[OST WINYL] Vampire Hunter D: Bloodlust

Witam po lekkiej i jak zwykle nieplanowanej przerwie. Miałem ostatnio trochę takiego lenia, czy w sumie jak to inaczej nazwać. Wracałem z pracy i nic mi się zwyczajnie nie chciało. Może to wina pogody? Nie ma co gdybać, to minęło. Czas brać się do roboty. Na początek ogłoszenia zakupowe. Moja paczka ciągle leży w urzędzie celnym – mam nadzieję, że zaraz się ruszy i to do mnie, a nie zostanie odesłana do nadawcy. Co się tam tak grzebią, to ja nie wiem. Wielka paczka (no, bez przesady, ale kilka rzeczy zawiera), którą zapowiadałem, dotarła do Polski, więc może nawet w tym tygodniu pojawi się w moich prograch. Ostatnio nabyłem serię, która nawiązuje do moich ostatnich nabytków. Brzmi zagadkowo, bo nie lubię nic zdradzać. W każdym razie kiedyś wam opiszę. Dawno jej nie oglądałem, więc z miłą chęcią sobie powtórzę – kupiłem ją w tak śmiesznej cenie, że do końca się obawiałem, że to jest jakaś ściema, ale sprzedający ma same dobre opinie i słał mi fotki, więc dałem szanse. Czas na nowinki wydawnicze. Waneko z okazji 20-lecia prezentuje nam kolejną pozycję: Utsubora: The Story of a Novelist – Asumiko Nakamury (w twardej oprawie). Chyba sobie nabędę. Anime Ltd uruchomiło pre-order do Mobile Suit Gundam Wing: Part 2 – Collector’s Edition (oraz do wersji standard pierwszej części, bo wersja CE szybko się wyprzedała). Wspomnieli też, że planują (ale jeszcze nie wszystko jest podpisane) wydanie pod koniec roku Endless Waltz Collector’s Edition (czyli kontynuacji Wing w postaci filmu i 3 OAV). Brzmi bardzo kusząco, a zdobycie kompletu to rzecz obowiązkowa, więc wyczekuję niusów. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest soundtrack do filmu Vampire Hunter D: Bloodlust na płytach winylowych od Tiger Lab. Pewnie niewielu z was pamięta, ale firma ta miała spory przestój po wydaniu swoich pierwszych czterech płyt, które były pakietem w ramach ich subskrypcji. Swoją drogą i tak mocno opóźnianego. W każdym razie ekipa przez długi czas milczała, by w końcu nas zaskoczyć wydaniem soundtracku dzisiaj omawianego. Dodajmy do tego, że nawet po nim pojawiła się przerwa do początku tego roku, w którym to firma ta się „odrodziła”, a konkretnie weszła w spółkę z innym wydawcą i machina ruszyła na pełnych obrotach. Wydają niesamowite pozycje, a już zapowiadają, że kolejny rok zwali nas na kolana. Nie wiem jak wy, ale myślę, że ponownie skuszę się na zamówienie subskrypcji (w tym roku tego nie zrobiłem i żałuję). Przejdźmy może do dzisiejszej recenzji, która będzie w dużej mierze zapożyczona z pewnego portalu (kmf), jednak tam została wykasowana parę lat temu.
Płyta zaczyna się mocnym uderzeniem – dosłownie. Charakterystyczne dla kompozycji grozy uderzenie o klawisze pianina przywodzi na myśl początek kompozycji złowrogiej. I taką dokładnie jest partytura z „Bloodlust” – jak na anime-horror przystało. „Opening” to zapowiedź gotyckiej, tajemniczej, poważnej i naprawdę mrocznej muzyki, której nie powstydziłby się żaden horror klasy A. Po „Opening” mamy pierwsze „muzyczne” spotkanie z braćmi Marcus – czyli pierwsze filmowe spotkanie grupy łowców wampirów z hordami bestii w pewnej opuszczonej wiosce. Utwór lekko podniosły, okraszony świetnym podkładem towarzyszącym pokazowi umiejętności drużyny Marcusa. Bezpośrednią kontynuacją tego utworu jest „Hunter D” – podobnie jak w filmie, zaraz po akcji łowców – pierwsze pojawienie się na ekranie tytułowego bohatera. Niespełna minutowy „Hunter D” to powoli „narastająca” muzyka, zakończona wreszcie puentą pojawienia się D w pełnej okazałości. Kolejny utwór to kolejna nowa melodia – gdy nasz główny bohater przemierza pustkowie z wielkimi, latającymi mantami – proponuję zwrócić uwagę na świetne skrzypce w tle i instrumenty dęte na pierwszym planie, oraz na zmianę klimatu po około 1. minucie trwania „Sandmantas / Rest Area” – na ponownie gotycki, złowrogi styl – doskonałe. A po połowie – świetne przyspieszenie. Gotycki jest również „Meier’s Pain”, a „Benge” to znany motyw braci Marcus przemieszany ze złowrogością. Ciekawie prezentują się cymbałki i bębenki w dalszej części utworu. Głośny i miejscami ciut chaotyczny jest „Village Of Barbarois” – towarzyszący przedstawieniu filmowego schronienia wszelkiej maści demonów i potworów, do którego przybywa D w poszukiwaniu Meiera. Natomiast „Grove” (jeden z braci Marcus, o nadnaturalnych zdolnościach, „szaleje” i sieje postrach w Barbarois) to piękna melodia, gdzie słyszalny jest motyw z „Sandmantas / Rest Area”, a na pierwszy plan wysuwa się piękny motyw skrzypcowy i ponownie instrumenty dęte. Warto nadmienić, że chaotyczne dźwięki pianina (i nie tylko pianina) to zabieg celowy i stosunkowo często spotykany w ilustracjach filmów grozy. A nawet jeden z podstawowych elementów takich ilustracji. Dalsze utwory to jakby kolaż i przemieszanie brzmień słyszalnych już wcześniej + nowe, jak zwykle rewelacyjne zabiegi muzyczne i instrumentalne. „Come Out You Coward”, „The Letter”, „Poke’s Story”, „Sunlight”, „Into The Trees”, „Caroline’s Revenge”, „The Bridge”, „Mortal Meier” – to znane z poprzednich utworów motywy, kawałki spokojniejsze przeplatane niepokojącymi fragmentami, szybsze i bardziej dynamiczne, pochodzące z trzymającej dech w piersiach filmowej akcji – wrażeń słuchowych nie zabraknie ani przez minutę. Znajdą się także momenty dramatyczne i pełne smutku (konkretnie „Leila’s Feelings”), zwyczajnie piękne elementy partytury pana D’Ambrosio. I tak aż do utworu numer 18 – kolejnego novum na krążku – „The Castle Of Chaythe”, czyli swoisty powrót do „korzeni” płyty – znów mocne wejście, znów demoniczny klimat, ale tym razem udoskonalony o niesamowite chóry, wciąż przyśpieszające i choć wydaje się to niemożliwe – jeszcze bardziej wzmagające klimat złowrogości. Zaiste doskonale to brzmi… Z kolei początek „The Rocket Hall” to ukłon w stronę starych horrorów – grany na mocno charakterystycznych organach, przywodzących na myśl instrumenty strunowe – piękna rzecz, która w dalszej „fazie” zmienia się (zabieg częsty na całej ścieżce) w śliczną, liryczną melodię, jednak dźwięk organów nie zanika – gdzieś w tle nadal „pobrzdękują”, tworząc niesamowitą otoczkę całości. „Hallucinations”, „Vampyra Missa” (bardzo podobny do „The Castle Of Chaythe” – lecz znacznie dłuższy i bardziej urozmaicony – sam nie wiem, która wersja lepsza…), „Charlotte’s Love” (drugi najsmutniejszy po „Leila’s Feelings” utwór na całej płycie), „The Ring”, „Outside The Castle” – po raz kolejny w większości kolaż gotyckiego klimatu, który towarzyszy końcowym wydarzeniom w zamku. I tak aż do „A Bit(e) Of Hope” – utworu, w którym zwyczajnie się zakochałem od pierwszego usłyszenia. To chyba właśnie tego utworu słuchałem najczęściej spośród całości (podkład towarzyszący końcowemu odlotowi statku Meiera – wraz z wybranką). Nie wiem czemu, ale naprawdę nie potrafię sprecyzować i przelać w słowa uczuć, które towarzyszą mi podczas każdorazowego odsłuchiwania tego fragmentu muzycznego… smutek, żal, nadzieja, mimo wszystko pewien optymizm… sam nie wiem… a może wszystkiego po trochu albo wszystko jednocześnie…? Ostatnim instrumentalnym utworem jest fortepianowy i lekko podniosły w drugiej części „The Promise” – czyli spełnienie pewnej obietnicy przez D oraz odjazd tytułowego bohatera w nieznane… Genialną całość kończy piosenka z napisów końcowych – „Do As Infinity – Tooku Made”. Jednego słowa wypada użyć, aby ją opisac – znakomita. I świetnie rozluźniająca po tak złożonej kompozycji. Co ciekawe – w niektórych wersjach filmu (różne kraje) tej piosenki nie ma podczas napisów końcowych – zamiast tego odgrywany jest długi, klasyczny kawałek w stylu „End Credits”, a złożony z najważniejszych i najlepszych fragmentów partytury.
