[ANIME BD] Mary and the Witch’s Flower – Limited Edition Steelbook

Z drobnym poślizgiem prezentuję wam najnowszy wpis. Niestety ostatnio mam trochę roboty i trudno znaleźć wolną chwilę na przygotowanie dla was jakiegoś opisu, ale się staram. Miejmy nadzieję, że będzie szło lepiej następnym razem. Czas na nowinki, bo jest tego trochę. Po pierwsze doszła do mnie paczuszka i jest lepiej, niż myślałem, a oczekiwałem po niej wiele. Opis za jakiś czas, bo nawet fotek nie mam. Pojawiły się nam zapowiedzi od Funimation, a są to kolejno: Dragon Ball Super: Part 6 (BD/DVD), Twin Star Exorcists: Part 4 (BD/DVD), Black Clover: Part 3 (BD/DVD z boxem na serie), OVERLORD II: Complete Series (BD/DVD z boxem), Citrus: Complete Series (BD/DVD), Death Note & Death Note: The Last Name (Live-Action, BD/DVD), Death Note: Light Up the NEW World (Live-Action, BD/DVD), One Piece 3D2Y (BD/DVD), The Ancient Magus’ Bride: Part 1 (BD/DVD z boxem) oraz parę wznowień. Zainteresowały mnie The Ancient Magus’ Bride oraz Overlord (chociaż ten 2. powinien zostać wydany przez Anime Ltd i taką wersję bym zakupił zapewne). Reszta nowinek następnym razem, ale wspomnę o KS do Emmy, który zakończył się pełnym sukcesem – ufundowano wczoraj drugi sezon, więc mamy komplet. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest film Mary and the Witch’s Flower od studia Ponoc, czyli nowszej odsłony słynnego Ghibli. Omawiana tutaj wersja to edycja specjalna sprzedawana w UK w steelbooku z manuskryptem. Troszkę niżej będę opisywał, jak to cacko ładnie wygląda, ale już teraz wspomnę, że dalej mnie dziwi jego cena. Za bardzo niską kwotę, a już na pewno, jeśli chodzi o nowości, dostajemy świetny film we wspaniałym wydaniu. Oby zawsze tak było, jak to mawiają. Gdy widzę takie cacka, to mnie trochę boli, że na naszym rynku pojawiają się jemu podobne niezwykle rzadko. Nie myślę tutaj tylko o anime, żeby nie było. Czas powrócić do głównego tematu tego wpisu, czyli samego filmu. Produkcja „Mary and the Witch’s Flower” miała swoją premierę w Japonii 8 lipca 2017 roku. Jego fabuła opiera się na powieści dla dzieci „The Little Broomstick” brytyjskiej pisarki Mary Stewart. Jest to historia Mary, która dzięki znalezieniu tajemniczego kwiatka dostaje się do szkoły magii. Mała dziewczynka wpada jednak w tarapaty z powodu jednego kłamstwa. Scenariusz do filmu Yonebayashi napisał we współpracy z Riko Sakaguchi, która stworzyła scenariusz również do „Księżniczki Kaguyi”. To tak pokrótce. Generalnie jestem fanem Ghibli i opisywana tutaj pozycja od razu mnie zainteresowała. Kreska zdecydowanie nasuwa, kto maczał w tym palce, jest charakterystyczny styl, humor czy sposób prowadzenia historii. Nie będę ukrywał, że film ten nie ma głębi hitów Ghibli – to jest bardziej przyjemna opowieść, która nas wciągnie i miło spędzimy czas. Nawet mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że ci, którzy jej nie widzieli, dużo nie stracili. Taka jest prawda, ale polecam dać jej szansę, bo seans zdecydowanie będzie udany. Śledzenie losów niesfornej Mary, która jest ciekawa świata, jest niezwykle przyjemny, daje, kolokwialnie mówiąc, sporo frajdy, a nastrojowamuzyka dopełnia klimatu. Jej niewinne, można byłoby rzec, kłamstwo wprowadzi nie lada zamęt i ją samą w tarapaty, co stanowi ledwie wierzchołek góry lodowej kłopotów i nie lada zmian w jej życiu – początkowo nudnawa mieścina, do której przybywa, i jej ciotki stają się przygodą na całe życie oraz nauczką. Nie należy zapominać o chwilach grozy. Rozgadałem się, bo film przypadł mi do gustu, czego i wam życzę. Czas opisać trochę to piękne wydanie. Po pierwsze mamy tutaj edycję europejską, więc region naszych odtwarzaczy. Jeśli dobrze doczytałem na zagranicznych forach, jest to ta sama kopia co w USA. Jakość obrazu i dźwięku jest najwyższych lotów – piękny wręcz obraz i fani raczej zgodnie mówią, że to właściwie kopia oryginału. W Japonii była jeszcze wersja 4K, ale patrze na takie edycje z przymrożeniem oka po wglądzie w „Your Name”.
IMG_8379_wynik
Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1: japoński, angielski
Rozdzielczość: 1080p HD
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD
IMG_8380_wynik
Opisywana tutaj edycja jest limitowana, ale ciągle dostępna. Wydanie na płycie BD w steelbooku z dodanym manuskryptem i kartami kolekcjonerskimi. Później ma się pojawić edycja w standardowym BD case. Omawiana tutaj będzie i tak wyglądała zdecydowanie lepiej, a przypomnijmy, jest bardzo tania. Osobiście kupiłem ją dodatkowo podczas promocji, gdy wydania w steelbookach miały obniżkę -15%.
IMG_8381_wynik
Mamy tutaj steelbook, manuskrypt, ulotkę informacyjną o wydaniu i przeźroczystą taśmę spinającą całość. Okładka – steelobook wygląda niezwykle urokliwie i jest oficjalną grafiką promocyjną.
IMG_8383_wynik
Wewnątrz również mamy grafikę oraz samą płytę. Szkoda, że nadruk stanowi tę samą ilustrację, która mamy na okładce. Jest to wydanie na jednym formacie, gdyby się ktoś zastanawiał.
IMG_8384_wynik
Czas na pierwszy dodatek specjalny z tego wydania (nie zapominając o samym steelbooku), czyli czterech kartach-grafikach. Całkiem przyjemny dodatek, który znajdziemy wewnątrz pudełka. Wprawdzie wolałbym jakąś książeczkę z opisem, ale i tak jest super.
IMG_8385_wynik
Kolejny dodatek stanowi manuskrypt w języku angielskim do całego filmu. Tak, nie żartuję. Mamy tu całość dołączoną w tej edycji. Liczy sobie 132 strony.
Podsumowanie: To świetne wydanie bardzo udanego filmu od studia Ponoc. Zachwyca piękną i dopracowaną grafiką, świetnym soundtrackiem i dopieszczonym scenariuszem. Wprawdzie nie powala odbiorcy jakąś zawiłą historią czy przesłaniem, ale seans z tą produkcją będzie niezwykle udany. Opisywane tutaj wydanie limitowane jest świetnie wykonane, zachwyca dodatkami za stosunkowo niską cenę. Jakość i cena, które idą razem w parze. Tego nie można przegapić. To tyle na dzisiaj, miłego.
IMG_8387_wynik
Reklamy

