[KICKSTARTER] Megazone 23 Omega Edition

Witam ponownie, moi mili, tym razem po nieco dłuższej przerwie, ale ciągle w granicach rozsądku. Zanim opiszę wam najnowsze nowinki zakupowe i wydawnicze, pewne ogłoszenie. Postanowiłem nieco przewietrzyć kolekcję. Wyznaję zasadę, że jeśli coś już nie bawi jak przy zakupie lub się do tego nie sięga i prawie zapomina, należy przemyśleć, czy nie lepiej to oddać w czyjeś ręce i mieć miejsce na coś nowego. W wyniku tego parę rzeczy poszło pod młotek, zaglądajcie tutaj. Czas na nowinki zakupowe. Dotarła do mnie paczuszka z kilkoma seriami. Seansiki mam zapewnione. Dodatkowo w końcu doczłapała się od celników paczuszka. Co tu dużo pisać… Zapłaciłem, ale stan idealny. Należy się cieszyć. Gdy już ogarnę tę zdobycz, napiszę jakiś tekst. Czas na nowinki wydawnicze, a mamy tego troszkę. Sentai ogłosiło: My Teen Romantic Comedy SNAFU Complete Collection (BD), Haikyu!! Season 3 Premium Box Set (BD/DVD), Hidamari Sketch Picture Perfect Collection (BD), Natsu No Arashi! (BD). Funimation zapowiedziało: Star Blazers Space Battleship Yamato 2202 Part 2 (BD/DVD), Radiant Season 1 Part 1 (BD/DVD), My Roommate Is A Cat (BD), Ace Attorney Season 2 Part 2 (BD/DVD), One Piece Episode Of Skypiea TV Special (BD/DVD), Nanbaka Complete Series (BD), Show By Rock!! Complete Series (BD), Yu Yu Hakusho Season 2 Steelbook (BD), Blood Blockade Battlefront And Battlefront & Beyond (BD), Restaurant To Another World (BD), Bungo Stray Dogs Seasons 1 & 2 (BD), Harukana Receive (BD). Jak wspominałem, trochę się tego uzbierało. Na chwilę obecną na 100% pewien jestem zakupu Yamato, ale kilka innych pozycji też mnie interesuje. Czas na część główną.
Wczoraj w nocy (lub późnym wieczorem, jeśli ktoś tak woli) wystartował długo zapowiadany KS dla serii Megazone 23. W momencie pisania tego wpisu jest właściwie ufundowany, co widać na poniższym obrazku. Zapowiadany był od dłuższego czasu, więc większość fanów mogła się mentalnie przygotować na tę chwilę. Niestety nie wszystko udało się zapiąć na ostatni guzik. Ciągle kwestią otwartą pozostaje dystrybucja tego tytułu, więc na razie jest ograniczony do USA. Wprawdzie sam autor akcji przyznaje, że ciągle oczekuje na odpowiedź w sprawie wydania go między innymi w Europie, ale jest dobrej myśli. Zdecydowanie bym się ucieszył z tej opcji, chociaż nie ogranicza mnie ona całkowicie. Istnieją przecież pośrednicy… A czym właściwie jest Megazone 23? Rok 1986, Tokio. Shogo Yahagi to typowy, zbuntowany nastolatek, który całe dnie spędza na wyścigach motocyklowych ze znajomymi. Pewnego dnia podczas popisywania się swoimi umiejętnościami jazdy na motorze, niemal potrąca piękną dziewczynę. Później, tego samego dnia, Shogo spotyka się ze swoim przyjacielem Shinjim, który chce mu koniecznie pokazać coś naprawdę niezwykłego – bardzo nietypowy motocykl. Maszyna nie przypomina żadnego motoru, który Shogo kiedykolwiek w życiu widział. Co więcej, wygląda na to, że technologicznie jest dużo bardziej zaawansowana niż jakikolwiek inny pojazd. Nagle znikąd pojawia się grupa tajnych agentów. Ich zadaniem jest odzyskać nietypowy motocykl. Shinji każe Shogo zabrać maszynę i uciekać, sam jednak ginie z rąk tajemniczych napastników. Shogo zdaje sobie sprawę, że uwikłał się w bardzo niebezpieczną sytuację. Nie ma zamiaru jednak stchórzyć i ukrywać się. Zamiast tego postanawia dowiedzieć się więcej na temat swojej nowej maszyny oraz ludzi, którym tak bardzo na niej zależy. Tak się rozkręca ta niesamowita seria, od której wręcz bije klimatem lat ’80. Kto lubi Macross czy Bubblegum Crisis, wciągnie to bez mrugnięcia okiem. Zresztą już to pewnie zna. W każdym razie klasyk w końcu powita w oficjalnym wydaniu po angielsku i pięknym remasterze. W ramach akcji mamy komplet serii. Są do zdobycia pewne osiągnięcia standardowe dla AnimEigo, czyli mini mangi itd. Trzymajcie kciuki za wydanie w europie i bierzecie swoją kopię. Później będą dostępne bezpośrednio z jego sklepu za tę samą cenę. Nie macie funduszy teraz, możecie poczekać. Oczywiście nie będzie tego wiecznie. Ale jakiś czas po zakończeniu jeszcze traficie.
megazone23
Sponsorujemy w tym miejscu.
Podsumowanie: To kapitalna seria OAV po raz pierwszy po angielsku i na BD z regionem free (przynajmniej na razie tak to wygląda), czyli odtwarzamy na tym, co mamy. Zostaje wydana w kilku formach. Osobiście polecam wersję premium, czyli BD-case, artbook i artbox. Bardzo fajna edycja, a ciągle rozsądna cena. Można brać teraz (za pomocą pośredników, ale osobiście polecam poczekać, bo może jednak się uda wydać i dla EU) lub później ze sklepu oficjalnego. Oby nie za późno. To tyle na dzisiaj, miłego.
Reklamy

[LIGHT NOVEL] PUSTE GRANICE: OGRÓD GRZESZNIKÓW (TOM 3)