Wstawiłem dzisiaj tę recenzję nie bez powodu – po pierwsze jest bardzo dobrze napisana, a po drugie w dużej mierze się z nią zgadzam (naniosłem drobne poprawki). Odnośnie do jakości tego wydania i nagrania za chwilę.
IMG_9363_wynik
Lista utworów:
  1. A1: Opening
  2. A2: Marcus Brothers
  3. A3: Hunter D
  4. A4: Sandmantas / Rest Area
  5. A5: Meier’s Pain
  6. A6: Benge
  7. B7: Village of Barbarois
  8. B8: Grove
  9. B9: Come Out You Coward
  10. B1: The Letter
  11. B2: Poke’s Story
  12. B3: Sunlight
  13. B4: Into the Trees
  14. B5: Caroline’s Revenge
  15. B6: Leila’s Feelings
  16. B7: The Bridge
  17. C1: Mortal Meier
  18. C2: The Castle of Chaythe
  19. C3: The Rocket Hall
  20. C4: Hallucinations
  21. D1: Vampyra Missa
  22. D2: Charlotte’s Love
  23. D3: The Ring
  24. D4: Outside The Castle
  25. D5: A Bit(e) Of Hope
  26. D6: The Promise
IMG_9364_wynik
Wydania Tiger Lab zazwyczaj (przynajmniej te pierwsze cztery) cechowały się gatefoldami (rozkładaną okładką) nawet przy jednej płycie. Wkładano tam osobno wkładkę lub zwyczajnie chcieli, by ładnie się prezentowały i mogli dzięki temu dodać jakąś dużą grafikę do środka. W przypadku tego wydawnictwa, mimo że soundtrack wymagał dwóch nośników, takiego rozwiązania nie dostaliśmy. Po zapytaniach do wydawcy uzyskałem informacje, że zwyczajnie nie mieli dodatkowej grafiki. Ciekawostką dla tych, którzy nie wiedzą, jest fakt, że wszystkie te rysunki z ich wydań są specjalnie na nie przygotowywane. Dla jednych to zaleta, bo mamy nowe grafiki, które w dodatku mają jakieś cechy wspólne, więc tworzy nam się jakiegoś typu seria, ale dla innych to kiepskie rozwiązanie, bo woleliby oryginalne. Co kto lubi. Mnie tam przypadł oto rozwiązanie do gustu.
IMG_9365_wynik
Soundtrack był wydany w dwóch wersjach. Różnił się kolorem płyt. Pomijając szumną nazwę tego bardziej unikatowego, nie wnosił on nic ciekawego, więc zdecydowałem się na edycję europejską, którą można czasem zdobyć naprawdę tanio. Pomijam już nawet kwestię potencjalnych kosztów importu. Pod względem jakości mamy tutaj utarty już schemat Tiger Lab, czyli jest bardzo dobrze. Wprawdzie polecam umyć sobie płytę, bo jest nieco naelektryzowana i łapie kurz, ale to w sumie nic nowego w przypadku płyt winylowych.
Podsumowanie: Kultowy soundtrack do niesamowitego horroru, którego polscy fani znają dzięki nieistniejącemu już Anime Gate. Tiger Lab dał nam możliwość nabycia tego klasyka w dodatku na płytach winylowych. Czarny nośnik w ostatnich latach staje się coraz bardziej popularny, a jego ekspansja nie ominęła ścieżek dźwiękowych do anime. Już powoli nie „musimy” brać co popadnie, a zacząć się zastanawiać i kupować wybrane pozycje, bo rynek się stale rozszerza (w tym roku jeszcze będą dwie pozycje od Anime Ltd, dwie na rynku japońskim, ze dwie od Tiger Lab, prawdopodobnie jedna od… ogólnie sporo). Wracając do tej pozycji z dzisiejszego wpisu, dajcie szansę. Jest ciągle dostępna w europie – można trafić tanio, więc czemu by nie skorzystać? To tyle na dzisiaj, miłego.
Reklamy

[KICKSTARTER] Compass of Dei Gratia -On The Fifth Day-

Kolejny wpis przed nami. Planowany był na weekend, ale miałem trochę roboty, więc wylądował dopiero dzisiaj. Prawie by się nie udało, ale jakoś w miarę się ogarnąłem. Na początek nowinki zakupowe. Aktualnie czekam sobie na paczkę z KS, która utknęła w urzędzie celnym, oraz tę z USA – mam nadzieję, że się w końcu pojawi, chociaż nie narzekam na brak nowości. Czas na nowinki wydawnicze. Studio JG ogłosiło wydanie następujących pozycji mangowych: Watashi no Ookami‑kun, autorstwa Youko Nogiri, Gaikotsu Shotenin Honda‑san od Hondy, jednotomowy zbiór oneshotów Soraty Akizuki, Vahlia No Hanamuko, Kamisama to Tobenai Tsukai od Hagi i Yoru to Asa no Uta od Harady. Raczej nic dla mnie nie ma, ale trochę się zastanawiam nad tymi oneshotami (bo to od autorki „Red-haired Snow Whit”) i nad Gaikotsu, bo to anime o bibliotekarzu było świetne. Na koniec zapowiedzi od Discotec: Giant Robo OVA Series (BD), Galaxy Express 999 TV Series Collection 1 (BD), Yowamushi Pedal Grande Road (BD) i Medabots Season 1 (SD-BD). Pierwsze dwie pozycje mogę sobie już wpisać do kolekcji, bo biorę je na 100%. Czekałem na nie latami, a już na pewno na GE999, którego jestem wielkim fanem. Pewnie wielu wie, że zajmowałem się korektą (a chwilami i tłumaczeniem) tej pozycji. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest ponownie zbiórka na Kickstarterze – ponownie jest to pozycja typu visual novel, a konkretnie Dei Gratia in the fifth day. Tym jednak razem mamy, pomijając możliwość zdobycia wydania fizycznego, akcje polegającą na przeniesieniu tej historii na język bardziej zrozumiały, czyli angielski. Takie zbiórki zawsze cieszą się dużym zainteresowaniem, a już na pewno w przypadku znanych tytułów, które nie mają tłumaczenia lub są nieskończone (kiepsko wykonane). Tym razem mamy przypadek z brakiem takowego, ale pozycją mniej znaną. Gdzieś się spotkałem z tym tytułem, ale przeszedłem obok niego jakoś bez głębszego zastanowienia. Po lekkim zanurzeniu się w historię (przynajmniej opisy) jestem bardzo zainteresowany. Gdyby jeszcze tylko… No dobra, może najpierw trochę, o czym to jest.
„W jaki sposób te dziewczyny mogłyby uciec z głębin morskich. Być może, gdyby dokonały innych wyborów, wynik mógłby być inny?”