[Czasopismo] Kawaii (1/2018)

Tym razem udało się zrobić wpis bez opóźnień, więc postaram się utrzymać ten trend. Porobiłem sobie fotki do dużego wpisu, który powinien zagościć na dniach. Czas na nowinki. Na początek dotyczące zakupów. Ciągle czekam na paczki i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Jeśli chodzi wydawnicze zapowiedzi, zapomniałem was poinformować o dwóch. Pierwsza jest wydanie serii The Ancient Magus’ Bride (razem z OAV) na BD/DVD, która znana jest polskim fanom dzięki wydawnictwu Studio JG (Oblubienica czarnoksiężnika) oraz serii Citrus (także na dwóch formatach). KS od VN Loca-Love! zakończył się sukcesem, a VenusBlood FRONTIER aktualnie jest ufundowane, ale zabawa trwa. Czas na część główną.
O dzisiejszym gościu honorowym miałem pisać dawno temu. Całkowicie zapomniałem, że nabyłem ten magazyn i miałem go wam zrecenzować. Bardzo was za to przepraszam, bo przecież obiecywałem. Nie jest wprawdzie źle, bo ciągle można go nabyć i jeszcze nie miał premierę jego następca. Dobrze, dobrze, ale czy warto w ogóle na coś czekać? Pewnie wielu z was czytało, że magazyn Kawaii, o którym tyle się mówiło lata temu, nie powrócił w chwale, a spotkał się z masą krytyki (chociaż byli też zadowoleni). Na samym początku napiszę, że stoję pośrodku tych wszelakich opinii. Określiłbym ten powrót na średnio udany. Niewątpliwie twórcy powracają z jakimś zapałem. Trudno powiedzieć, co ich do tego skłoniło i czy to ma jakieś większe znaczenie. Zdecydowali się wskrzesić ten magazyn. Jeśli dobrze pamiętam, to gazeta Arigato był jego niejakim następcą, część ekipy się powtarzała. Miałem najwięcej styczności właśni z nią, więc będę się trochę odnosił. Samo Kawaii kiedyś czytałem kilka numerów, które nabyłem w antykwariacie. Zacznę może od mojego nastawienia przed czytaniem tej gazety: zrezygnowałem z kupowania tego typu pism, bo zazwyczaj są wydawane z opóźnieniem, czytamy w nich zapowiedzi serii, które już dawno są po połowie, wydawany są nieregularnie, po przeczytaniu nie ma często sensu go zatrzymywać itd. Jak to mawiają, byłem na „nie”. Jednak zobaczyłem to Kawaii w empiku po bardzo niskiej cenie, która mnie zaskoczyła, pobieżnie przeglądnąłem i kupiłem. Później było czytanie. Po pierwsze nie do końca potrafię zrozumieć, do kogo jest kierowany. Mamy tu masę tekstów na temat starych pozycji, co gorsza już opisywanych nawet w Kawaii (Akira) lub zwyczajnie bardzo dobrze znanych (Atak Tytanów), jednak pojawiają się też recenzje jakiś nowszych (Batman). Jednak wydaje mi się, że generalnie jest ta odsłona kierowana do starych fanów anime, którzy dalej ze łzami w oczach oglądają Dragon Ball, więc sięgają po kontynuacje; Boruto, bo wychowali się na Naruto czy Evangelionie. Może się też okazać, że tym numerem (i następnymi dwoma, bo mają wybadać rynek jakimiś trzema) będą sprawdzać po reakcjach czytelników, czego tutaj szukają. To byłaby nawet słuszna zagrywka. Mamy pierwszy punk dotyczący minusów odhaczony. Kolejny często podawany przez fanów, czyli wpadki w tekstach, jakieś drobne literówki (czy nawet ortografy) itd. Zgadzam się z tym wszystkim, ale tak było w każdym magazynie, jednak ktoś nagle zbeształ twórców Kawaii, jakby jako jedyni je popełniali. Trochę mnie to zdziwiło (chociaż może ortofaszyści sięgali po Kawaii?). Tak samo zarzut odnośnie do plakatów, w wielu gazetach były małe, zresztą mało mnie one obchodzą. Jeśli chodzi natomiast o dobór serii do recenzji, to mi nawet przypadł do gustu, bo większość znałem lub kojarzyłem z tytułu. Niby trafili w moje upodobania, ale z drugiej strony, czytając taki magazyn, chciałbym coś odkryć. Same teksty też do ambitnych bardzo nie należą, często nie przeczytamy tutaj o jakiś nawiązaniach do innych tytułów czy co dana seria wniosła do gatunku. To standardowe opisy rodem prawie z tanuki. Trochę mnie to zniesmaczyło, chociaż taki opis Batmana skusił mnie do ponownego seansu i innego spojrzenia na tę produkcję. Co mogę więc wam polecić? Dajcie w sumie szansę. Nie trzeba tego od razu kupować, można iść do empiku i sobie trochę poczytać. Zresztą kwota jest raczej niska. Osobiście chyba zobaczę kolejny numer, jeśli powstanie (a aktualnie jest pisany). Mam nadzieję, że spis treści mnie tym razem bardziej zaskoczy, bo już takich powrotów po latach znanych powszechnie serii wiele nie zostało. Redakcji proponuję popracować nad tekstami, by bardziej zachęcały do czytania.