Trzymamy formę ze wpisami. Kolejny trafia w wasze ręce bez opóźnień. Niestety ciągle nie uporałem się (właściwie to nie zacząłem) nanosić usprawnień na stronce, ale mam to na uwadze, nie bójcie żaby. Czas na nowinki. Dotarła do mnie jedna z dwóch paczek z KS. Ta od celników dzisiaj ruszyła, więc może doczłapie się do piątku. Udało mi się też złapać fajną promocję, z której skorzystałem, więc tym bardziej mam co ogarniać w wolnych chwilach. Czas na zapowiedzi wydawnicze.  Shout Factory wydaje kolejną specjalną edycję filmu Ghibli, tym razem padło na Spirited Away Collector’s Edition (BD). Ciekawe, czy kiedyś będą następne po Totoro wersje w UK – była potężna i ciągle mnie kusi. Discotec zapowiedziało: Voltes V (SD-BD), Ayakashi Samurai Horror (BD), a od Nozomi ruszył pre-order na Boogiepop Phantom TV Series Complete Collection (BD). Na koniec ciekawostka od Jast USA: Saya no Uta ~ The Song of Saya (remastered w wersji fizycznej z soundtrackiem). Przejdźmy do konkretów.
Dzisiejszym gościem honorowym jest trzeci, a zarazem ostatni tom LN o tytule Puste granice: Ogród grzeszników (szeroko znane jako Garden of Sinners: Kara no kyōkai). Nadszedł ten dzień, w którym to kończę cykl opisu tej LN. Trochę mi się szkoda z nią rozstawać. No dobra, trochę tu śmieszkuję, bo oczywiście można czytać ponownie, ale chodzi mi o pisanie recenzji (trzeba będzie wam w końcu opisać adaptację, którą widziałem już wielokrotnie i zawsze jest świetnie). Wprawdzie jeszcze przed nami cykl Fate/Zero, czyli jednak pokrewne uniwersum (Nasuverse), ale jednak kończymy. W tym momencie należy wspomnieć o największej wadzie, o której to już napomknąłem przypadkiem ostatnim razem. Tak, moi drodzy, Mirai Fukuin nie zostało u nas wydane i raczej nigdy się ten stan rzeczy nie zmieni. Po rozmowie z wydawcą dowiedziałem się, że wymagał osobnej licencji. Planowali ją nabyć, ale cykl ten zwyczajnie słabo się u nas sprzedaje. Właściwie to chyba nawet są stratni. W związku z powyższym odpuścili sobie ostatni tom i uniwersum ogólnie. Sporo walk licencyjnych (ubiegali się o ten tytuł około 2 lat), a koniec końców kiepska sprzedaż. Walczyli o tę pozycję, bo sami ją lubią, ale to też biznes. Szkoda, naprawdę wielka szkoda, bo wykonali kawał świetnej roboty, a alternatyw dodatkowo nie mamy. Miejmy nadzieję, że się pojawią, bo już w ogóle będzie kiepsko. Dobra, opuścimy może te smutne rewiry i wróćmy do tematu. Może najpierw trochę o tym tomie. Tomik wyraźnie skupia się na tym, kim tak naprawdę jest Shiki. Oddaje jej głos, choć sama bohaterka jest tu mocno pogubiona, a im więcej wie, tym trudniej jej wszystko ogarnąć. Dopiero ostatnie strony wiele nam wyjaśniają, rzucając na całość wydarzeń zupełnie nowe światło. Podejrzewam, że mało kto spodziewałby się takiego rozwiązania – co odbieram pozytywnie, bo zaskoczyć czytelnika (i to w niegłupi sposób) to pewna sztuka. Trochę mniej tu walk, zwłaszcza w porównaniu z drugim tomem. Tradycyjnie sporo znajdziemy tu natomiast rozmów między bohaterami, mających na celu objaśnienie realiów świata nadprzyrodzonego. Zwraca uwagę, że autor starał się, aby był on w miarę logiczny (na tyle, jak dalece logiczna może być magia) i próbował nadać mu pozory naukowości. Powiedziałbym nawet, że w stworzonym potem Fate/stay night, gdzie szedł tą samą ścieżką, był już ciut mniej konsekwentny, ale może to kwestia o wiele bardziej rozbudowanego świata, który tam stworzył. Wielki finał i zakończenie, które zdecydowanie dopełnia całości. W sumie już o tym wspominałem, ale Kara no Kyoukai zarówno w wersji książkowej, jak i animowanej jest niesamowita. Naprawdę mi się podoba wersja dzisiaj recenzowana i polecam ją gorąco. To prawdziwa książka, ponieważ obrazków tu właściwie brak – pełna tekstu i to w dodatku niekiedy niełatwego. Zdarzyło mi się jakiś fragment czytać po dwa razy, by go dobrze zrozumieć. Moim zdaniem to plus tej powieści. Polecać fanom Nasuverse nie ma potrzeby, więc kto inny może sięgnąć? Każdy, a przede wszystkim fani mrocznych klimatów, magi, thrillera, powieści detektywistycznych lub zwyczajnie nieco innego typu LN, bo moim zdaniem do takich ta należy. Zanim przejdziemy do aspektów technicznych, jeszcze opis tomiku ze strony wydawcy:
Na drodze Shiki Ryōgi i jej przyjaciela, Mikiyi Kokutō, ponownie staje psychopatyczny morderca. Spotkanie odrażającej istoty pobudza dręczący Shiki „morderczy impuls”. Czy u kresu, do którego zmierzają ona i Mikiya, otworzy się przed nimi „granica” skrywających prawdę wspomnień…?

„Puste granice”, pierwotnie wydane jako legendarna już amatorska publikacja, to powieść, która zapoczątkowała w Japonii ruch nowej fantastyki i zyskała status historycznego arcydzieła.