1 sierpnia 2033 roku okręt podwodny tonie na mętnym dnie oceanu 700 metrów pod powierzchnią. Natychmiast umiera 50 istnień ludzkich. Pozostali pasażerowie muszą znaleźć drogę do przetrwania. Ale w głębinach oceanu istnieje zagrożenie, którego nigdy sobie nawet nie wyobrażali. Wieczna powtórka zapisów i wspomnień… Czy fragment „dwóch ocalałych” może ich ostatecznie uratować?
„Kto żyje, kto umiera, to ty decydujesz”.
Compass of Dei Gratia – On the Fifth Day – to niezależna powieść wizualna stworzona i wydana w Japonii w 2015 roku przez niezależnego programistę Catalyst. Thriller/tajemnica/science-fiction visual novel przedstawiająca historię grupy ocalałych uwięzionych na zatopionym podwodnym Compass of Dei Gratia to hołd dla znanych powieści science fiction, takich jak Ever17 -Out of Infinity- (swoją drogą mogliby wydać). Chociaż jest to tytuł niezależny, wciągająca treść i długość historii są na równi z wieloma wielkimi markami na arenie visual novel w tym gatunku… Czytamy na stronie kampanii. Przyznam szczerze, że pomysł na tę pozycję jest bardzo dobry – zwyczajnie mnie kupił. Do tego dochodzi fakt, że podobno tu nie ma na dobrą sprawę dobrego zakończenia. Znaczy się, nie jestem pewien, czy to nie bardziej chwyt reklamowy, a tak naprawdę jest to możliwe do uzyskania, ale zapowiada się naprawdę ciekawie. Problemem dla mnie jest trochę oprawa graficzna, która jest dobra, ale specjalnie mnie nie urzekła. Wychodzi w niej na jaw „małe grono”, które tę pozycję tworzyło. W każdym razie zapowiada się ciekawie. Pozycja ta jest dosyć długa, bo cztery główne ścieżki podobno zajmują około 25h. Całkiem przyzwoicie. Szkoda, że nie można wypróbować tej pozycji w postaci dema lub wersji trial. Nawet ktoś z zainteresowanych to zasugerował, ale twórca akcji potwierdził, że to bardzo problematyczny aspekt. Zapowiedział jakieś inne rozwiązanie. Spodziewam się filmiku z rozgrywką. Mamy do zdobycia ciekawe osiągnięcia, pomijając główny cel. Są to kolejno: nowe grafiki do gry, przeniesienie dodatkowego scenariusza fanbooku i dodanie artów z niego do artbooku czy wersję na Switcha. Wszystko fajnie, ale na razie daleko do głównego celu. Mamy tutaj porcję fajnych fizycznych aspektów – wersja fizyczna gry (także kolekcjonerska), soundtrack czy fanbook. Czyli dokładnie to, co lubię najbardziej. Tak to mniej więcej wygląda. Jest potencjał w historii, ciekawe dodatki, ale tytuł mało znanej firmy, który w dodatku trudno wypróbować. Bierzemy trochę w ciemno, ale to przecież nie pierwszy raz. Tytuł podobno dosyć zasłynął dobrą historią, więc można to uznać za zachętę przy dylemacie ostatecznym. Gdyby ktoś nie mógł się zdecydować, myślę, że warto wyłożyć jednego dolara i dać sobie szansę w backerkit, jeśli kampania zakończy się sukcesem.

compass

Sponsorujemy w tym miejscu.
Podsumowanie: Ciekawa visual novel pod względem historii i przyzwoitej długości ląduje na Kickstarterze, gdzie może być ufundowana jej angielska wersja z fizycznymi aspektami. Od nas, moi drodzy, zależy, czy ta akcja zakończy się sukcesem. Do zalet można zaliczyć możliwość uzyskania lepszego wydania, niż występowało w Japonii. Tak, to w sumie jeden z tych aspektów Kickstartera, który mnie kiedyś wciągnął w akcje. Bierzemy rzeczy, które potem zwykle już nie są dostępne. Jest to niejako jedyna szansa ich zdobycia. Wiem, często czekam na nie latami, a ostatecznie nie są warte swojej ceny, ale i tak ich wartość (kolekcjonerska, a nie faktyczna, gdy się porównuje z innymi wydawanymi regularnie) pozostaje. Dodatkowo nie potrafi się ich sprzedać. Taki ich czar. To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] Heart of the Woods – Voice Acting & Merchandise

Pora na kolejny wpis. Miał się pojawić wczoraj, ale zostałem zawalony paczkami i jakoś straciłem ochotę na jego pisanie. Tak, moi drodzy, wszystko dotarło właściwie jednego dnia. Czekam aktualnie już tylko na jedną. Swoją drogą czasem mnie fascynuje, jak niektórzy pakują te rzeczy – z jednej strony fajnie, że bezpiecznie, ale z drugiej jest to ogromne i przez to pewnie więcej płacimy za wysyłkę. Z nowinek zakupowych, pomijając przybycie wspomnianych skarbów, zamówiłem sobie jakieś pre-ordery, ale spodziewam się ich przybycia w okolicach końca listopada. Czas na zapowiedzi wydawnicze. Dosyć niespodziewanie w sumie Anime Ltd ogłosiło start pre-orderu na winyl od A Silent Voice Official Soundtrack. Był wprawdzie zapowiadany spory czas temu, ale i tak byłem zaskoczony, że tak szybko. Jutro Studio JG ma ogłosić parę nowości. Zobaczymy, co się tam pojawi. Byłbym zapomniał, prawdopodobnie jeszcze jeden post tego typu się pojawi w tym tygodniu. Coś nam obrodziło ostatnio. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest Kickstarter dla wydania fizycznego i w pełni udźwiękowionej wersji visual novel Heart of the Wood – za produkcję odpowiada Studio Élan, a tytuł już na wstępnym etapie był chwalony za fantastyczne ilustracje i design postaci. Tak, słusznie się domyślacie, nie sponsorujemy tutaj powstania produktu, a jego wzbogacenie i przy okazji wydaniu w wersji pudełkowej. Może najpierw trochę, o czym to właściwie jest. Historia gry opowiada o Maddie Raines, która ma dość swojego aktualnego życia. Nie podoba się jej już praca dla najlepszej przyjaciółki, która to prowadzi kanał vlogowy o zjawiskach paranormalnych. Zanim jednak zrezygnuje z pracy, Maddie postania ostatni razy wyruszyć z Tarą do tajemniczej wioski Eysenfeld. Wydarzenia, które na nie czekają, na zawsze odmienią życie obu bohaterek. Jak nietrudno się domyślić, występuje tu wątek yuri. Mamy tutaj bardzo dobry początek jednakowo pod względem sponsoringu (w tym momencie już prawie zostało wbite bazowe osiągnięcie), dodatkami czy możliwością przetestowania produktu. Pomijając fakt, że ktoś już mógł czytać tę pozycję, mamy wersję demo, więc każdy może sprawdzić, z czym się to je. Polecam to gorąco, bo pozycja ta jest bardzo urokliwa. Nie wszystko jednak tutaj mnie zachęca do sponsorowania, ale o tym za chwilę. Zacznijmy od pozytywnych stron (mieszając je czasem z negatywnymi). Mamy tutaj fajną pozycję, którą można przetestować. Została opracowana przez Studio Élan we współpracy z Sekai Project (z czego ci drudzy zajmowali się głównie sponsoringiem czy reklamą). Na KS jest do nabycia świetnie prezentująca się edycja kolekcjonerska – ma artbook, soundtrack, ładny box, płyty, jakieś list – ogólnie jest dosyć wypchana ciekawymi dodatkami, co zachęca do nabycia. Sponsorujemy tutaj wersję udźwiękowioną, bo oryginalnie mieliśmy tylko tekst i muzykę/dźwięk otoczenia, ale… Chodzi tutaj o angielskie głosy. Zdecydowanie bym wolał japońskie. Wysłanie edycji kolekcjonerskiej czy ogólnie wielu rzeczy z tej kampanii jest kosztowne. Sama wspomniana wersja deluxe do tanich nie należy, a pozycja ta nie jest dodatkowo długa – to taki short story, więc nie ułatwia to tym bardziej wyłożenia potrzebnej kwoty. Jakoś zawsze przychylniej się sponsoruje obszerne historie, bo sobie człowiek tłumaczy, że na dłużej wystarczą. Czasem bywa to mylne przeświadczenie, bo krótkie potrafią być bardzo dobre i czyta się je kilkukrotnie. Są do zdobycia pewne siągnięcia – mamy tam poprawienie niektórych scen, wersja na konsolę Switch, a nawet wydłużenie rozgrywki. Wszystkie dodatki będą możliwe do nabycia po zakończeniu ze specjalnej strony, a zebrana wtedy kwota zasili osiągnięcia, więc może jakieś się jeszcze wtedy uda zdobyć. To w sumie tyle ode mnie.
hearvn
Sponsorujemy w tym miejscu.