IMG_8056_wynik

Specyfika wydania:
Liczba stron: 100
Oprawa: miękka, 2 plakaty

Spis treści:

Kawaii News

  1. Przegląd premier anime – wiosna 2018
  2. Przegląd anime na Netfliksie
  3. Aktualności wydawnicze

Manga & anime na topie

  1. Dragon Ball Super
  2. Atak tytanów
  3. Food Wars: Kulinarne pojedynki
  4. Yuri!!! on Ice
  5. Hoozuki no Reitetsu
  6. Little Witch Academia
  7. Your Lie in April: Kwietniowe kłamstwo
  8. Dragon Ball: Odrodzony jako Yamcha
  9. Jojo’s Bizarre Adventure
  10. Capitan Tsubasa (2018)
  11. Batman Ninja
  12. one Punch Man
  13. Boruto

Ponadczasowe hity manga & anime

  1. Neon Genesis Evvangelion
  2. Akira

Manga & gry

  1. Granimacje
  2. Pokemon Let’s GO Pikachu / Eevee!
  3. Pokemon GO – poradnik

Kawaii różności

  1. Kawaii Monster Café
  2. Dir en Grey
  3. Anime w Polsce: narodziny fandomu
  4. Cosplay numeru
  5. Twórczość Junji Ito
  6. Rysuj z Kawaii
  7. Bajki dziadka Darka
  8. Historia Kwaii

Plakaty: Dragon Ball Super i Atak tytanów

IMG_8057_wynik

Rozpisałem się przy tej recenzji więc teraz taki standardowy opis. Mamy tutaj sto stron łącznie z okładką. Postanowiłem wrzucić wam spis treści, bo go zwyczajnie nigdzie nie ma, co mnie trochę dziwi. Trzeba iść do sklepu, by zobaczyć, co mamy w numerze. Trochę zagrywka jak z innej epoki. W każdym razie mamy tutaj format jak od Arigato. Niestety brak wkładki o mangach z papierem przypominającym to medium – zawsze lubiłem to w tym magazynie. Recenzji jest całkiem sporo, mamy też felietony czy opis aktualnie dostępnych pozycji na Netflix.

IMG_8058_wynik

Podsumowanie: Kultowy magazyn powraca na razie w formie wydań specjalnych CD-Action. Od fanów zależy, czy zagości na dłużej. Pomimo szumnych zapowiedzi powrotu legendy, jest raczej średnio udany. Twórcy chyba za bardzo wierzyli w nostalgię swoją i fanów, którzy stali się bardziej wymagający i kilka tekstów opakowanych ładnymi grafikami już nie wystarcza. Trzeba się bardziej postarać i miejmy nadzieję, że tak się stanie. W sumie fajnie by było czytać jakiś fajny magazyn po polsku. Trzymam kciuki, a wam radzę to sprawdzić samemu. Drogie nie jest, a można też za darmo poczytać w empiku. To tyle na dzisiaj, miłego.

[ANIME BD] Persona 3: Movie #2 Midsummer Knight’s Dream – Blu-ray+DVD Ltd Collector’s Edition set

Trzeba się będzie poważnie zabrać za robienie regularnych wpisów, bo zaczynam mieć coraz większe zaległości. Jeśli chodzi o ten dłuższy, to jestem w trakcie i nie będę tu ściemniał, że go cały czas piszę. Nic z tych rzeczy. Lecimy z nowinkami. Cały czas czekam na paczuszkę, o której wspominałem. Według numerku śledzenia jest coraz bliżej. Stawiam na ten tydzień, ale zobaczymy. Mamy niespodziewaną zapowiedź od Anime Ltd na rok 2019, czyli Cyber City Oedo 808 na BD. Pewnie wielu polskich fanów kojarzy tę produkcję dzięki staremu polskiemu wydaniu, które nawet posiadam. Miała ta produkcja fajny klimat, więc zdecydowanie do przemyślenia. To w sumie tyle, co mam do przekazania. Warto jeszcze w sumie wspomnieć o KS od VN Loca-Love!, ponieważ w ciągu najbliższych 24h będzie zakończony, a już został ufundowany. VenusBlood FRONTIER będzie natomiast trwał jeszcze parę dni, a tutaj również jest sukces. Teraz zbieramy na kolejne ulepszenia – podobnie jak w przypadku Emmy, gdzie ciągle oczekuję informacji na temat ufundowania drugiego sezonu. Czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest drugi film ekranizujący Personę 3 od Anime Ltd. Jakiś czas temu opisywałem pierwszą część i wspominałem, że tyle razy ją odkładałem, iż prawie wszędzie była wyprzedana. Tutaj było podobnie. Z kolejnymi jest zdecydowanie lepiej, ale nie mam zamiaru już zwlekać, tylko nabyć je w najbliższym czasie. Chcę już mieć komplecik w kolekcji, ponieważ to produkcje niezwykle udane i klimatyczne. Skoro już o filmie mowa, to muszę przyznać, że jest odrobinę gorszy od części pierwszej. Wynika to w sumie z dosyć oczywistego faktu. W pierwszej części poznawaliśmy bohaterów oraz świat Persony. Wprawdzie jest on zawsze dosyć podobny – czyli walka w świecie jak ze snu, odpowiednia ekipa, która do niego wstępuje czy muzyka. Jednak mimo wszystko to było przedstawienie tych elementów i wykonano je bardzo dobrze. W kontynuacji mamy ten wątek ciągnięty dalej, czyli nasi bohaterowie rosną w siłę i napotykają problemy. Nie jest oczywiście tak źle, że nikt nowy nie wkracza na scenę czy formuła obrazu, zachowania bohaterów stoją w miejscu – wręcz przeciwnie. Ale może jednak po kolei. Generalnie przez blisko połowę seansu produkcja ta zdawała się solidaryzować z pierwszym filmem, jeśli chodzi o głębię fabuły. Szczytem wyrafinowania w kwestii nakreślania charakterów postaci jest na tym etapie wyprawa na plażę, która i tak bardziej brnie ku komedii, niż ku budowaniu relacji. Oczywiście nie uciekł moim oczom fakt fanservice’u, jako że wszystkie panie musiały na taką okoliczność przywdziać skąpe stroje kąpielowe (tak, tu wkracza moja fotka główna, która też nawiązuje do letniej pogody, niż sugeruje nam kalendarz). No ale, niestety, nie biustonoszami buduje się dobrą fabułę. Jednak później stało się coś niespodziewanego – powoli twórcy zaczęli przenosić ciężar historii na postać głównego bohatera. I biorąc pod uwagę, jak ten aspekt rozwijany jest w kolejnych częściach, muszę przyznać, iż był to strzał w dziesiątkę. Dodam, że pojawia się tam również pewna bardzo zagadkowa dziewoja, której opisanie w tym miejscu byłoby sporym spojlerem. Kończąc ten przydługi opis filmu, zdradzę wam tylko, że fani ponownie określali ten film właściwie idealną ekranizacją gry, więc wypada się z nimi zgodzić. Pod względem jakościowym mamy kopię (w znaczeniu wersji japońskiej), więc wypada świetnie. Tłumaczenie niby jest lekko poprawione, porównując do dostępnego na dysku w Japonii. Czas na detale.