IMG_9017_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 332
Format: A6 (13.0×18.2 cm)
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
IMG_9018_wynik
Mamy tutaj, jak wspominałem wcześniej w przypadku tego wydawnictwa, bardzo przyjemny format wydania. Tomik jest poręczny, dobrze wydany z oprawą ze skrzydełkami. Niestety wielu grafik kolorowych tu nie uświadczymy, ale tak już było w oryginale (ciekawostką jest ta umieszczona na obrazku poniżej). Pod względem tłumaczenia (przynajmniej na czuja) jest całkiem nieźle, chociaż pojawiały się (raz czy dwa) jakieś jakby nazbyt przekombinowane dialogi. Widziałem też jakieś pojedyncze literówki, ale nie było tego zdecydowanie wiele. Ogólnie rzecz biorąc, dobrze się to czyta i bez zgrzytów, a to jest najważniejsze. Pokuszę się o stwierdzenie, że osoba odpowiedzialna za tłumaczenie oddała klimat serii w doborze słów. Jest to zdecydowanie dłuższa część od pierwszej z tego cyklu i porównywalna do drugiej.
IMG_9019_wynik
Podsumowanie: Pierwowzór kapitalnego cyklu zawitał do naszego kraju, a nasi fani nie pobiegli do sklepów tak licznie, jak liczył wydawca. Może jeszcze da się coś zmienić? Polecam gorąco wszystkim, a przede wszystkim fanom powieści detektywistycznych, lekko mroczniejszych tematów z odrobiną magii czy thrillera. Pochłonie was bez reszty, a przynajmniej taką mam nadzieje. Ciągle dostępna i czeka na fanów nowych i starych. Nie przegapcie tej okazji, bo jak zaniknie, nie wiadomo, kiedy zostanie wznowiona. Ciągle brak tego tytułu za granica powinien zachęcić tym bardziej do sięgnięcia po rodzime wydanie. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Samurai Flamenco: Part 1 – Collector’s Edition

Ponownie udało mi się zrobić wpis bez większych opóźnień. Systematyczność zawsze się opłaca (oraz zorganizowany grafik), ale nie czarujmy się, że nigdy nic nie wypadnie i jakieś opóźnienia się nie trafią. Na razie trzymajmy się tego, że jest dobrze. Czas na nowinki zakupowe. Dotarła do mnie prawie zaginiona paczuszka. Trochę się obawiałem, bo to już przedmiot prawie wyprzedany (widuję go tylko w kosmicznych cenach, a sam kupiłem bardzo okazyjnie). Inny zakup ostatnio dotarł do mnie podniszczony, ale sklep przyjął moją reklamację. Aktualnie czekam na jeszcze jedną paczuszkę, nie licząc takiej większej, która pewnie się pojawi dopiero we wrześniu. To taka zbierana i wysyłana pośrednikami. Dodatkowo mamy jakieś rzeczy z KS. Jedna już dotarła do naszego kraju i chyba poszła do celników. A tak liczyłem, że się uda… Czas na nowinki wydawnicze. Ostatnio wam podałem większość niusów, więc teraz takie bardziej „poboczne”. Tiger Lab zapowiedziało wznowienie swojego debiutanckiego winylu od Wicked City – tym razem będzie okładka jak w oryginale (u nich była narysowana od nowa). Podczas eventu związanego z uniwersum Fate zapowiedziano masę figurek, pokazywano trailery nadchodzących produkcji i inne. Pojawiła się tam informacja o wydaniu składanki „Fate song material”, czyli wszystkich OP/END itd. z serii z Fate w tytule. Jestem zainteresowany! Pokazano również (i ruszył pre-order) ord „Dominate Grail War -Fate/stay night on Board Game-„, czyli gry planszowej z tego uniwersum. Chyba po wielkim sukcesie figurkowej produkcji próbują też tutaj podbić rynek. Ciekawe, czy pojawi się również w angielskiej wersji. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest część pierwsza limitowanej wersji od serii Samurai Flamenco wydanej przez Anime Ltd. Zapomniałem jej opisac, a to właściwie ostatnia pozycja (no, kupiłem oba party) z zakupów świątecznych od Anime Ltd. Tak, mamy trochę przedmiotów w plecy, ale jakoś postaramy się nadgonić. Z tą serią jest ciekawy przypadek. Aniplex USA, który jest znany ze swoich genialnych wydań (a już przynajmniej pod względem jakości audio i wideo), nabył prawa do wydania tej pozycji na terenie USA. Z nimi już tak bywa, że czasem można sobie później czekać na fizyczne wydania bardzo długo. W tym przypadku fani dalej czekają i trudno powiedzieć, czy jest na co. Ciekawy przypadek polega na tym, że Anime Ltd ogłosiło wydanie tej pozycji i podali, że będzie tutaj to samo kodowanie, co w przyszłym wydaniu Aniplexu. Można te słowa rozumieć na różne sposoby (kto wykonał to kodowanie), ale fakt pozostaje jeden: mają już wszystko gotowe, jednak nic nie wydają, a lata mijają (może ma na to wpływ różny odbiór tej serii – trudno powiedzieć, jak się to sprzeda). Kwestie wyboru wydań mamy za sobą w tym wypadku. Długo się zastanawiałem nad nabyciem tej serii, ponieważ ma bardzo różne opinie (co już