Podsumowanie: Urokliwa VN otrzymuje możliwość zdobycia wersji udźwiękowionej i poprawek w rozgrywce, a może nawet jej lekkie wydłużenie. Fani przy tej okazji mogą ją nabyć w wersji fizycznej – w dodatku w bardzo ładnym wydaniu. Swoje jednak kosztuje, a długa nie jest. Aktualnie się wstrzymuje, ale trochę mnie kusi jej nabycie (jednak wtedy sobie przypominam, że chciałem nabyć jakieś inne visual novel z regularnej sprzedaży, które bardziej do mnie przemawiają, więc chyba sobie odpuszczę tę kampanię). Polecam sprawdzić wersję demo – może was wciągnie i długość straci na znaczeniu. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Ajin: Demi-Human Premium Box Set

Z małym opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis na blogu. Pierwotnie miał się pojawić wczoraj, ale jakoś mi się nie udało. Byłem na grzybach, jeśli mam być szczery. A co, lubię, więc chodzę. Czas na nowinki zakupowe. Dzisiaj dostałem małą paczuszkę i czekam na resztę. Liczę, że będą pojawiać się stopniowo. Nie lubię być zawalany, chyba że składam duże zamówienie. Jeśli chodzi o jakieś nowości wydawnicze, to niewiele się dzieje. Mamy zapowiedź od Hanami – Poranek ściętych głów od Goseki Kojimy i Kazuo Koike’go. Samurajowie, krwawa Japonia, może być bardzo ciekawie. Chwilę temu wystartował KS od pewnej VN. Myślę, że zrobię o tym wpis jutro. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest pierwszy sezon serii Ajin: Demi-Human w wersji Premium od Sentai. Pozycja ta jest znana polskim fanom dzięki wydawanej u nas mangi o tym samym tytule przez wydawnictwo Studio JG. Spory czas temu opisywałem wam drugi sezon i wspominałem, że będę się starał nabyć pierwszy podczas świątecznych promocji – udało się, więc w końcu go wam przedstawiam. Tak, tak, ciągle nadrabiamy tamte zakupy. Obijałem się i teraz mam za swoje. Pomijając tę wpadkę, czas ustalić pewne fakty. Anime Ltd ciągle nie wydało drugiego sezonu, czym mnie jeszcze bardziej utwierdzili, że podjąłem słuszną decyzję, jeśli chodzi o nabycie tej pozycji od Sentai. Do tego dochodzą też ciągle aspekty, o których wspominałem już ostatnim razem, czyli moim skromnym zdaniem lepsza oprawa tych wydań czy dodatki. Ogólnie wypada to lepiej. Zawsze staram się wybrać sobie najlepsze wydanie pod każdym względem, ale często jednak kluczową rolę odgrywa cena. Nie na wszystko można sobie pozwolić. Gdyby nabywał jedną serię, to może „cena nie grałaby roli”, a przynajmniej w mniejszym stopniu. Mam jednak tytuły, za które mogę zapłacić więcej, by mieć lepsze wydanie. Bywają też takie, za którymi się uganiam długi czas i w końcu trafiam w dobrej cenie. Nawet aktualnie na taki czekam. Dobra, a o czym jest Ajin, bo tak odbiegliśmy w sumie. Kei Nagai wiedzie życie przeciętnego nastolatka. Pewnego feralnego dnia, na oczach kolegów, ginie pod kołami samochodu. Jak na ironię, chwilę wcześniej miał w szkole lekcję o półludziach, podczas której była mowa o „wykorzystaniu” ajinów (nowy gatunek, który nie może umrzeć, przynajmniej definitywnie, bo po każdej śmierci bezwarunkowo musi wrócić do życia) oraz o tym, że prawdopodobnie jest nagroda za ich schwytanie. Jakież jest zdziwienie znajomych Keia, gdy ten wstaje, a co on sam czuje, gdy uświadamia sobie konsekwencje tego zajścia?! Wszystko, co myślał, że o sobie wie, okazało się nieprawdą. Chciał zostać porządnym człowiekiem – okazało się, że człowiekiem nie jest w ogóle. Jako że ajin ma sporą wartość, japoński aparat państwowy nie pozostawi Keia w spokoju. Chwilę po wypadku policja rozpoczyna akcję mającą na celu schwytanie bohatera. Tym samym życie Nagaia zamienia się w ucieczkę. Przyznam się bez bicia, że seria ta mnie niesamowicie wręcz wciągnęła. Pamiętam, że za pierwszym razem (nie oglądałem podczas emisji w TV, a po jej zakończeniu) oglądałem ja prawie w ciagu – nie mogłem wręcz przestać, bo chciałem się dowiedzieć, co będzie dalej. To jest dla mnie siła tej pozycji. Ucieczka, poznawanie mocy, nieustanne poznawanie faktów, które nie zawsze bywają przychylne dla bohaterów oraz istoty świata, techniki walki jakże odmiennej bywają kluczem do przetrwania. Część fanów narzekała na oprawę graficzną – mnie osobiście przypadła do gustu. Ciekawostką jest fakt, że animowana wersja nie podąża idealnie tą samą ścieżką co manga – rozmija sie z nią. Niemal wszyscy są zgodni, że obie wersje wypadają bardzo dobrze. Czas na informacje na temat wydania – wady i zalety. Po pierwsze mamy tu naprawdę dobrą jakość obrazu i dźwięku – idealnie może nie jest, ale właściwie identycznie z Japonią. Tak, dokładnie, tam też to nie wyglądało idealnie. Kolejny aspekt to napisy, które zostały tutaj wykonane osobno i nie są kopią od Netflix. Fani są zgodni, że wypadają trochę lepiej. Ciekawym posunięciem ze strony Sentai jest dodanie filmu kompilacyjnego w formie gratisu na płycie – jak w przypadku Knights Of Sidonia. Brawo, bardzo dobra decyzja. Niestety jednego tutaj zabrakło – OAV. Pozostaje mieć nadzieję na ich wydanie w przyszłości (chociaż to wątpliwe, bo było dodawane do mangi). Nie ma może poziomu serii, ale chciałbym je mieć w kolekcji. Przejdźmy może do detali na temat fizycznych aspektów.
IMG_9377_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS MA 2.0 [japoński, angielski]
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt BD. Płyty DVD: region 1.
Napisy: angielskie
Dyski: 3xBD i 4xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. A Topic That Has Nothing to Do with Us
2. Why Is This Happening to Me? I Didn`t Do Anything Wrong!
3. Maybe It`s Hopeless Now?
4. Have You Seen a Black Ghost?
5. The Kind of Garbage That Looks Down on Others, Yet Begs for Their Help
6. I`m Going to Kill You Too!
7. And Conceal Them in a Place Where They`ll Never Be Found Again
8. Brace for Impact
9. Wait, Let`s Keep Talking
10. It Starts Decaying the Moment It`s Created
11. Now Then, It`s Showtime
12. Man, That Sure Was Tiring
13. Satou-san, It`s Your Fault Everything`s Messed Up
Ajin Movie I: Impulse
IMG_9378_wynik
Wydanie od Sentai prezentuje się następująco. Po pierwsze wita nas świetnie zaprojektowany box formatu DVD (lekko większy), czyli standardowy już rozmiar wydawnictw limitowanych od tej firmy. Piękny kolor, połyskujące-wytłoczone litery, coś niesamowitego. W środku mamy kompletny pierwszy sezon na dwóch formatach (DVD i BD), film streszczający serię (również oba formaty) – pierwsza część z trylogii, mangę, plakat, broszurę oraz sześć pocztówek. Całkiem przyzwoicie, jeśli mam być szczery, a wszystko świetnie dopasowane.