IMG_8389_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD MA 5.1 japoński
Rozdzielczość: 1080p HD (BD) i SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B (BD), 2 (DVD)
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD

IMG_8390_wynik

Mamy tutaj standardowe wydanie od Anime Ltd, co oznacza w sumie tyle, że jest bardzo ładne. Twarda obwoluta, digipack w środku i książeczka. Czegoś trzeba więcej? No dobra, soundtrack by się przydał.

IMG_8391_wynik

Tak prezentuje się digipacku od zewnętrznej strony. Wszystko jest bardzo efektowne. Zdziwi was, że to kopia japońskiego wydania? Nie sądzę.

IMG_8392_wynik

Film mamy na dwóch formatach. Oglądałem tylko wydanie BD, ale DVD przeglądałem i jest w miarę okej, chociaż kolory nie są tak świetne – trochę wyblakłe.

IMG_8393_wynik

Czas na wspomnianą wcześniej książeczkę. Mamy tutaj 36 stron opisów postaci, fabuły i ciekawostek. Jak zawsze lubię takie rzeczy, a tutaj jest dodatkowo wykonana bardzo przyjemnie.

IMG_8394_wynik

Przykładowe strony. Opisy trójki głównych bohaterów, czyli Aegis i Ken Amada (nie zapominając pewnego psa). Aegis jest tą tajemniczą dziewoją. 
Podsumowanie: To bardzo dobrze wykonane wydanie świetnego filmu będącego ekranizacją popularnej gry. Po jego obejrzeniu ponownie nabiera się chęci na jej przejście. Mam nadzieję, że pogłoski o wydaniu na PC okażą się prawdziwe, bo po ponownym seansie nabrałem chęci. Opisywane tutaj wydanie jest bardzo trudno dostępne (chociaż na jednym sklepie jeszcze widzę), pomijając rynek wtórny. Anime Ltd rozpoczęło niedawno wydawanie filmów w edycji standard. BD casy i box na komplet filmów. Można się nad takim wydaniem zastanowić (chyba że ktoś preferuje wydania Japońskie, to droga wolna). To tyle na dzisiaj, miłego.

[KICKSTARTER] VenusBlood FRONTIER English Localization Project

Mamy drobne opóźnienie, bo nie mogłem się zebrać oraz w ostatnim czasie sporo sobie czytam zakupionych wcześniej rzeczy. Jakoś tak mam, że jak już mi się coś spodoba i wpadnę w jakąś regularność, nie mogę przestać (dzięki temu będę miał też co opisywać). Przydałoby się zrobić tak ze wpisami. Pomyślimy nad tym. Czas na nowinki. Aktualnie czekam na jedną paczkę, która pewnie pojawi się za jakiś czas, ale obstawiam przyszły tydzień. Powinny też ruszyć do mnie niebawem przesyłki z KS. Aktualnie mamy lekką ciszę, jeśli chodzi o jakieś zapowiedzi, ale pamiętajmy, że niedługo będzie miał miejsce MCM London Comic Con, na którym już są zapowiadane przedpremierowe wydania, a spodziewam się również jakichś zapowiedzi. Niemniej wczoraj GKIDS ogłosiło wydanie Modest Heroes: Ponoc Short Film Theater, Volume 1, czyli antologii krótkich filmów studia Ponoc (prawie ta sama ekipa co w Ghibli). Jestem generalnie zainteresowany. Warto też przypomnieć o KS, które tu opisywałem. Większość się kończy niebawem, więc macie ostatnią szansę na dołączenie do gry. Czas na część główną.
Trochę się z tym ociągałem, bo nie wiedziałem, czy mam opisywać. Brało się to głównie z faktu, że sam nie byłem pewien co do tej pozycji oraz… ostatnio i tak opisywałem sporo akcji na temat sponsoringu. Mimo wszystko ta produkcja cały czas mi siedziała w głowie, a wersja DEMO była dostępna, więc sobie ją sprawdzałem. Muszę przyznać, że coraz bardziej mnie do siebie przekonuje i chyba się skusze z kilku powodów. Pierwszy będzie może dosyć trywialny, ale nie chcę potem żałować, że nie brałem, gdy była okazja. Wrzucę sobie chociaż najniższą kwotę, by mieć więcej czasu. Kolejna sprawa to świat, który jest w tym VN wręcz ogromny. Podczas czytania wersji DEMO miałem wrażenie, że mam do czynienia z prawdziwym RPG, które wręcz słyną z bogatych i rozbudowanych fabuł, na których spędza się masę czasu. Z jednej strony jest to wręcz niesamowite, bo wciągamy się, chłoniemy i zżywamy z bohaterami, ale ma niewątpliwie swoje wady. Takie pozycje są przecież długie i potrzeba na nie sporo czasu (czyli to wada i zaleta zarazem). Trochę się tego obawiam. Mam w końcu i tak parę zaległych. Jednak ta pozycja jest trochę innego typu, ponieważ to SRPG – czyli strategiczna gra fabularna. To gatunek gier komputerowych łączący elementy klasycznej komputerowej gry fabularnej z elementami gry strategicznej. W Japonii gry z tego gatunku znane są jako „symulacyjne gry fabularne”. Do gatunku tego zalicza się najczęściej gry fabularne, w których pewne mechaniki zastąpiono pochodzącymi z gier strategicznych. Podobnie jak w standardowych grach fabularnych, gracz otrzymuje kontrolę nad określoną liczbą postaci, których śmierć jest jedynie tymczasowa. Z gier strategicznych zapożyczona jest często np. ograniczona liczba ruchów postaci w turze na planszy przedstawionej w rzucie izometrycznym. Ale wam zacytowałem Wikipedie, ale co będę się męczył. Generalnie VenusBlood FRONTIER płynnie łączy rozgrywkę SRPG z narracją, by zanurzyć graczy w epickiej walce pomiędzy demonami i bogami. Tutaj możesz stać się podstępnym pół-demonem, księciem Lokim, kiedy wyrusza na podbój Yggdrasil. Będziesz potrzebował sprytnych strategii i podstępnych taktyk, by pokonać znacznie silniejszych spadkobierców i bogiń demonów, którzy staną na drodze twojego podboju. Czy będziesz w stanie zebrać sojuszników i rządzić swoim rozwijającym się imperium życzliwie, czy bezlitośnie zmiażdżyć każdego, kto stanie na twojej drodze? Zaprzyjaźnisz się ze złapanymi boginiami, a może zastosujesz na nich pranie mózgu, by były twoimi lojalnymi sługami? Wybieraj mądrze, bo los królestw ludzi i demonów jest w twoich rękach. Z tym praniem to bardziej chodzi o sceny +18, w które ta produkcja obfituje. Powiem tak. Z jednej strony mamy tutaj pełno broni, potworów, boginie, wielką wojnę, sceny seksu, tortury, jakieś konflikty i zdrady, więc początkowo pomyślałem sobie, że upchnęli wszystko do jednego wora bez ładu i składu, by dać wszystko, ale w tym szaleństwie jest metoda. Radze dać szansę, bo twórcy przygotowali przetłumaczoną wersję DEMO w dwóch wersjach (zwykłą i +18) i zobaczyć, z czym się to je. Aktualnie pozycja nie została jeszcze ufundowana, ale jest coraz bliżej sukcesu i chyba im się uda. A może nam?
venusblood
Sponsorujemy tutaj.
Podsumowanie: Mieszanka SRPG wkracza na scenę, a my możemy pozwolić jej ujrzeć światło dzienne z angielskimi napisami. Bardzo rozbudowana pozycja prawdopodobnie zabierze nam sporo czasu z życia, ale nie będzie on stracony. Epicka walka i pełne epickiej walki przygody, które chwilami będą umilane z pięknymi paniami, powinny być czasem miło spełnionym. Dajmy jej szansę w wersji DEMO i dołączmy do zabawy. Nawet mała kwota pozwoli nam na zdobycie więcej czasu – opłacenie w BackerKit, który jest zapowiedziany. Co ciekawe będzie można tam wybrać wersje fizyczne z pominięciem cyfrowych, czy trochę zaoszczędzimy. Nie będzie to wiele, bo twórcy nie chcą na tym zdzierać, ale jedna. To tyle na dzisiaj, miłego.