wspominałem). Miałem ją najpierw zobaczyć przynajmniej do połowy, by sobie wyrobić własną. Gdy zobaczyłem ją podczas promocji za około 20 zł za sztukę, wiele nie myśląc, nabyłem swój egzemplarz. Po obejrzeniu serii uważam, że postąpiłem słusznie, bo bardzo przypadła mi do gustu. Ba, polubiłem historie z superbohaterami w anime, od których stroniłem. Może najpierw wprowadzenie do serii. Policjant, nawet taki z małego posterunku w dość spokojnej okolicy, z natury swojej pracy jest przyzwyczajony do najrozmaitszych dziwaków i ekscentryków. Dlatego też młody funkcjonariusz, Hidenori Gotou, jest tylko trochę zaskoczony, gdy wracając pewnego dnia wieczorem do domu, natyka się w zaułku na młodzieńca w stroju Adama. Nieprzyodziany nieszczęśnik prosi go o pomoc, jednocześnie z dumą wyjaśniając, że nie jest żadnym pospolitym ekshibicjonistą, tylko… superbohaterem. W jego otwartej szczerości jest jednak coś nietypowego i ostatecznie Gotou, zamiast wezwać odnośne służby, decyduje się mu pomóc. W ten sposób rozpoczyna się jego znajomość z Masayoshim Hazamą, stawiającym pierwsze kroki w superbohaterskim fachu pod pseudonimem Samurai Flamenco. Tak się rozpoczyna ta historia, której chyba największą zaletą jest zmienność/róznorodność. Do tego stopnia wręcz, że wielu uważa ją za ukazanie różnych twarzy superbohatera. Od zwykłego chłopaka, który bardziej przeszkadza, niż pomaga, pomimo szczerych intencji. W badziewnych ciuchach i jeżdżąc na rowerze, bo mu się wydaje, że tak będzie cool/nie ma prawa jazdy i już tak musi. Przez bohaterów z zapleczem technologicznym, kompanach, którzy pomogą w opresji. W tej serii mamy wszystko – z serii normalnej, wręcz obyczajowej – wchodzimy nagle w absurd i mechy jak w Gurren Lagann – które są składane z kilku łączonych w jedną całość. Czasem konflikt dotyczy jednej dzielnicy, a innym razem całego świata – a nawet więcej. Wszystko jednak jest doprawione absurdem, mimo że początkowo można było to określić satyrą/parodią na temat superbohaterów. Więcej detali dotyczących historii następnym razem. Jeśli chodzi o stronę jakościową, to jest bardzo dobrze. Mamy tu śliczne kodowanie obrazu czy dźwięku. Napisy też są całkiem okej, a żarty jakoś dobrze przełożone (chociaż trafiają się nawiązania do popkultury zachodniej, której w oryginale nie było). Czas na detale dotyczące warstwy fizycznej.
IMG_9268_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 japoński, francuski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie, francuskie
Dyski: 2xBD
Lista odcinków z wydania:
1. Debut of Samurai Flamenco!
2. My Umbrella`s Missing
3. Flamenco vs. Fake Flamenco
4. Idol Devastation
5. The Meaning of Justice
6. Capture Samumenco!
7. Change the World
8. Attack of the Army of Evil!
9. Predetermined Quota
10. Final Battle at the Enemy Base!
11. From Beyond
IMG_9269_wynik
Wydanie prezentuje dosyć standardowy dla Anime Ltd. Mamy tutaj artbox, w środku digipack z płytami i książeczkę z opisem i fotkami. Dwie płyty, ponieważ film jest dostępny na obu formatach. Całość jednak ładnie się prezentuje, więc stanowi gratkę dla kolekcjonera.
IMG_9270_wynik
Przednia część digipacku ze śliczną grafiką promocyjną. Jest rozkładana, więc dopiero wtedy widać całą ilustrację.
IMG_9271_wynik
Tutaj podgląd na płyty. Mamy tutaj podobny minimalizm jak przy serii Psycho Pass i wydaniu.
IMG_9272_wynik
Ostatni dodatek to artbook. Liczy sobie dwadzieścia stron. To bardziej książeczka, ale nazwijmy to nieco szumnie.
IMG_9273_wynik
Tylna część pokazuje innych bohaterów i dewizę głównego herosa tej serii – lekko wyniosłą, może naiwną, ale na pewno podnoszącą na duchu.
IMG_9274_wynik
Podgląd na ten artbook od środka. 20 stron z sylwetkami bohaterów, jakimiś wczesnymi szkicami czy projektami budynków, w których rozgrywa się akcja. Zawsze lubię takie rzeczy, więc cieszę się z tego dodatku.
Podsumowanie: Kolekcjonerskie wydanie nietypowej opowieści o superbohaterach. Seria miała bardzo różne opinie, więc może pora poznać własną? Moją już znacie, rekomenduję tę pozycję. Nie jest idealna, na pewno wybija się z ram standardów. Czasem mnie bawiła, innym razem oglądałem z zapartym tchem, by czasem wręcz wkurzyć. Ostatecznie jestem zadowolony i polecam dalej. Ciągle do nabycia na sklepach. Wprawdzie nie po cenie, którą dałem, ale też nie w jakichś wygórowanych. Polecam się zainteresować. Innych wydań nie ma, więc nie ma co nad nimi gdybać, w dodatku, że tutaj opisywane wypada bardzo dobrze. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] Fate/Grand Order – Ishtar – 1/7 – Archer (Aniplex)