IMG_9379_wynik
Zaczynamy od edycji DVD. Wszędzie są pododawane znane grafiki promocyjne lub obecne na japońskich wydaniach.
IMG_9380_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków.
IMG_9381_wynik
Powyżej płyty z pudełka DVD. Dysków jest całkiem sporo, bo aż 4. Ostatnia płyta to film streszczający.
IMG_9384_wynik
Czas na pudełko z płytami BD.
IMG_9385_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków. Tym razem 3 płyty (tyle samo jest w wydaniu ANime Ltd, tam właściwie jest kopia tych dysków).
IMG_9386_wynik
Seria została wydana na dwóch płytach BD. Wydaje się to mało, ale upchali dosyć te nośniki, więc nie jest tak źle. Ciekawostką są różne grafiki na płytach DVD i BD – to zawsze cieszy. Na trzeciej płycie natomiast jest film streszczający. Dali tutaj pierwszy z trylogii. Film ten nie streszcza w pełni fabuły tej serii, jednak kontynuacja zahacza o drugi sezon, więc postanowili go wrzucić przy okazji wydania drugiego boxu.
IMG_9388_wynik
Pierwszym dodatkiem fizycznym jest miniartbook, czy raczej książeczka z opisami odcinków. Nie jest to może nic wielkiego, ale zawsze cieszy. Prawdziwy artbook dostajemy przy drugim sezonie.
IMG_9389_wynik
Tutaj fotka przedstawiająca to od środka, czyli opis dwóch odcinków.
img_9387_wynik.jpg
Kolejnym dodatkiem jest plakat od serii. Przedstawia dobrze znaną grafikę promująca tę pozycję. Przyznam szczerze, że jest całkiem fajny, ale jak zawsze powtarzam, nigdy nie wieszam takich rzeczy – co byśmy z tym nie robili, będzie widać, gdzie był składany, a nawet format jest niezbyt zachęcający.
IMG_9383_wynik
Kolejny dodatek to sześć pocztówek-kart z grafikami. Całkiem fajnie wykonane i dobrane, ale część się powtarza. Pochodzą z okładek japońskich wydań tej serii. Grafiki są dwustronne.
IMG_9382_wynik
Ostatnim dodatkiem jest pierwszy tom mangi, na której podstawie powstała ta seria. Wydanie ekskluzywne (przynajmniej, jeśli chodzi o okładkę) do tego wydania. Zawsze mnie takie dodatki zastanawiają. Z jednej strony wydaje się może i trafiony – można poczytać mangę, na której powstała dana produkcja – pomysł niby świetny. Ale właśnie „niby”, bo w praktyce dostajemy fragment całości i jest to bardziej zachęcanie do kupowania reszty. Mnie nie trzeba było, bo nabywam polskie wydanie, więc w sumie jest to mi trochę zbędne. Nie będę sprzedawał, bo chcę mieć komplet, ale mam nadzieję, że rozumiecie, o co mi chodzi.
IMG_9390_wynik
Tylna część okładki. Teraz możecie doceniać naszą polską wersję od Studia JG, gdzie jest większy format i moim skromnym zdaniem, lepsza obwoluta.
IMG_9391_wynik
Fragment ze środka. Co ciekawe, jakość wydruku jest całkiem przyzwoita i całkiem przyjemnie się to czyta, ale wole nasze wydanie. Gdybym nie miał alternatywy, może i bym się skusił. Ciekawostką jest fakt, że box od tego wydania ma wewnątrz pudła zwężenie, by ta manga nie wpadała do środka – jest mniejsza od pudełek DVD, wiec na pewno by się tak stało. Dobry pomysł.
IMG_9392_wynik
Podsumowanie: To świetne wydanie bardzo udanej serii z platformy Netflix. Znana jest polskim fanom dzięki jej pierwowzorowi w postaci mangi – wydawanej przez Studio JG. Wciąga jak bagno, ma ciekawych bohaterów i zwroty akcji, które zachęcają do oglądania kolejnych odcinków. Wydanie ma trochę standardowych dodatków w przypadku Sentai, jednak są zawsze chętnie widziane. Ciekawym posunięciem jest niewątpliwie dodanie filmu streszczającego serię, który w Japonii był sprzedawany osobno. Jeśli kogoś nie interesuje wydanie limitowane, chociaż cenowo wychodzi tak samo, może nabyć standardowe. Istnieje również edycja od Anime Ltd, ale moim zdaniem wypada trochę gorzej (chociaż występował tam artbook, który w znacznej części był kopią tego dodawanego przy drugim sezonie u Sentai). To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] PLANETES (TOM 1)

Kolejny wpis przed wami. Trzymamy tempo, bo mam do przekazania wam masę recenzji. Niestety nieubłaganie znika mi miejsce na tej stronce, jednak mam pomysł na poradzenie sobie z tym problemem. Nie powstrzyma mnie coś takiego. Czas na nowinki zakupowe. Dzisiaj dotarła do mnie paczuszka z amazonu z pewną serią. Recenzja przy okazji. Aktualnie czekam na pewną większą paczkę oraz sprowadzaną z USA, która powinna niedługo przybyć, i ostatni nabytek – poszukiwane serie od kilku lat w dobrej cenie. Dobra passa trwa. Czas na nowinki wydawnicze. Mało się ostatnio dzieje, a ja sporo wpisów dodaję, więc tym bardziej jest ciężko. Mondo uruchomiło preorder do soundtracku na winylu od „Modest Heroes: Ponoc Short Films Theatre, Vol 1”. Spóźniliście się z VN Aokana? Pre-ordery na edycję fizyczną i dodatki ciągle do nabycia. Szykuje się KS dla pewnej powieści wizualnej. Wystartuje za parę dni. Możliwe, że pojawi się wpis na ten temat. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi tom mangi Planetes. Postanowiłem nie zwlekać z tym tematem i zrecenzować wam go bez jakiś dłuższych przerw. Wytrwałem w tym zamierzeniu, czego owocem są te słowa. Dobra, takie tam gadanie, a chciałem mieć to z głowy. Jak już ostatnim razem wspominałem, jest to pozycja dla mnie bardzo udana i wyjątkowa zarazem. Łączy kapitalne elementy w świetny sposób, a dodatkowo zwyczajnie brakuje u nas takich historii – ogólnie ich w sumie dużo nie ma. Drugi tom jest w pewnym sensie ciekawszy od poprzedniego, a bardziej może: taki jest, gdy się zna animowaną serię. Dlaczego? To proste, bo właśnie ekranizacja mieści się w pierwszym tomie + rozszerza pewne wątki, bo brakowało twórcom materiału. Dlatego też jest tam mocno eksponowany wątek terroryzmu, gdy w mandze szybko ucicha. Co się tutaj dzieje? Ano całkiem sporo. Ta część opowieści dużo mocniej koncentruje się na bohaterach, przybliżając przeszłość Fee, Tanabe, ale też ukazując zamierzchły epizod z ekspedycji na Marsa, w której uczestniczył Gorou. Wątki obyczajowe właściwie dominują i sporo akcji rozgrywa się na Ziemi, w domu Fee, zaś dużo czasu poświęcono na ukazanie stopniowego zbliżania się do siebie bohaterów. Zupełnie nie pasuje do tego wątek kosmicznej wojny, czy raczej jednostronnej akcji odwetowej, który sprawdza się co najwyżej jako środek pomocny w zrozumieniu poczynań Fee, ale sam w sobie raczej ciągnie fabułę w dół. Drugi tom polskiego wydania to także zamknięcie historii otwartym zakończeniem, jak przystało na dobrą opowieść obyczajową. W końcu wszystko, czego chcieliśmy się dowiedzieć o bohaterach, zostało już powiedziane. Pod względem tłumaczeniowym czy wydawniczym jest to wysoka półka. Mamy piękny papier, nic nie przebija przez kartki, a czerń jest faktycznie ciemna jak smoła. Doczekaliśmy się kilku przypisów, które w tej pozycji mogą ułatwić czytanie nieobeznanym z tematem czytelnikom. Zanim przejdziemy do detali, standardowa zapowiedź wydawcy.