[FIGURKA] No Game No Life – Hatsuse Izuna – Jibril – Shiro – Sora – Stephanie Dola – 1/7 (Phat Company)

Lecimy z kolejnym wpisem. Wprawdzie dalej jest w toku pisanie tego specjalnego, więc w ramach „zapełniaczy” lecą inne. Tak po prawdzie zwlekam też z innego powodu. Chce go dobrze posprawdzać, by nie wprowadzić was w błąd przy ocenie całości. Czas na nowinki zakupowe. Nic nie nabyłem i nie dostałem, więc dalej czekam na informacje związane z KS. W końcu zapowiedzieli, że niedługo ruszy wysyłka. Z nowości wydawniczych też mamy ciszę aktualnie, pomijając jakąś zapowiedź Boruto na BD. Na razie brak detali i nie nastawiałbym się na super jakość, skoro w Japonii ta pozycja była wydawana na DVD. W związku z dzisiejszym gościem honorowym chciałbym wspomnieć o pojawieniu się pre-orderu parę dni temu od figurki Shimohiry Reiki od FREEing. Po bardzo długim czasie od zapowiedzi w końcu ruszył. Wielu fanów już spisywało to na straty. Nie będzie niczym niezwykłym, jeśli napiszę, że część zapowiadanych na konwentach figurek w ogóle nie powstaje. Pewnie przyczyn tego jest sporo: napięte plany, zaprojektowany produkt nie spełniał oczekiwań wydawcy, małe zainteresowanie itd. Dobra, czas na część główną.
Dzisiejszym gościem honorowym jest figurka Shiro od Phat Company. Mowa w tym miejscu o wznowieniu, ponieważ za pierwszym razem nie doceniłem przeciwnika, czyli fanów, którzy ruszyli na tę pozycję wręcz tłumnie. Zanim ją opiszę, chciałbym przybliżyć pewne ciekawostki. Po pierwsze seria No Game No Life cieszy się ogromnym powodzeniem, jeśli chodzi o figurki. Myślę tutaj nawet nie o ilości wydawanych lub zapowiadanych, chociaż tych nie brakuje, co popularnością i znikaniem zapasów prawie natychmiastowo. Prawdopodobnie (właściwie raczej na pewno) mają na to ogromny wpływ trzy czynniki: wielka popularność serii, świetnie wykonane produkty oraz niedopasowana ilość do liczby potencjalnych nabywców. Wszystko to sprawia, że radzę brać te pozycje w czasie pre-orderu, bo już któryś raz widze, że parę dni po premierze ich nigdzie nie ma lub są po zawyżonych kwotach. Wiele sklepów po wyprzedaniu jakiejś „podstawowej ilości” resztę sprzedaje po zawyżonych cenach. Już parę figurek od tej firmy dla was opisywałem, więc mniej więcej wiecie, jak wypadają jakościowo. Wprawdzie tym razem mamy coś specjalnego. Niewątpliwie jest to figurka bardzo szczegółowa i dynamiczna. Pełno rozburzonych włosów, ruch bohaterki czy podstawa. Te wszystkie elementy zawsze mnie zadziwiają, bo nie idą w parze z ceną. Tak, dokładnie, jeśli chodzi o wydatek za tę pozycję w cenie premierowej, jest zwyczajnie niski, gdyby porównać inne tak dobrze wykonane. Mamy tu całą masę szczegółów, które zaraz wam przybliżę. Zanim jednak przejdziemy do detali, chciałbym przestrzec przed dwoma sprawami. Po pierwsze trafiają się figurki z wadami – czytałem na forach o licznych wpadkach (niedomalowaniu jakiegoś miejsca, załamania itd.). W mojej znalazłem tylko dwa ledwo widoczne i to w takim trudno dostrzegalnym miejscu. Co ciekawe pojawiają się też na fotkach u innych osób, więc zacząłem się zastanawiać, czy to na pewno są wpadki. Kolejna sprawa to „globus”, który trzyma Shiro. Jeśli liczyliście na poziom detali z prototypów, gdzie można było rozpoznać każdy kontynent i chmury nad lądem, zapomnijcie. Serio, ktoś na coś takiego liczył i chciał reklamować. Przejdźmy do detali.

