wenli. Pomimo nieco niższego poziomu są pozycjami niezwykle wartymi uwagi i cennymi w tym pakiecie.

IMG_8460_wynik

Tylna jego część i kolejna osoba, czyli Siegfried Kircheis. Najlepszy przyjaciel Reinharda i odwieczne przedrzeźnianie się fanów, na temat ich więzi – „to coś więcej niż przyjaciele, to już miłość”.

IMG_8462_wynik

Czas na trzeci digipack. Wszystkie są dosyć podbne – ten sam design ma całość, ale różnią się bohaterami, jak na wspomnianych artboxach.

IMG_8463_wynik

Wewnętrzna jego część, czyli kolejne sześć płyt. Na każdym dysku inny nadruk, co śmiało można zaliczyć jako plus. Po opisach możecie się dowiedzieć, co jest na płytach.

IMG_8464_wynik

Czwarty, a zarazem ostatni, box, który zawiera ostatnią część głównej serii oraz sporo odcinków z serii pobocznych. Tym razem na okładce widzimy Reinharda von Lohengramma.

IMG_8465_wynik

Tylna jego część i ostatnia osoba, czyli Hildegard von Mariendorf.

IMG_8467_wynik

Czas na czwarty, a zarazem ostatni, digipack. Wszystkie są dosyć podbne – ten sam design ma całość, ale różnią się bohaterami, jak na wspomnianych artboxach.

IMG_8466_wynik

Wewnętrzna jego część, czyli ostatnie siedem płyt. Na każdym dysku inny nadruk, co śmiało można zaliczyć jako plus. Po opisach możecie się dowiedzieć, co jest na płytach. Trochę to zabawne, ale te boxy mają właściwie taka samą szerokość, a przecież dwa z nich są ewidentnie grubsze – o jedną płytę.

IMG_8468_wynik

Czas na dodatki fizyczne. Pierwszymi są dwie monety z głównymi bohaterami konfliktu: Reinhardem von Lohengrammem i Yangiem Wenli.

IMG_8469_wynik

Na odwrocie „loga” stron, które reprezentują. Nazwijmy to sztandarami, chociaż to niewątpliwie na wyrost.

IMG_8470_wynik

Kolejny dodatek to trójwymiarowe obrazki. Podczas poruszania ma się wrażenie, że widać je z różnych stron – imitują hologramy okrętów głównych floty – flagowych.

IMG_8477_wynik

Tylne części tych obrazków.

IMG_8471_wynik

Ostatni dodatek stanowi książka z opisami w twardej oprawie, która liczy sobie 200 stron. Podobno imituje zawartość podobnie występującej w starym „Legend box” z Japonii.

IMG_8472_wynik

Tylna jego część. Sama książka jest stylizowana na dziennik pokładowy, czy bardziej książkę jednego z bohaterów, który jest zarazem sympatykiem historii.

IMG_8473_wynik

W środku mamy między innymi kompletny opis czasowy konflikty. Co, w jakich latach się działo i co po czym następowało. 

IMG_8474_wynik

Do tego dochodzi kompletny opis wszystkich odcinków serii głównej i pobocznych wraz z utworami z muzyki klasycznej tam występujących. Tak, seria słynie z tej muzyki, której tu było, bagatela, od groma.

IMG_8475_wynik

Mamy tutaj również spis bohaterów wraz z obrazkami, byśmy mogli się łatwo z nimi zaznajomić. Dlatego brakuje opisów podczas trwania odcinków.
Podsumowanie: Święty Grall w końcu dostępny w zrozumiałym języku i chociaż w miarę sensowną cenę. Pamiętam, że gdy ruszył pre-order i pojawiła się cena, byłem strasznie wkurzony. Mimo że ją zbili, była wysoka. Niby przeliczając na liczbę odcinków, wypada całkiem nieźle, ale trzeba wydać na jedną rzecz tyle kasy. Parę dni minęło, porobiło się jakieś nadgodziny i decyzja zapadła. Nie żałuje, wręcz przeciwnie. Nie wyobrażam sobie tego nie mieć, bo to seria naprawdę wyjątkowa, a i element kolekcjonerski niezwykły. Moim zdaniem nie ma co liczyć na jakąś edycję standard – pamiętacie co musieli spełnić, gdy chcieli to wydać? Jeśli nawet kiedyś taka powstanie, nie będzie miała serii pobocznych i filmów. Nawet w Japonii tylko w zbiorczym wydaniu one występowały. Co mogę poradzić? Przemyślcie sprawę, bo kolejne kopie znikają (chociaż miałem lepiej od was, bo wtedy dolar był najtańszy od dawna, wiec wychodziło sporo taniej). Seria jest epicka, to już każdy wie. Sam na nic innego bym tyle kasy nie wydał – związanego z hobby, rzecz jasna. Was tu prawie nie ma, a zalet od groma, pomijając cenę. Teraz tylko czekać na wydanie tej nowej odsłony, której daleko poziomem do tutaj opisywanej, ale i tak mi się świetnie oglądało. To tyle na dzisiaj, miłego.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s