Hachimaki, członek załogi statku kosmicznych śmieciarzy, postanawia spełnić swe marzenie o eksploracji kosmosu i zgłosić się na ochotnika do pierwszej załogowej wyprawy na Jowisza. Realizacja tego pomysłu okazuje się jednak dość trudna – w wieloetapowym procesie selekcji trzeba pokonać nie tylko innych kontrkandydatów, ale i własne słabości… Dzięki silnej woli i wyjątkowej determinacji Hachimakiemu udaje się pomyślnie przejść wszystkie egzaminy, dzięki czemu staje się pełnoprawnym członkiem wyprawy na Jowisza. Jak załoga „Toy Boxa” poradzi sobie z jego absencją? Czy Hachimaki zdoła tak po prostu porzucić swe dotychczasowe życie? Jaką rolę odegra Tanabe, nowo poznana koleżanka, która ma go zastąpić w pracy na śmieciarce?
Start ekspedycji zbliża się wielkimi krokami. Tymczasem w przestrzeni kosmicznej wokół Ziemi dochodzi do poważnego konfliktu ze śmieciami w tle, w którego centrum niespodziewanie znajduje się… Fee Carmichael.
IMG_9312_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 556
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_9313_wynik
Na wstępie warto napisać, że tom jest dłuższy od poprzednika o prawie sto stron. Wynik to naprawdę niezły. Jak wspominałem, papier jest świetnej jakości, tak samo jakość wydruku – trudno się do czegoś przyczepić. Część fanów narzekała na objętość tomiku i trudności związane z czytaniem – przeglądaniem obrazków na dwóch stronach. Taka już wada opasłych wydawnictw.
IMG_9314_wynik
W tomiku mamy sporo kolorowych stron, bo aż czterdzieści cztery. Trzeba przyznać, że wynik to niezły, ale też zaznaczyć, iż to zbiór kilku – taki omnibus (jeśli mnie pamięć nie myli, tak się nazywało takie twory). W każdym razie jest co podziwiać.
IMG_9315_wynik
Na zakończenie podpowiem, że przed lekturą tego tomu warto zapoznać się z Guskou Budori no Genki („The Life of Budori Gusuko”) albo przynajmniej z animowaną adaptacją tegoż, gdyż do dziejów tej postaci literackiej kilkukrotnie odwołują się bohaterowie. A ponadto anime było naprawdę ładne i świetnie zrealizowane. Muszę wam w końcu zrecenzować moje wydanie tego filmu, bo mam go w kolekcji.
Podsumowanie: Kapitalna manga w końcu po polsku. Radzę brać, póki jest, bo jeszcze wam przepadnie i będziecie żałować. Wprawdzie w przypadku tego wydawnictwa to raczej wykluczone, bo są znani z ponownych wydruków swoich tytułów, chyba że zaznaczają inną sytuację od razu. Kapitalna historia, która wciąga i jest dosyć unikatowa – i to nie tylko na naszym ryneczku. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Amagi Brilliant Park Premium Box Set

Staram się nie zwalniać tempa, czego owocem jest dzisiejszy wpis. Po pierwsze nowinka na stronce – pododawałem tagi do właściwie wszystkich sensownych wpisów. Może jeszcze jakieś się pojawią, ale te główne już są. Mam nadzieję, że trochę ułatwią sortowanie. Nie ma co zwlekać, bo wpis i tak będzie spory. Na początek nowinki zakupowe. Nic do mnie nie dotarło, więc czuję, że wszystko zwali się pewnego dnia jak zwykle. Jedyna większa szansa to manga z pre-orderu, która już jest bardzo blisko. Udało mi się pewien film w końcu trafić, który ma spory limit i raczej go drogo już widywałem. Dodatkowo (przy okazji) w końcu się zdecydowałem na śliczne wydanie serii, która nie jest anime, ale tak je przypomina, że wszyscy się mylą. Pewnie wiecie, o czym mowa? Czas na nowinki wydawnicze. Studio Canal zapowiedziało Kiki’s Delivery Service 30th Anniversary Collector’s Edition Amazon Exclusive, czyli wydanie na pełnym wypasie do tego kultowego filmu (pamiętacie epicką edycję Totoro?). Anime Ltd uruchomiło pre-order do importowanego filmu „Gundam Reconguista in G Movie Part 1: Go, Core Fighter”. Tylko dla UK. Manga Entertainment uruchomiło bardzo ograniczony pre-order do Dragon Ball Z 30th Anniversary, czyli nowego boxu na 37 płytach BD. Wspominałem spory czas temu o tym zestawie i jak on kiepsko wypada pod względem pocięcia obrazu. Ciągle najlepsze pod względem ceny i zawartości stare boxy na DVD z USA. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wydanie premium od serii Amagi Brilliant Park przygotowane przez Sentai. U nas ta pozycja szerzej znana jest pewnie pod tytułem „Cudowny Park Amagi” za sprawą animagia.pl. Jest to kolejna seria, która nabyłem podczas świątecznych wyprzedaży u wydawcy i jestem bardzo zadowolony z tego zakupu. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze bardzo ją lubię, a po drugie doczekała się świetnego wydania i to kompletnego. Jakieś wady? No do jednej sprawy mógłbym się przyczepić, ale o tym za chwilę. Zacznijmy może od tego, że seria zdobyła mieszane opinie. Z jednej strony w sumie to rozumiem, bo pozycję tę „łatwo można zjechać” za pewne rozwiązania fabularne czy ogólne prowadzenie tytułu. Jednak diabeł tkwi w szczegółach i tym, czego po tym tytule oczekujecie. Na przykład ja niczego nie oczekiwałem (śmiech). Sięgnąłem po tę pozycję, bo lubię Kyoto Animation (oby wam się udało powrócić!) i ich kreskę, humor czy podejście, które tutaj od razu widać. Seria balansuje między dramatem, który początkowo jest przedstawiany przed widzem, by go w miarę upływu serii zmyślnie przykrywać absurdalnymi sytuacjami, humorem, nadziejami na lepsze jutro itd. Moim zdaniem to świetne rozwiązanie, bo siłowanie się na smutki przez znaczną część historii by tu nie działało zbytnio. Dlaczego? Osobiście bym „nie kupił”, że zakończy się to źle dla tych bohaterów w dużym stopniu. Nie ma na to szans, więc lepiej to już rozładowywać w trakcie jej trwania. Dobra, ale o co tu chodzi, ktoś spyta. Służę. Seiya Kanie (główny bohater) ma niezwykle wysokie (i nie całkiem bezpodstawne) mniemanie zarówno o swoim wyglądzie, jak i intelekcie. Dlatego nie powinno go specjalnie zdziwić, gdy piękna nowa koleżanka ze szkoły zaprasza go na randkę do wesołego miasteczka. Jak się jednak okazuje, nie idzie o to, że zrobił na niej aż tak piorunujące wydarzenie – o nie, Isuzu Sento chce go prosić o pomoc w niezwykle ważnej sprawie. Czy nasz bohater może odmówić… Z przystawioną do głowy strzelbą? Miejsce ich „randki” okazuje się nieprzypadkowe. Amagi Brilliant Park lata świetności ma dawno za sobą: obecnie ma do zaoferowania rozlatujące się obiekty, zapuszczony teren oraz personel składający się w równej proporcji z bumelantów i nieudaczników. Niebawem kończy się także umowa na dzierżawę gruntu, na którym znajduje się wesołe miasteczko, zaś