IMG_7397_wynik

Specyfika wydania:
  • figurka,
  • podstawa
  • tron
  • smartfony
  • chibi bohaterowie: Izuna Hatsuse, Jibril, Sora, Stephanie Dola

IMG_7398_wynik

Jak widać w spisie elementów, mamy tutaj nie jedną, ale pięć figurek. Wiem, trochę to naciągane, ale wersje chibi innych bohaterów serii można sobie przecież tak policzyć, prawda? Zacznijmy spokojnie oceniać to cudeńko. Na pierwszy rzut oka widać tu paletę barw, z której ta seria słynie. Shiro wypada tutaj uroczo, jak to mawiają. Nasza dziewoja ma świat w swoich rekach i to dosłownie. Mój globus ma widoczne różne kontynenty i mógłbym je nawet w sumie rozróżnić, ale nie przesadzałbym z detalami. Z drugiej strony, nie oczekiwałem ich przy takiej cenie i wielkości ów elementu.

IMG_7399_wynik

Czas na podstawę tej pozycji. Mamy tutaj szachownicę na drewnie… Chciałbym tak napisać, ale tylko jest na nie stylizowana. Mimo wszystko pomysł i wykonanie bardzo przypadły mi do gustu. Widzimy też pierwsze dwie postaci chibi, czyli Sore i Stephanie Dole.

IMG_7401_wynik

Na kolejnej fotce przedstawiam kolejne dwie postaci, czyli Izune Hatsuse i Jibril. Wspomnę tylko, że druga z nich ma telefon, który można odłączyć oraz „aureole”. Ogólnie w tej figurce tylko Shiro jest „przytwierdzana” do podstawy – resztą można manipulować.

IMG_7402_wynik

Ostatni element to tron, który został wykonany szczegółowo, a smartfony dopełniają całości. Masa szczegółów, jak już wspominałem wcześniej.

IMG_7403_wynik

A na końcu Shiro widoczna od tylnej części. Kto znajdzie wspomniane dwie drobne wady w mojej figurce? Aż się przypomina taki stary program, którego chyba nazwy sobie nie przypomnę.

IMG_7404_wynik

Podsumowanie: To świetnie wykonana figurka kultowej postaci z bardzo znanej serii. Polscy fani kojarzą ją na pewno za sprawą Waneko. W końcu to oni odpowiadają za wydanie LN i mangi o tym samym tytule w naszym kraju. Wykonanie, poziom szczegółów i ogólny koncept wprawiają w zachwyt. W dodatku jest świetnie zapakowana i zajmuje mało miejsca, więc wpada w tanią wysyłkę. Czy trzeba czegoś więcej? Część fanów narzeka czasem na rozmiar – chcieliby większą niż 20 cm. Nie udało mi się jej kupić za pierwszym razem, więc szybko to zrobiłem przy pre-orderze wznowienia. Decyzja to była słuszna, ponieważ cena po premierze poszybowała w górę. Mogę tylko poradzić szukanie na aukcjach lub czekanie na kolejne wznowienie, które może się pojawić przecież. To tyle na dzisiaj, miłego.

eromaster1490944039

[ANIME BD] Tales From Earthsea – Double Play

Tym razem moi drodzy udało się zrobić wpis według planów, mimo że było blisko jego niepowodzenia. Trzeba zaciskać pasa i lecieć z tekstem, bo jeszcze mam plany na wieczór. Zacznijmy standardowo od nowinek zakupowych. Wprawdzie czekam teraz głównie na jedną paczuszkę, której się spodziewam za jakieś dwa tygodnie, ale dzisiaj przeczytałem w końcu dobre wieści z obozu KS. Frontwing zgodnie z obietnicą zaczyna wprowadzać w życie swój opóźniany wielokrotnie plan wysyłkowy. Jeśli dobrze rozumiem, to będą prawie co tydzień do mnie coś wysyłać. Oczywiście jest to optymistyczna wersja wydarzeń, ale niewątpliwie coś ruszy. Czas na nowinki wydawnicze, a są to zapowiedzi: Jojo’s Bizarre Adventure Set 3 (BD) oraz Haikara-San Here Comes Miss Modern Part 1 (BD). Natomiast Anime Ltd potwierdziło: Lucky Star (wersja standard, BD), Gundam: Reconguista in G (wersja standard, BD), Gundam Thunderbolt: December Sky (BD), Love Live! Sunshine!! (wersja standard, BD). Jojo mam w planach zakupowych, a od Anime Ltd mnie nic nie interesuje właściwie, bo mam wersje specjalne. Przejdźmy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest ostatnia część akcji „wymiana DVD na BD z serii Ghibli” (przynajmniej na razie, bo tyle sprzedałem), a mowa tutaj o filmie „Opowieści z Ziemiomorza”. Przyznam się bez bicia, że jest to jeden z mniej lubianych filmów przeze mnie od tego studia. Odpowiada za niego syn Miyazakiego i ewidentnie mu tutaj nie wyszło. No może trochę przesadzam, bo film nie jest wcale taki zły – wręcz przeciwnie, przekonałem się do niego i mi się podoba, ale nie do końca pasuje do Ghibli. Jest dosyć mroczny, fabuła jest w sumie lekko pogmatwana, co nie znaczy od razu, że jakaś tam wymagająca. Chodzi bardziej o to, że historia sprawia wrażenie kierowanej dla młodszego widza niż koncepcja scenariusza czy lekko krwawych scen. Mamy tutaj niewątpliwie przyjemną dla oka kreskę i nastrojową muzykę, więc na tym polu nikt nie zawiódł. Problem jest sama historia, która jest prowadzona trochę niezbyt spójnie, bohaterowie średnio do siebie przekonują, a sam scenariusz jakoś specjalnie nie angażuje. To wszystko sprawia, że seans zwyczajnie jakoś nie wciąga. W związku z tym, że to Ghibli dawałem temu obrazowi kilkukrotnie szanse (chyba chciałem, by mi się spodobał) i w końcu mnie do siebie przekonał. Nie jestem jego jakimś wielkim fanem, ale seans aktualnie sprawia mi zwyczajnie przyjemność. Moja rada więc brzmi: jeśli was trochę zraził nawet za pierwszym podejściem, dajcie mu szanse. Swoją drogą niefortunnie jest to pierwszy film od Ghibli, który był puszczany w kinach w naszym kraju. Jeśli mnie pamięć nie myli, nawet na największą skalę. Szkoda, że nie stało się tak z bardziej rozpoznawalnym dziełem. Jeśli chodzi o jakość wydania BD, to mogę smiało napisać, że wypada jednocześnie bardzo dobrze – jakość obrazu jest świetna, a napisy bardzo przyjmne – oraz że wydanie z naszego rynku było również udane. Wprawdzie był spory zamęt z tłumaczeniem. Jakieś przeinaczenia w stosunku do książki, na której ta powieść bazuje (w wersji UK jest poprawnie), ale i tak można było to wydanie zaliczyć do udanych. Gdyby kogoś interesowało, o czym jest ten obraz, odsyłam do opisu polskiego wydawcy:
Japońska produkcja animowana na podstawie cyklu powieści Ursuli Le Guin, „Ziemiomorze”. Bohaterem filmu jest Ged, Mag, który staje przed wyzwaniem znalezienia przyczyn tajemniczych wydarzeń dziejących się wokół. Wszyscy bowiem zachowują się w sposób niezrozumiale dziwny; Królestwo pogrąża się w chaosie, a do świata ludzi przenikają smoki, które dotąd nie miały tam dostępu. Ged wyrusza w podróż, która ma doprowadzić go do rozwiązania tych tajemniczych zdarzeń. Wyprawa ta przyniesie mu wiele przygód, ale i niebezpieczeństwo utraty mocy.
Ciekawostką jest fakt, który przeczytałem na forum poświęconym wydaniom anime, że napisy na DVD i BD są różne. Nie jest to może jakieś niezwykłe, jak się często okazuje. Przejdźmy może do detali.