Tym razem zacisnąłem pasa i udało się w miarę szybko zrobić wpis. Nie mamy większych opóźnień, więc plan się powiódł. Nie będę tu przedłużał, bo mam jeszcze plany na dzisiaj, więc startujemy. Wspomnę tylko o prawdopodobnych usprawnieniach na stronie, które mam zamiar wdrążyć (identyfikacja wydawców i więcej tagów). Czas na nowinki zakupowe. Dotarła do mnie w końcu paczuszka z anime z przecen z Zavvi. Ale się cieszę, że to zapakowali w jedno sztywne pudło i wszystko dotarło w idealnym stanie. Ceny były doprawdy śmieszne. Szkoda, że na jeden element się nie załapałem. Dzisiaj udało mi się dorwać w bardzo okazyjnej cenie (chociaż premierowej) pewną serię. Dawno wyprzedaną, dodajmy, która aktualnie osiąga kosmiczne kwoty. A tu leżała na pewnym sklepiku jakaś zapomniana. Potwierdzili mi, że to nie ściema. Znaleźli na magazynie. Niezły fart. Trochę na to poczekam, bo to paczka zbierana, ale jak już dojdzie… Będzie się działo. Czas na nowinki wydawnicze. VIZ wyda Boruto Naruto Next Generations Set 3 (BD/DVD). MVM Entertainment podało daty premier paru wydawnictw na jesień i wskoczyło tam niezapowiedziane Monogatari series: Second Season (BD) oraz Samurai Champloo (BD, steelbook). Manga UK zapowiedziało: Black Clover – Season 1 Part 5 (BD/DVD), Boruto: Naruto Next Generations – Set Two (BD), Dragon Ball Super – Part 9 (BD/DVD), Dragon Ball Super the Movie: Broly – Standard Edition (BD), Fruits Basket – Season One Part One (BD/DVD), Goblin Slayer (BD/DVD), Naruto Shippuden Box Set 38 (DVD), Naruto Shippuden Complete Box Set 10 (DVD), Okko’s Inn (BD/DVD), Soul Eater – Complete Collection (BD) i That Time I Got Reincarnated As A Slime – Season One Part One (BD/DVD). Trochę tego jest. Samurai Champloo to miłe zaskoczenie. Mam nadzieję, że będzie jakoś ładnie wykonany, bo stara wersja UK była moim zdaniem brzydka (płyty pewnie te same co kiedyś, czyli całkiem przyzwoite). Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Ishtar od Aniplexu. Jest to postać powszechnie znana z cyklu Fate/Grand Order, który od jakiegoś czasu jest powoli animowany. Na razie mamy prolog tej gry (First Order) oraz epilog (-Moonlight/Lostroom-) i to właśnie w tym drugim tworze pojawia się dzisiejsza Ishtar. Wprawdzie nie gra tam wielkiej roli, a sam odcinek wielu ignoruje z oczywistych powodów, ale liczy się przecież, nie? Nie zmienia to faktu, że fanów ta figurka ma niemało. Pewnie zasługa w tym podobieństwa pewnego do Rin Tohsaki, która to cieszy się sporym zainteresowaniem. Wróćmy jednak do meritum. Przyznam się bez bicia, że oczarowała mnie już za prototypu, a pomalowana wersja już wyglądała jak spełnienie marzeń. Nie byłem osamotniony w tej opinii. Miesiące mijały, opóźnienia wraz z nimi się trafiały i w końcu nadszedł ten długo oczekiwany moment. Nie no, mam ją od dawna, nie od paru dni. Nie było jakoś okazji jej opisać. Teraz mnie wzięło chyba po tych zapowiedziach adaptacji kolejnych części Fate/Grand Order. W każdym razie efekt jest wspaniały, ale ma pewną wadę, przez którą wielu z niej zrezygnowało. Jakaż to wada i czy moim zdaniem ją dyskwalifikuje? I tak i nie. Problem z tą figurką polega na tym, że postać nie jest przymocowana do swojego „siedzenia”. Już tłumaczę, bo to pewnie zamotane się wydaje. Wszystko tu prawie jest w „powietrzu”, czyli na prętach/wspornikach. Swoją drogą wykonanych z metalu, co prezentuje się świetnie i nie ma obawy przed upadkiem. Jej „broń” jest na dwóch wspornikach (to taki bardziej róg/atrybut tej postaci, który jest bardzo masywny i ciężki, co mnie lekko zaskoczyło). Natomiast sama Ishtar siedzi sobie na tym trzecim. Na zakończeniu tego wspornika ma zrobione takie przeźroczyste „mini siodełko”. I na tym polega problem tej figurki. Łatwo może z tego zlecieć zwyczajnie. Tu nawet nie chodzi o to, by jej nie poruszać. Jak ją źle ustawimy, to może w niespodziewanym momencie zlecieć, połamać się czy coś w tym stylu. Fani (i ja się do nich zaliczam) nie rozumieją, czemu tak został wykonany ten projekt. Wystarczyło poprowadzić rękę, by się opierała o tę „broń/róg” lub przymocowywać ją do tego siedzenia. Pomysłów i rozwiązań jest masa. To spowodowało falę rozczarowań i rezygnacji potencjalnych nabywców. Można sobie z tym poradzić na wiele sposobów, ale niesmak pozostaje. Mimo wszystko figurka, pomijajac tę wadę, jest wykonana genialnie wręcz. Masa detali po prostu przytłacza oraz sama poza i jakość elementów. Coś niesamowitego, że zapomina się o tej wpadce (a przynajmniej ja tak mam). Czas na więcej detali.
IMG_9050_wynik
Specyfika wydania:
  • figurka z podstawą
  • broń w reku oraz róg
IMG_9051_wynik
Już w sumie o tym wspominałem, ale całość jest dosyć ciężką. Materiały użyte do produkcji są niewątpliwie trwałe. Dalej mamy zdecydowanie dużą liczbę detali oraz niesamowitą i dynamiczną pozę. Jeśli poszukacie fotek Ishtar na necie, znajdziecie arty właśnie tutaj przedstawionej lub bliźniaczej do niej. Jest dosyć wysoka, bo liczy sobie około 35 cm. Wynika to z faktu jej „zawieszenia” w powietrzu.
IMG_9052_wynik
Ogrom detali ukazany jest w każdym aspekcie tej figurki. Zaczynając od postaci, przechodząc do jej ubioru i na broni skończywszy. Malowanie to pierwsza klasa. Poszukiwałem jakichś wpadek, ale ich nie uświadczyłem. Pewnie coś przeoczyłem, bo zawsze się coś trafi, ale uznajmy, że w niewidocznym miejscu.
IMG_9053_wynik
Tutaj przedstawiam w całej okazałości ten róg/broń czy jak to tam nazwać. Może „atrybut” byłby najlepszym rozwiązaniem. W każdym razie jest świetnie wykonany i bardzo masywny. Coś niesamowitego.
IMG_9055_wynik
Tutaj podstawa ze zdobieniami i zapisami jak przy przyzywaniu bohaterów. Dosyć często pojawia się coś podobnego przy figurkach z tego uniwersum. Wspominałem o wadzie i radzeniu sobie z nią. Jedni przyklejali taśmą dwustronną do „siedzenia” inni jakimś klejem, który podobno nie przymocowuje na stałe. Ja sobie poradziłem w inny sposób. Ishtar ma płaszcz z otworem. Przez niego przeciągnąłem bardzo wąską nitkę (ale sztywną) i zawiązałem do tylnej części rogu u podstawy. W ogóle tego nie widać (oczywiście, gdy się przyjrzymy, to już zobaczymy, ale nie o to chodzi, by tego szukać), bo jest na tylnej części, a trzyma się twardo do tego stopnia, że mogę ją bez przeszkód przenosić z miejsca na miejsce. Wada wprawdzie pozostaje, ale staje się mało dokuczliwa.
Podsumowanie: Kapitalnie wykonana figurka świetnej postaci ze znanego uniwersum. Ma dosyć dokuczliwą wadę, którą jednak stosunkowo łatwo można obejść i cieszyć się jej niesamowitym wykonaniem. Wybredni wprawdzie przez tę wpadkę ją odrzucą, ale moim zdaniem wiele tracą. Na razie nie ma lepszej figurki Ishtar i coś czuję, że przez jakiś czas się nie trafi. Nie czarujmy się, trudno takie cacko pobić. To tyle na dzisiaj, miłego.