warunkiem jej przedłużenia jest przyciągnięcie w ciągu roku 500 000 gości – jak łatwo zgadnąć, nic nie wskazuje na to, by miało się to udać. Jednak ewentualna plajta nie oznacza tylko pospolitego bezrobocia dla dotychczasowych pracowników parku – to dla nich, niemal dosłownie, kwestia życia i śmierci. Jak się okazuje, większość personelu stanowią byli mieszkańcy magicznej krainy, dla których ludzka radość i podziw są niezbędne do istnienia. Niestety kierująca całym parkiem księżniczka Latifah, choć pełna dobroci i słodyczy, nie radzi sobie najlepiej ze sprawami organizacyjnymi i promocją, a wspierającej ją Isuzu brakuje nieco umiejętności w zakresie zarządzania zasobami ludzkimi. I tak oto Seiya Kanie jako tymczasowy menedżer ma dokonać niemożliwego: zmotywować załogę, podreperować finanse, a przede wszystkim przyciągnąć brakujące 250 000 gości – a wszystko w 83 dni. Wspomniany dramat już dostrzegacie. Dodajmy do tego jeszcze inne, o których dowiecie się później. Co tutaj bawi? Mamy tutaj masę bohaterów pobocznych, z których najlepsze skrzypce gra trio zwierzątek­‑maskotek – ich cyniczne podejście zawsze mnie rozbrajało. Jednak nie tylko oni tutaj bawią. Do tego dołączmy też kwartet dziewcząt z Elementario, które dostaną swoje pięć minut. Głównych bohaterów, z czego Sento chwilami powala. Radzę dać szansę, bo to seria bardzo przyjemna w odbiorze, pomimo jakiś swoich wad, które mnie w ogóle nie przeszkadzały. Dobra, czas opisywać to cudeńko. Po pierwsze główną zaletą jest wydanie edycji kompletnej, czyli z odcinkiem OAV. Często tego bonusu brakuje, więc skoro go mamy, warto o tym wspomnieć. Wspominałem o jakiejś wadzie – tak, szkoda, że zabrakło soundtracku oraz jakiejś książeczki z opisami, bo mamy „tylko fanbook”. Ze spraw technicznych wspomnę, że kodowanie jest na bardzo dobrym poziomie i tak samo dźwięk. Napisy także wypadaj.ą bardzo przyjemnie – są jakąś poprawioną wersją ze streamu z naniesionymi tymi, które podesłali fani. Czas na opis warstwy fizycznej wydania.
IMG_9680_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 2.0 (angielski i japoński)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: Geo-locked dla USA dla płyt BD. Płyty DVD: region 1.
Napisy: angielskie
Dyski: 2xBD i 3xDVD
Lista odcinków z wydania:
1. No Visitors!
2. Not Enough Time!
3. The Plan Isn`t Working!
4. The Secretary Is Useless!
5. Not Enough Money!
6. Not Enough Workers!
7. The Pool Is Dangerous!
8. Unrequited Love!
9. Can`t Build Any Teamwork!
10. Out of Options!
11. No More Worries!
12. No One Can Predict the Future!
13. Not a Good PV!
OAV No Time to Take It Easy!
IMG_9684_wynik
Wydanie od Sentai prezentuje się następująco. Po pierwsze wita nas świetnie zaprojektowany box formatu DVD (lekko większy), czyli standardowy już rozmiar wydawnictw limitowanych od tej firmy. Prezentuje się bardzo ładnie i jest zdobiony oficjalnymi grafikami z japońskich wydań.
IMG_9682_wynik
Ciekawostką jest grafika umieszczona na jego bocznej części – bardzo fajnie wypada. Przy okazji widać, że box jest dosyć szeroki.
IMG_9685_wynik
Na początek mamy pudełko z płytami BD. Grafika pochodzi z wydania japońskiego i prezentuje się bardzo dobrze.
IMG_9686_wynik
Tylna część, czyli spis odcinków. Od razu widać OAV.
IMG_9687_wynik
Teraz widok na płyty. Warto wspomnieć, że każda ma inną grafikę, a pod nimi również umieszczono ładny obrazek. Wszystko wpada bardzo przyjemnie.
IMG_9688_wynik
Czas na płyty DVD. Ponownie śliczna grafika z wydania japońskiego.
IMG_9689_wynik
Ponownie spis odcinków – więcej płyt, więc bardziej podzielone.
IMG_9690_wynik
Na wewnętrznej stronie ponownie ładna grafika i różne nadruki na samych płytach. Brawo, Sentai.
IMG_9691_wynik
Pierwszym dodatkiem fizyczynym jest fanbook w twardej oprawie. Lepszy byłby artbook z opisami i ciekawostkami, ale i tak jest przyjemnie. Okładka mniej więcej obrazuje, czego się spodziewać w środku.
IMG_9692_wynik
Tylna część tej miniksiążeczki. Nie jest może za długi, bo ma tylko dwadzieścia siedem stron, ale jest wypełniony wszelkiej maści obrazkami.
IMG_9693_wynik
Przykładowy obrazek ze środka, by pokazać „z czym się to je”. Jest co przeglądać.
IMG_9694_wynik
Czas na tajemnicze pudełko wypełnione prezentami dla fanów. W tym przypadku wręcz po brzegi jest wypchane zawartością. Warto tutaj zaznaczyć, że samo w sobie jest bardzo ładne i ma oficjalne grafiki promocyjne.
IMG_9695_wynik
Tylna część tego cudeńka. Nie ma co zwlekać, trzeba pokazać, co zawiera w środku.
IMG_9696_wynik
Pierwszym dodatkiem jest siedem kartek z naklejkami wszelkiej maści. Od jakichś kadrów z serii, przez nawiązujące do parku z tej produkcji i postaci. Z jednej strony naklejki w ogóle mnie interesują, ale z drugiej ślicznie to wygląda.
IMG_9697_wynik
Kolejny dodatki to kolejno: trzy przypinki ze zwierzako-maskotkami z tej produkcji, żeton z parku i lusterko z obrazkiem po jednej stronie. Przyjemne gadgety, których nigdy za wiele.
IMG_9698_wynik
Kolejnym dodatkiem jest certyfikat autentyczności. Taki boxów zostało wyprodukowanych 2000. Mój numerek widać na zdjęciu. Wysyłane były losowo, więc radzę nie szukać tutaj liczby pozostałych. Nawiązuje tutaj numerek do liczby potrzebnych gości odwiedzających park z tej serii.
img_9699_wynik.jpg
Kolejny dodatek to gra planszowa, której grafika nawiązuje do plakatu promującego park z serii. Przyznam szczerze, że bardzo mi się spodobał pomysł na ten bonus. Trzeba kiedyś zagrać, bo wydaje się to zabawne. Brawo, Sentai.
IMG_9700_wynik
Czas na bardzo nietypowy gadget. A właściwie kilka, które wykonano świetnie. Mamy tutaj ulotki opisujące tytułowy park w wykonaniu bohaterów serii. Niby za każdym razem pokazują ten samo wesołe miasteczko, ale zwracają uwagę na inne atrakcje, więc opisy są zgoła inne itd. Rozwiązanie to jest naprawdę świetne. Niby bonus wydaje się na pierwszy rzut oka mało ciekawy, a wypada wręcz genialnie.
IMG_9701_wynik
Na początek ulotka od Moffle (wyżej była jej odwrotna część).
IMG_9702_wynik
Czas na ulotkę od Macarona.
IMG_9703_wynik
Tylna część tej ulotki.
IMG_9704_wynik
Teraz ulotka przygotowana przez Tiramy.
IMG_9705_wynik
Tylna jej część.
IMG_9706_wynik
Ponownie ulotka przygotowana przez Moffle. Ciekawostką jest liczba pieczątek na tym poradniku.
IMG_9707_wynik
Tylna jej część.
IMG_9708_wynik
Jeszcze raz Macaron przygotowuje swoją.
IMG_9709_wynik
Tylna jej część.
IMG_9710_wynik
Tiramy po raz kolejny.