IMG_8043_wynik

Specyfika wydania:
Języki: japoński, angielski
Dźwięk: DTS-HD Master Audio 5.1: japoński, angielski (BD), Dolby Digital 5.1: japoński, angielski (DVD)
Rozdzielczość: 1080p HD (BD), SD (DVD)
Format obrazu: 16:9
Region: B
Napisy: angielskie
Dyski: 1xBD i 1xDVD

IMG_8044_wynik

Film został wydany w edycji double play, czyli na obu formatach – DVD i BD. Mamy tutaj opakowanie typu BD-case w obwolucie. Okładka zdecydowanie nie przypomina naszego wydania, co mnie w sumie cieszy, bo ta wydaje mi się lepsza. Opisuję tutaj edycję z UK, która jest kopią amerykańskiej. Wprawdzie nie tej najnowszej wersji (od GKIDS), ale po przeczytaniu recenzji, fani właściwie nie dostrzegają różnicy. W środku mamy dwie płyty. Niewątpliwie cieszą różne nadruki na nośnikach. Pod względem jakościowym poziom BD i DVD jest zbliżony, ale wygrywa ten pierwszy.

IMG_8045_wynik

Podsumowanie: To udany film (mimo że niewątpliwie odmienny) kultowego studia Ghibli, którego chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Pozycje od nich oczarowują kolejne pokolenia, a ta produkcja należy do nietypowych w ich dorobku, co nie znaczy, że nie jest warta zobaczenia (sam się wprawdzie przejechałem za pierwszym razem, ale dałem jej szanse i nie żałuję). W naszym kraju od dawna wyprzedany, ale pomimo całkiem niezłego wydania, wypada gorzej od tutaj opisywanego (tłumaczenie jest bliższe książce, na której bazuje, a jakość obrazu lepsza, chociaż na DVD w naszym kraju było bardzo dobrze). Polecam zaopatrzenie się w opisywaną tutaj wersję, która jest do zdobycia w cenie polskiej z serwisów aukcyjnych – wiem, co mówię. To tyle na dzisiaj, miłego.

[MANGA PL] Battle Angel Alita! (TOM 1)