Manticore1542417198

[ANIME BD] Is It Wrong to Expect a Hot Spring in a Dungeon? OVA (Limited Edition)

Na początek przeprosiny związane z tak długim milczeniem. Byłem trochę zabiegany, a do tego doszła moja delegacja zagraniczna. Ciężko było coś wyskrobać, ale pewnie mogłem się jakoś zorganizować. Przepraszam i obiecuję poprawę. Podczas mojej nieobecności sporo się działo, więc nie marnujmy czasu. Dotarły do mnie paczuszki z mangami, anime czy z KS. W dodatku kolejna ze zbiórki jest w drodze i pewne inne zakupy z ostatnich przecen. Sporo się dzieje, kiedy ja wam to opiszę? Te problemy. Swoją drogą nie musiałem reklamować paczki, o której tam jakiś czas temu wspominałem. Jakoś się doczołgała. Czas na nowinki wydawnicze. Aniplex w końcu ogłosił wydanie boxu do Fate/EXTRA Last Encore. Sentai zapowiedział wydanie: Joshiraku (BD), Mr Tonegawa Middle Management Blues (BD), Is It Wrong To Try To Pick Up Girls In A Dungeon? Arrow Of The Orion Movie (BD), Kase-San And Morning Glories (BD) i Yumeiro Patissiere (BD). Warner wyda FLCL Progressive (DVD). Anime Ltd niespodziewanie uruchomiło pre-order do Attack on Titan: Roar of Awakening Collector’s Edition (BD/DVD). Mamy jeszcze niespodziankę z naszego rynku, czyli wydanie przez Studio JG mangi Trigun Yasuhiro Nightow – w jednym opasłym tomie. Mam jeszcze trochę zapowiedzi na późniejsze terminy, ale to może następnym razem. Trochę się tu nazbierało fajnych rzeczy. Fate/EXTRA Last Encore i Arrow Of The Orion Movie biorę obowiązkowo (szkoda, że ten drugi nie jest w edycji jakiejś specjalnej. Wręcz mnie to zdziwiło). Czas na temat główny.
Dzisiejszym gościem honorowym jest limitowane wydanie Is It Wrong to Expect a Hot Spring in a Dungeon? od Sentai. Muszę przyznać, że się bardzo zdziwiłem, gdy zostało ogłoszone wydanie tego OAV przez Sentai. Nie wiem, czy część z was pamięta moją recenzję pierwszego sezonu, ale zawsze można sobie przypomnieć lub nadrobić. W każdym razie narzekałem tam na dwie sprawy: brak odcinka OAV oraz soundtracku. Niby nie było w tym nic szczególnie nowego, ponieważ wydawcy bardzo często nabywają licencje przed rozpoczęciem emisji danej serii, bo tak jest zwyczajnie taniej. Nie wiadomo, jak się przyjmie, więc bierze się takiego „kota w worku”. Wada takich „zakupów” jest taka, że nie dostają odcinków OAV. Jeśli nabędzie się później, dostają „je w pakiecie”. W każdym razie tutaj mieliśmy do czynienia z pierwszą sytuacją, więc odcinka OAV nie było. Sporo fanów narzekało na ten fakt, bo był udany i zwyczajnie go im brakowało. Pod naporem tych ubolewań wydawca stanął na wysokości zadania i zdobył ten OAV. Cena niestety takiego przedsięwzięcia była wyższa, niż by wielu oczekiwało, więc dodał dla uspokojenia soundtrack i ogólnie starał się trochę wybajerować to wydawnictwo. Owocem tej akcji jest dzisiaj opisywany nabytek. Trzeba tu zaznaczyć, że sprzedawało się bardzo dobrze (a szczególnie podczas promocji), dlatego już tej wersji nabyć się ze sklepów zwyczajnie prawie nie da (a już na pewno nie po kwocie, po której ja kupiłem). Pozostaje wam szukanie po aukcjach lub branie edycji standardowej – bez dodatków. Zanim opiszę dokładnie, co dostaliśmy, może trochę o tym OAV. Historia tutaj pokazana ma miejsce zaraz po zakończeniu pierwszego sezonu. Nasi strudzeni bohaterowie wędrują w podziemiach i podczas walk i utarczek z oponentami szczęśliwym trafem natrafiają na… gorące źródła. Pewnie wiele osób myśli w tym momencie o standardowym odcinku tego typu i nie aż tak bardzo miną się z prawdą, ale diabeł tkwi w szczegółach… Trochę będzie się działo. Muszę przyznać się bez bicia, że ucieszyłem się z wydania tego odcinka. Jest bardzo przyjemny i zwyczajnie lubię mieć komplet. Pod względem jakości obrazu czy napisów jest całkiem przyjemnie. Jakichś wpadek nie ma większych. Standardowy poziom Sentai. Czas opisać trochę detali na temat wydania.
IMG_9247_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 2.0 japoński i angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 4:3
