[GRA] Final Fantasy XV: Windows Edition

Kolejny dzień, kolejny wpis. Trzymamy formę. Tak, wiem, jeden dzień wypadł. Wypadek przy pracy. Wczoraj narobiłem pełno fotek, więc mam co recenzować. Dzisiaj jedna z takich lekko nowszych rzeczy właśnie trafiła do wpisu. Chociaż miałem ją opisywać nieco wcześniej. Zanim jednak do tego przejdziemy, jakieś nowinki. Wczoraj Anime Ltd potwierdziło swoją wcześniejszą zapowiedź wydania serii Lupin the Third Part IV: The Italian Adventure. Box z kompletną produkcją ma mieć premierę pod koniec maja. Wydawca wspomniał, że nie będzie to wydanie zawierać dubbingu angielskiego. Pojawi się nieco później w wydaniu standardowym. Ten, kto kupi na ich sklepie wydanie limitowane, dostanie sporą zniżkę na edycję standardową. Wszystko fajnie, ale mnie dubbing angielski nie interesuje, a seria już owszem. Dlatego prędzej sięgnę po to wydanie w miejscu, gdzie wyjdzie taniej z wysyłką. Kończmy ten przydługi wstęp i przejdźmy do recenzji.
Dzisiejszym gościem honorowym jest gra na PC „Final Fantasy XV: Windows Edition”. Najnowsza odsłona serii na komputery osobiste pojawiła się prawie dwa lata po konsolowej. Trzeba jednak przyznać, że nie był to czas zmarnowany. Port jest kapitalny. Wygląda ślicznie, działa bardzo płynnie, zawiera wszystkie DLC. Wspomniany pakiet kupiłem na premierę, a jeśli mam być bardziej precyzyjny, zamówiłem go w pre-orderze. Kupowanie gier w obecnych czasach w pre-orderze (to raczej z zeznań znajomego, bo sam już prawie nie gram. VN się nie liczy) jest stratą pieniędzy. Dlaczego? Na premierę większość tytułów trafia trochę niedorobionych, więc fani czekają na patche, by bez przeszkód delektować się rozgrywką. Dodatkowo większość produkcji szybko tanieje, więc po kilku miesiącach możemy kupić dany tytuł o 30-40% taniej. Czasem szybciej. Szybka kalkulacja pokazuje, że przeceniona gra działa również lepiej, bo trzeba poczekać na poprawki. Jednak w przypadku omawianego tutaj tytułu jest inaczej. Czemu? Wydawca od dawna skąpi w wydania fizyczne na PC, a w szczególności nasi dystrybutorzy. Dowiedziałem się tego przy Nier: Automata, które ledwo trafiłem w sensownej cenie. Dlatego nie chciałem ponownie popełnić tego samego błędu, więc szybko nabyłem tę produkcję. Chciałem ją mieć w swojej kolekcji, ponieważ jakiś czas temu wkręciłem się trochę w tę serię, a najnowsza odsłona ma ułatwioną, bardziej dynamiczną i efektowną walkę, co pozwala łatwiej się wciągnąć. Wbrew pozorom nie jest to zła część na rozpoczęcie naszej przygody z tym tytułem. Większość pozycji z tej serii nie jest bezpośrednimi kontynuacjami (z drobnymi wyjątkami, które łatwo rozpoznać), więc można zaczynać w dowolnym miejscu. W przypadku XV części jedynie polecam obejrzeć film (znany u nas pod tytułem „Final Fantasy XV: Gwardia Królewska”) przed rozgrywką, który jest prologiem gry. Zwyczajnie ułatwia zorientowanie się w sytuacji. Gra pozwala wybrać głosy oryginalne i angielskie napisy (brak PL mnie szczególnie nie dziwi, bo gry tego typu nie są w naszym kraju szczególnie popularne, a dialogów czy opisów jest tutaj sporo). Sama produkcja jest dostępna na platformie Steam. Gdyby ktoś się zastanawiał, czy się produkcja spodoba lub, czy jego sprzęt ją udźwignie. Twórcy wyszli nam naprzeciw i wydali wersję DEMO oraz benchmark, oceniający potencjał naszego sprzętu. Przejdźmy w końcu do detali.

IMG_6241_wynik

Specyfika wydania:
Język: japoński
Napisy: angielski
Platforma: steam
Liczba płyt: 1 DVD
Dodatki: ulotka, dwustronna okładka

IMG_6242_wynik

Mamy tutaj klasyczne wydanie gry, czyli DVD-case z jedną płytą, parę ulotek i to wszystko. Aha, zapomniałbym, dwustronna okładka.
IMG_7057_wynik
Na płycie znajduje się tylko fragment całości, bo jakieś 7GB z 90 GB. Tak, bez ściemy. Mowa tutaj o wersji bez 4K, bo taka już prawie 150GB waży. Nie mam sprzętu, by taka odpalić, więc nie musiałem się męczyć przy swoim niezbyt szybkim łączu. Ktoś by powiedział, że nie warto itd. Niby tak, ale to FF XV, słynna pozycja i jej unikatowość dodatkowo zachęca kolekcjonerów. Taka standardowa edycja jest trudniej dostępna niż niejedna kolekcjonerka. Paradoks, ale tak to wygląda.

IMG_7056_wynik

Podsumowanie: Kultowa seria powraca w najnowszej odsłonie, na którą czekano lata. Podczas długotrwałego procesu produkcji nastąpiło wiele zmian. Część fanów produkt ostateczny lekko rozczarował, innych oczarował. Jestem zadowolony, jeśli mam być szczery. Całości nie przeszedłem, bo nie mam czasu na długo godzinne rozgrywki (lub by być bardziej precyzyjnym, rozkładam czas na różne rzeczy), ale już mogę powiedzieć, że jest przyjemnie. Tak, produkcje tego typu do krótkich nie należą. Wersja pudełkowa aktualnie do kupienia jest prawie niemożliwa (pomijając oficjalny sklep z raczej wysoką ceną, ale jeśli kogoś to nie odstrasza… Klik), więc raczej musicie się ograniczyć do cyfrowej lub konsolowej. To tyle na dzisiaj, miłego.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s