Ponownie pojawiło się opóźnienie, ale tym razem było związane z otrzymaniem mojej wyczekiwanej paczki. Dokładnie, moi drodzy, w końcu jestem posiadaczem swojego Świętego Graala i jest cudowny. Powoli zabieram się za jego opis i fotki, ale pewnie trochę z tym zejdzie, bo tekstu będzie dużo. Zapewniam, że jest to coś wyjątkowego. Tym samym przeszedłem do opisu nowinek zakupowych. W sumie jeszcze zdobyłem pena mangę z naszego ryneczku, która niespodziewanie została wyprzedana. Po przeczytaniu postaram się zrobić jakiś wpis. Z nowinek wydawniczych chwilowo mamy ciszę. Wspomnieć można wprawdzie o paru sprawach. Po pierwsze zapowiadana edycja specjalna z kolekcją When They Cry przez UK ma się pojawić z boxem i kartami. W dodatku jest dosyć tania. Ciekawe, czy to będzie kopia wydania z USA (wtedy już na pewno warto brać). Kolejna nowinka dotyczy akcji sponsoringu Emmy – udało się osiągnąć główny cel. Miejmy nadzieję, że również kontynuacja będzie ufundowana. W przypadku tej serii oglądanie tylko aktu pierwszego psuje wizerunek całości. Dobra, to może przejdźmy do części głównej.
Dzisiejszym gościem honorowym jest wersja deluxe mangi Battle Angel Alita od wydawnictwa JPF. Nie wiem, ilu z was pamięta, jaki los spotkał tę pozycję ładnych parę lat temu (tak, opisuje tutaj wznowienie czy bardziej… ponowne wydanie). Znam tę historię, bo wtedy nabyłem tę serię. Mianowicie jakiś czas po zakończeniu wydawania całej głównej serii przyszło „rozporządzenie” związane z konfliktem autora z oryginalnym wydawcą – Shueishą, co zaowocowało wycofaniem mangi z oficjalnej sprzedaży. Wydawnictwo JPF musiało się ustosunkować do tej decyzji, co skutkowało wyprzedawaniem jej po niskiej cenie. Kilka ładnych lat minęło i prawdopodobnie doszli do porozumienia. Pewnie niemały udział miało tutaj zapowiedzenie aktorskiej wersji tej serii. W każdym razie zaczęły się pojawiać wersje deluxe w powiększonym formacie i taka edycja nie ominęła naszego kraju. Alita powróciła w chwale w świetnym wydaniu – powiększony format, poprawione tłumaczenie (np. bluzgi, których w starej wersji nie było, a jednak w takim świecie ich brak powoduje sztuczność) oraz wydanie specjalne (tylko w wersji pre-order) w twardej oprawie. Sprzedałem latem tego roku starą wersję, a teraz kompletuję nową. Jeśli komuś mało, wydawnictwo zapowiedziało wydanie w tej samej formie nieistniejących do tej pory na naszym rynku kontynuacji. Co do samej serii, mogę powiedzieć na początek tyle, że jest zwyczajnie genialna. Niesamowity klimat cyberpunku wręcz wylewa się z kart mangi. Mamy tutaj motyw Pinokia w ostrej jak brzytwa formie posapokaliptycznego świata, który z jednej strony jest brutalny i krwawy, a z drugiej jednak przerysowany, pełen humoru i groteskowy. Mieszanka klimatu to kolejny atut tej pozycji. Kolejny ciekawy aspekt to miasto w chmurach, które jest nieosiągalne dla mieszkańców pod nim. Istny Eden i wielka zagadka, która będzie stopniowo odkrywana. Mamy w tej pozycji wiele motywów: zemsta, dążenie do celu, tułaczka itd. W pierwszym tomie, bo może skupmy się na nim, poznajemy główny bohaterów oraz śledzimy pierwsze kroki naszej Ality w roli łowcy nagród, a także stopniowe jej odkrywanie przeszłości. Bohaterowie i ich przedstawianie, ukazywanie emocji i celów to kolejny świetny element tej pozycji. Ciekawostką, którą przeczytacie w tomie, jest sam tytuł mangi – mamy go w wersji amerykańskiej, ponieważ zdecydowanie bardziej się przyjął. Zanim przejdę do opisu detali wydania i licznych dodatków, klasyczny już na blogu opis ze strony wydawcy:
Jak wiadomo, na złomowisku znaleźć można przeróżne cuda. Doktor Ido może jednak uważać się za wyjątkowego szczęściarza – pewnego dnia bowiem w stercie rupieci znajduje szczątki dziewczyny-cyborga. Zabiera ją do domu, daje nowe ciało, pomaga powrócić do normalnego funkcjonowania po zupełnej niemal utracie pamięci… i wszystko byłoby jak w dobrej futurystycznej bajce, gdyby nie fakt, że dobre futurystyczne bajki nie istnieją. Pewnego dnia okazuje się, że Alita – takie imię nadał dziewczynie Ido – posiada zdolności przewyższające nawet najwyższej klasy roboty bojowe…
Komentarz, który najczęściej chyba pojawia się wśród tych, którzy przeczytali „Alitę”, to po prostu: „kawał dobrej mangi!”. Ta historia spod znaku cyberpunk ma już stałe miejsce na liście żelaznej klasyki gatunku, doczekała się wersji animowanej, kontynuacji (o podtytułach „Last Order” i „Mars Chronicle”) i filmu aktorskiego (premiera w roku 2018)
Brutalna i zabawna, romantyczna i zaskakująca, a przede wszystkim – wciągająca jak diabli. Opowieści o pancernej pannie młodej nie da się chyba nie lubić.
Zanim przejdziemy do detali, wspomnę tylko, że tłumaczenie właściwie nie ma literówek. Chyba natrafiłem na jedną. Czcionka jest duża i czytelna a tekst klimatowy. Nie jestem pewien, ale w starej edycji na końcu pojawiały się opisy Netmana – kolejnego typu cyborgów, będących na usługach Fabryki oraz garść wyjaśnień, dotyczących systemu prawnego, funkcjonującego w Mieście Złomu. Tego tutaj brakuje. Mamy natomiast na końcu sporo świetnych grafik.
IMG_8416_wynik
Specyfika wydania:
Liczba stron: 484 (w tym 18 kolorowych)
Format: B5 (18,4cm x25,6cm)
Oprawa: twarda

IMG_8417_wynik

Manga została wydana w wersji deluxe w pre-orderze i taką tutaj wersję opisuję. Nie zastanawiałem się nawet chwilę, którą wybrać. Po kapitalnie przygotowanej edycji Blame wybór był oczywisty. Tym razem wydawnictwo przygotowało dodatkowo masę dodatków, których zamęt związany z wysyłką przerósł nawet te bardziej pesymistyczne przewidywania. Kto by pomyślał, że piękny gest ze strony wydawnictwa: zapakowanie plakatów na tekturze w osobne opakowanie i przyklejenie następnie do paczki, zostaną odczytane jako jej usztywnienie i przez to trafią do kosza. Następnie tacy „rozkojarzeni” klienci dzwonili z pretensjami i reklamacjami do wydawnictwa. Radzę na drugi raz dobrze przypatrzeć się paczce, ponieważ takie zagrywki zniechęcają do poświęceń. Szkoda by było, bo zapakowali to wręcz wzorcowo.

IMG_8414_wynik

Dostałem w formie pre-orderu dwa plakaty na twardej tekturze, grafikę oraz zakładkę. Wszystko w klimacie mangi, więc fanom przypadnie na pewno do gustu. Całkiem nieźle.

IMG_8415_wynik

Samo wydanie prezentuje się, jak wspomnąłem wcześniej, znakomicie. Duży format pozwala zobaczenie szczegółów tych świetnych grafik. Twarda oprawa wygląda okazale i wyróżnia się na tle innych pozycji z naszego runku (chociaż są też takie i nie myślę tutaj tylko o wspominanym Blame).

IMG_8419_wynik

W tomie mamy też kilkanaście kolorowych stron. Całkiem sporo, chociaż dominuje tutaj zazwyczaj tylko kilka barw.

IMG_8420_wynik

Podsumowanie: Zdecydowanie warto było zakupić tę pozycję. Jeśli się zastanawiacie, a widzicie ją na jakiejś aukcji za sensowną kwotę, bierzcie. Jeśli nie zależy wam na twardej oprawie, śmiało można kupować edycję standardową. Duży format ciągle nam zostaje, a i trochę zaoszczędzimy. Osobiście czekam na kolejny tom tej historii i komplet na półce (a potem kontynuacje, które tylko zacząłem czytać i się zniechęciłem… skanami, których zwyczajnie nie trawię). W kolejnym tomie będą epickie wyścigi. Już nie mogę się doczekać. Wydawnictwo podało, że preordery na edycję w twardej oprawie będą otwarte do końca listopada. Nie przegapcie tej daty. To tyle na dzisiaj i miłego.