Region: B (geo locked)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 2xCD
IMG_9248_wynik
Mamy tutaj BD-case na trzy płyty i mini książeczkę. Trzeba przyznać, że całkiem sporo jak na jedno OAV, które jest długości odcinka. Jak wspominałem wcześniej, Sentai dwoiło się i troiło, by jakoś zrekompensować wysoką cenę i moim zdaniem wyszli z tego obronną ręką. Po raz kolejny udowodnili, że starają się sprostać oczekiwaniom fanów, co mnie bardzo cieszy.
IMG_9249_wynik
Wydanie zachęca całkiem przyjemną okładką i tyłem. Wytłoczona informacja o limitowanej edycji ma sens, bo aktualnie jest to produkt raczej wyprzedany (ale można gdzieś trafić). Wydanie to występuje w dwóch wersjach (DVD i BD) – zgodnie z potwierdzeniem, że już nie będą tworzyć wydawnictw z oboma formatami (chociaż ogólnie się już wycofali z edycji DVD, ta edycja była na ostatnich etapach przed tym przedsięwzięciem).
IMG_9250_wynik
Kolejne dwie płyty to soundtrack. Jest naprawdę sympatyczny. Nawet się nie spodziewałem, że będzie się go tak dobrze słuchać oddzielnie. Wiem, jak to brzmi, ale często muzyka dopełnia to, co widzimy na obrazie. Czasem filmowy soundtrack jest nie tylko świetnym uzupełnieniem, ale też dobrym tłem. Tutaj jest to wszystko i coś więcej. Zwyczajnie świetnie to wypada. Oczywiście dalej mamy jakiś charakterystyczny motyw, który przewija się przez sporą część utworów, ale to w sumie urok takich ścieżek – spaja je ten element w spójną całość. Soundtrack obejmuje cały serial, a nie tylko OAV, gdyby się ktoś zastanawiał.
IMG_9251_wynik
Dosyć nietypowym dodatkiem są dwie osobne kartki z listą utworów na soundtracku. Ciągle się nie domyśliłem, czemu są osobno.
Lista utworów:
Disc 1:
1. Into a Fantasy
2. Orario, the Labyrinth City
3. A Rest for the Adventurers
4. The Road Home to the Hestia Familia
5. A Pleasant Street Corner
6. Let’s Eat Jagamaru-kun
7. The Elated Goddess
8. Hostess of Fertility
9. Dude, Bell-kun, You’re a…
10. Shoukei Ichizu – Realis Phrase
11. Let’s Go on a Date! Bell-kun!!
12. I May Not Look It, but I’m a God.
13. The DOGEZA of Goddess
14. Comparing Heights of the Gods
15. Of All Things…
16. If Enveloped in Kindness
17. The Scattered Seeds of Conspiracy
18. The Secret Maneuverings of the Goddess Freya
19. Kaibutsu-sai -Monster Feria-
20. Strategic Meeting
21. Rubellilte Eyes
22. In the Depths of Despair
23. For You — Bravery
24. That Beyond Aspiration Which Is Gazed Upon
25. Reflect Upon the Surface of the Water, O Heart
26. That Which Connects God and Child
27. Tomorrow as Well, for Sure.
Disc 2:
1. Today Starts Now
2. Liliruca Arde of the Prums
3. I Can See Through Anything, Bell-kun!
4. Divine Rhapsody
5. Coloring for a Gray Past
6. Suspicion
7. Madousho — Grimoire
8. Strata – Under the Resort
9. Ais’ Theme
10. Within Time that Stretches Eternal
11. Omen
12. Encounter
13. Deadly Battle with the Minotaur
14. The Heroes’ Ambition — Argonaut
15. Escape from the Floor Boss
16. Decisive Battle with the Floor Boss Goliath
17. Offering for the Returned Rookie Adventurer
18. Epilogue
19. Main Title
IMG_9252_wynik
Ostatni element tej edycji to książeczka. Wykonana jest całkiem nieźle, a trzeba przyznać, że do jednego odcinka wiele się opisów zrobić nie dało. Element artbooka był w edycji specjalnej od serii, więc tutaj tylko opracowano OAV.
IMG_9253_wynik
Fotka na środkową część, by pokazać, jak to wygląda. Całość ma raptem osiem stron, więc wiele tego nie jest, ale zawsze to miły dodatek – zresztą dobrze wykonany.
Podsumowanie: Brakujący OAV i soundtrack do serii, czyli główny zarzut do tamtej edycji, został naprawiony. Wprawdzie musimy za niego dopłacić, ale myślę, że warto to zrobić. Zaraz po ogłoszeniu tego wydania pojawiły się spekulacje o innych tego typu, ale na razie mamy ciszę i wygląda to trochę jak jednorazowy wybryk – trochę szkoda, bo wypadł całkiem nieźle i tak też się sprzedawał. Może nie chcą ryzykować. Aktualnie trudno dostępny w takiej edycji. Pozostają jeszcze standardowe. To tyle na dzisiaj i trzymajcie kciuki, by nie było opóźnień.