IMG_9711_wynik
Tylna jej część.
IMG_9712_wynik
Ostatnia, dodatkowa ulotka przygotowana przez całe trio.
IMG_9713_wynik
Tylna jej część.
Podsumowanie: To świetnie wykonane wydanie bardzo udanej serii, która została trochę niedoceniona. Bawi chwilami do łez, jest ślicznie narysowana, co jest znakiem rozpoznawczym tej firmy, i ma wręcz plejadę bohaterów. Spotkałem się z zarzutem, że wręcz jest ich za dużo jak na tyle odcinków, więc są potraktowani po macoszemu. Może i racja, ale nie wiem, czy przy większej ilości epizodów seria nie zaczęłaby nudzić. Wydanie ciągle dostępne. Radzę przemyśleć zakup, bo niedługo zaczną się przeceny. Myślę, ze warto dołączyć ją do kolekcji. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] BATTLE ANGEL ALITA! (TOM 3)

Z małym opóźnieniem prezentuję wam kolejny wpis. Ciągle zapominam o tych usprawnieniach na stronie, ale na razie wolę coś podgonić wpisy, bo masę mam do opisania fajnych rzeczy, a pewnie kolejne się pojawią. Ale nie zapominam o nich. Czas zaczynać. Dotarły do mnie tylko jakieś pre-ordery mang z naszego ryneczku. Na większe rzeczy trzeba będzie poczekać, ale mam co nadrabiać, więc spokojnie. Czas na nowinki wydawnicze. Ruszył pre-order do winylowego wydawnictwa soundtracku od Tenki no Ko (Weathering with You) przygotowanego przez RADWIMPS – od najnowszego filmu Makoto Shinkaia. Mam od jego poprzedniego hitu, czyli Kimi no Na wa. i bardzo mi się podoba, tu jest podobnie, więc zdecydowanie do zastanowienia. Waneko dzisiaj ogłosiło jednotomówki: Itsuya-san od Mizu Saharami, Maho-tan – Katsuji Chuudoku-sha no Mahon Tansaku, Arui wa Ura Toshokan no Koto od Uta Isaki, Kimi wa Tsukiyo ni Hikari Kagayaku od Ioundraw, Sano Tetsuya, Matsuse Taichi i pojedynczy tytuł – Bouzu to Kumo od Haji. Same te tytuły jakieś niszowe i średnio mnie zainteresowały. To tyle na dzisiaj, lecimy z tematem głównym.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci tom wznowionej mangi Battle Angel Alita wydawanej przez wydawnictwo JPF. Mamy tutaj „drobne” opóźnienie, jeśli chodzi o tę recenzję. Wprawdzie nigdy tutaj jakoś specjalnie nie starałem się pisać premierowych wpisów – daleko mi zawsze było do tych pogoni za byciem pierwszą osobą w sieci z jakąś opinią, ale i tak zdecydowanie zaspałem. Nie będę tu ukrywał, że miały to być opisy w stylu „patrzcie, co straciliście, może warto szukać na aukcjach i brać kolejne, zanim zanikną”. Tak, tom czwarty jest ciągle dostępny w pre-orderze i jeszcze przez jakiś czas ten stan nie ulegnie zmianie, bo premiera jest zapowiadana na koniec roku. Będzie to zakończenie głównej serii, która jest „tylko” wznowieniem. Dlaczego podkreśliłem to słowo? Ponieważ ta pozycja zniknęła na wiele lat, a teraz powróciła w pięknych wydaniach, na które się składa: wielki format, twarde oprawy, piękny papier, poprawione tłumaczenie itd. To naprawdę coś wspaniałego, a w szczególności dla fanów gatunku. Jak już kiedyś wspominałem, dawno temu marzyło mi się takie wydanie tej mangi. Jednak najlepsze przed nami, czyli kolejne tomy tej opowieści. Już zacieram rączki. Dobra, skoczyliśmy w przyszłość, a co się dzieje w tym tomie, ktoś spyta, i słusznie. Odpowiadając na pytanie, pojawia się kolejny istotny bohater – profesor Disto Nova, podobnie jak Ido wygnaniec z Zalemu i specjalista od nanotechnologii. Jak przystało na prawdziwego naukowca, jest kompletnie obłąkany (aczkolwiek miejsce klasycznego Igora zajmuje urocza asystentka). Pasją naszego profesora jest teoria przeznaczenia, którą zgłębia w dosyć nieortodoksyjny sposób (prowadząc zakrojone na szeroką skalę eksperymenty z zastosowaniem broni masowego rażenia). Dalsza część w dużej mierze związana będzie właśnie z Novą, który stopniowo wyrasta na głównego antagonistę, mroczny intelekt kryjący się za dotychczasowymi przeciwnikami. Co tam jeszcze mamy? W nagrodę za powstrzymanie oszalałego Zapana (pamiętacie teko skurczybyka?) Alita zostaje skazana na śmierć. Ratunek nadchodzi już na etapie drogi do śmietnika. Bigot Eisenberg, szef Urzędu Obserwacji Ziemi, przedstawia Alicie propozycję nie do odrzucenia: koniec w śmietniku lub praca dla Zalemu. Jak można się domyślić, nasza bohaterka wybiera dalszą egzystencję, tym bardziej że jej pierwszym zadaniem ma być wytropienie i zniszczenie profesora Disty Novy. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Jak wiadomo, na złomowisku znaleźć można przeróżne cuda. Doktor Ido może jednak uważać się za wyjątkowego szczęściarza – pewnego dnia bowiem w stercie rupieci znajduje szczątki dziewczyny-cyborga. Zabiera ją do domu, daje nowe ciało, pomaga powrócić do normalnego funkcjonowania po zupełnej niemal utracie pamięci… i wszystko byłoby jak w dobrej futurystycznej bajce, gdyby nie fakt, że dobre futurystyczne bajki nie istnieją. Pewnego dnia okazuje się, że Alita – takie imię nadał dziewczynie Ido – posiada zdolności przewyższające nawet najwyższej klasy roboty bojowe…
Komentarz, który najczęściej chyba pojawia się wśród tych, którzy przeczytali „Alitę”, to po prostu: „kawał dobrej mangi!”. Ta historia spod znaku cyberpunk ma już stałe miejsce na liście żelaznej klasyki gatunku, doczekała się wersji animowanej, kontynuacji (o podtytułach „Last Order” i „Mars Chronicle”) i filmu aktorskiego (premiera w roku 2018)

Brutalna i zabawna, romantyczna i zaskakująca, a przede wszystkim – wciągająca jak diabli. Opowieści o pancernej pannie młodej nie da się chyba nie lubić.

Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na dwie. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy. Kolorowych grafik właściwie brak, bo mamy tylko powtórkę z okładki (swoją drogą na stronie wydawnictwa podają „kolorowe strony”, co jest drobnym przekłamaniem).
IMG_9658_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 448 (w tym 18 kolorowych)
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda
IMG_9659_wynik
Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty. Polscy fani już nie pogubili się przy paczkach i wiedzieli, gdzie szukać dodatków. Mają już doświadczenie w tych sprawach.
IMG_9660_wynik
Dostałem w formie pre-orderu dwa plakaty na twardej tekturze (jedna nawiązuje do okładki). Wszystko w klimacie mangi, więc fanom przypadnie na pewno do gustu. Całkiem nieźle.
IMG_9662_wynik
Samo wydanie prezentuje się, jak wspomnąłem wcześniej, znakomicie. Duży format pozwala zobaczenie szczegółów tych świetnych grafik. Twarda oprawa wygląda okazale i wyróżnia się na tle innych pozycji z naszego runku (chociaż są też takie i nie myślę tutaj tylko o wspominanym Blame).
IMG_9663_wynik
Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na ostatni tom tej historii, czyli komplet na półce (a potem kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). Wydawnictwo wspominało, że preordery na edycję w twardej oprawie ostatniego tomu będą otwarte do końca listopada, jeśli mnie pamięć nie myli. Nie przegapcie tej daty. To tyle na dzisiaj i miłego.