[MANGA PL] Wyjące rury

Wracamy do tradycyjnych wpisów. Zaczyna nam się robić gorąco, ale miejmy nadzieję, że nie wpłynie to znacznie na częstotliwość moich wypocin. Na początek nowinki zakupowe. Wczoraj dotarła do mnie w końcu paczka z KS od celników i wszystko wygląda niesamowicie. Ależ się cieszę, że sponsorowałem ten projekt. Opiszę go niebawem. Jedna paczka gdzieś mi zaginęła prawdopodobnie, ale sklep poprosił o wstrzymanie się jeszcze trzy dni przed reklamacjami. Będę cierpliwy. Czas na nowinki wydawnicze. Discotec ogłosił wydanie: Lupin The 3rd Goemon’s Blood Spray (BD), Kyo Kara Maoh! Season 2 (BD), VS Knight Lamune & 40 Fresh (DVD) i Kemono Friends Season 1 (BD). Sklep FYE wyda swoje exclusivy dla serii: Dragon Ball – Complete Series Collectors Box Set [Exclusive Limited Edition DVD] i Dragon Ball Z – Complete Series Collectors Box Set [Exclusive Limited Edition DVD]. Są to stare i ciągle jedne z lepszych jakościowo setów w zbiorczym wydaniu – box. Na koniec nowości wydawnicze z naszego rynku. Studio JG wyda: Fire Punch Tatsukiego Fujimomto, Gokushufudou: The Way of the House Husband autorstwa Kousuke Oono i Mairimashita! Iruma­‑kun, którego autorem jest Osamu Hishi. Kotori natomiast ogłosiło wydanie Color Recipe autorstwa Harady. Trochę się tego uwierało. Kemono Friends tylko fragmenty widziałem i było zabawne, ale to bym kupił jak już w jakiejś promocji. Najbardziej Lupin mnie zainteresował. Fire Punch od Studia JG jest podobno niezłą historią, więc chyba się tym zainteresuję. Reszta niusów następnym razem, a teraz przechodzimy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest kolejny tom opowiadań Junjiego Itou o podtytule „Wyjące rury”. Aktualnie mi brakuje jednego wydanego tomu, a do ostatnich dwóch już ruszył pre-order. Pojawia się więc pytanie: co dalej? Trudno powiedzieć. JPF wielokrotnie pisał, że mangi tego pana dobrze się u nas sprzedają. Są bodajże jeszcze jakieś dwie kompilacje historii i coś tam nowego, więc mogą po coś jeszcze sięgnąć. Moim skromnym zdaniem powinni zrobić jakąś małą przerwę i wydać coś innego. Tak naprawdę i tak mamy tego masę, więc wolałbym poczytać coś innych autorów. Nie ma co gadać, wielu klasyków ciągle brakuje, że wymienienie ich zajęłoby cały ten wpis. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że musi się to wszystko jeszcze sprzedawać, bo charytatywnie nie działają. Ostatnio jednak coś zaczyna brakować ich zapomnianych perełek, które były wydawane w ramach serii Mega Manga. Pomijając edycje deluxe w wielkim formacie, które nie do końca pasują do tego, o czym tutaj piszę (mimo że to kapitalne pozycje), właściwie nic się w tej dziedzinie prawie nie wydaje. Trochę to smutne, bo kiedyś mieliśmy po kilka w roku naprawdę świetnych perełek. Oby wydawnictwo JPF o nich nie zapomniało. Dobra, bo odeszliśmy trochę za daleko od meritum dzisiejszego wpisu. W zaprezentowanych tu krótkich opowiastkach dominuje szczególny rodzaj groteski – mamy więc kpinę z jednej z najbardziej ogranych mangowych klisz, czyli „nowego, tajemniczego ucznia w klasie”. W historyjce zatytułowanej Nowy jest paranormalny Itou, któremu zresztą zdarzało się korzystać z tego motywu, wprost wyśmiewa takie zawiązanie fabuły. Naturalnie, robi to w typowy dla siebie, niepozbawiony odrobiny makabry sposób. Po takim początku czytelnik może z pewną ulgą powitać Las kropel krwi, będący bardziej typową historyjką grozy. Ta wariacja na temat opowieści wampirycznych pokazuje, że Itou potrafi z bardzo ogranego schematu wyciągnąć coś nowego i nietypowego, czym mnie pozytywnie zaskoczył. A potem uderzają Wisielcze balony – bardzo udane skrzyżowanie groteski i grozy. To chyba najmocniejszy punkt tego tomu – choć znowu, to opowiastka tak przegięta, że jednych zachwyci, a inni będą kręcić nosem. Tę dobrą passę kontynuuje Domostwo marionetek, ponownie mieszanka czegoś na poły śmiesznego i strasznego, przy okazji odwołująca się do popularnego wśród twórców grozy motywu lalek. Itou opowiada o nich po swojemu, popisując się jak zwykle szalonymi pomysłami. Na finał dostajemy dwie miniaturki. Pierwsza, O włos od katastrofy, to bardzo klasyczna opowiastka z dreszczykiem, w rodzaju tych, które opowiada się przy ognisku. W ziemi to coś podobnego, choć moim zdaniem ciekawszego i bardziej udanego, z finałem, który faktycznie może czytelnika zaskoczyć. Przejdźmy do kwestii technicznych. Wbrew pozorom czyta się to tomisko wygodnie, tłumaczenie jest klimatyczne i właściwie pozbawione jakichś literówek. Przy okazji… O czym konkretniej jest ta manga? Cytując opis ze strony wydawnictwa JPF:
Pedantyczna matka i jej dwie piękne córki postrzegają świat jako siedlisko brudu i brzydoty. Ale czy zdołają ich uniknąć? Co zrobią, jeśli to, czego się boją, nawiedzi je w ich własnym domu?

Oprócz tytułowych „Wyjących rur” zbiór zawiera siedem innych opowiadań.

IMG_8970_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 392
Format: A5 (14,5cm x 20,5cm)
Oprawa: miękka, obwoluta
IMG_8971_wynik
Pod względem graficznym mamy tutaj klimatową obwolutę, do których nas wydawnictwo już przyzwyczaiło (a ta się wręcz wybija w i tak świetnym gronie). Prezentuje się świetnie w naszej domowej kolekcji. Powiększony format i dobrej jakości papier (świetny druk, a przy tych wielu ciemnych planszach jego kiepskie wykonanie psułoby lekturę) pozwalają rozkoszować się historią (a mamy co czytać, bo 392 stron nie czyta się w 30 min). Do tłumaczenia również nie mam zastrzeżeń (wręcz je chwalę, o czym wspomniałem powyżej). Nie dostrzegłem w sumie literówek czy innych wpadek, więc jest to dobry wynik, który zasługuje na pochwałę.
IMG_9008_wynik
Podsumowanie: To kawał dobrej historii grozy, a dokładniej kilka kawałków, bo mamy tu zbiór. Fanom Ito nie ma co polecać, bo już ten tomik w swoich zbiorach mają lub jest na liście do kupienia. Jeśli ktoś nie zna tego autora, polecałbym jednak zacząć przygodę od czegoś innego. Są lepsze historie, ale są również gorsze. Nie będę tutaj wyjaśniał pod jakim względem. Tym nieco niepokojącym stwierdzeniem kończę ten wpis. Do następnego.

Help KyoAni Heal

Nie spodziewałem się, że kiedyś przyjdzie mi napisać na tym blogu o czymś tego typu. Niezwykle smutna wiadomość obiegła świat dzisiaj z rana. Kultowe studio Kyoto Animation padło ofiarą podpalacza. W budynku w momencie tragedii było około 70 osób. Wejście do środka wymaga użycia karty, ale w ten dzień miało miejsce spotkanie, więc dla wygody gości zniesiono to zabezpieczenie. Ktoś wykorzystał ten fakt i wniósł kanister benzyny (lub podobnej substancji) i podpalił budynek. Jego konstrukcja utrudniła ewakuację. Odpowiedzialną osobą za tragedię jest 41-letni mężczyzna. Motyw na razie nie jest znany, ale został złapany i przyznał się do winy. Na chwilę obecną wiadomo, że 33 osoby zmarły w wyniku poniesionych obrażeń. Reszta ciągle walczy o życie, ale prawdopodobnie bilans ofiar się już nie powiększy. To wielka tragedia dla tego kraju, a także dla fanów na całym świecie. Kyoto Animation jest znane chociażby z „Full Metal Panic”, „K-On”, „Violet Evergarden”, „Haruhi” oraz „Clannad”. Jeszcze dwa dni temu wspominałem o tym studio przy okazji recenzji Hyouki.
Sentai Filmworks uruchomiło składkę, którą można wesprzeć w tym miejscu. Zachęcam do niej.
Składam najszczersze kondolencje rodzinom i bliskim ofiar.